Partner rozmowy: Philip Morris Polska Distribution
Philip Morris działa w Polsce od 30 lat. Jak mocno firma zakorzeniła się nad Wisłą?
Tak jak pan wspomniał, jesteśmy obecni w Polsce od trzech dekad. W tym czasie zainwestowaliśmy w naszym kraju około 30 mld zł, z czego ostatni miliard został zainwestowany w ciągu ostatnich trzech lat.
Najlepszym dowodem zakorzenienia Philip Morris w Polsce jest to, że globalnym CEO naszej firmy jest Polak – Jacek Olczak z Łodzi. Niedawne zmiany w strukturach światowych sprawiły również, że Michał Mierzejewski został wiceprezydentem odpowiedzialnym za największe rynki Unii Europejskiej. Polacy są dziś największą europejską nacją w strukturach Philip Morris. Co dwunasty menedżer firmy na świecie nosi polski paszport.
Inwestycje to jednak nie tylko ludzie, ale również infrastruktura. Nasza fabryka w Polsce należy do najnowocześniejszych i najważniejszych zakładów produkcyjnych Philip Morris na świecie.
Na Forum Gospodarczym „Rzeczpospolitej”, na którym rozmawiamy, ale też właściwie na każdym wydarzeniu tej rangi, dużo mówi się o idei local content. Jak Philip Morris podchodzi do tego zagadnienia?
Dla nas local content oznacza przede wszystkim podatki, miejsca pracy i inwestowanie w kraju, w którym prowadzimy działalność. W ubiegłym roku Philip Morris odprowadził w Polsce ok. 17 mld zł podatków. Oczywiście największą część stanowiły akcyza i VAT, ale jesteśmy również niekwestionowanym liderem pod względem podatku CIT w naszej branży. To właśnie CIT najlepiej pokazuje, na ile firma chce realnie partycypować w budżecie państwa. Za ubiegły rok zapłaciliśmy ok. 280 mln zł CIT, co stanowi ok. 70 proc. całego CIT płaconego przez branżę tytoniową w Polsce.
To jednak nie wszystko. Philip Morris zapewnia zatrudnienie prawie 7 tys. osób. Jesteśmy też swego rodzaju „lotniskowcem”, wokół którego funkcjonują tysiące mniejszych podmiotów. Współpracuje z nami ok. 8 tys. małych i średnich przedsiębiorstw.
Nie zapominamy również o naszych korzeniach, czyli o rolnikach. Jako jedyna firma tytoniowa w Polsce kupujemy bezpośrednio tytoń od krajowych plantatorów. Współpracujemy dziś z niemal 800 rolnikami, wspierając ich zarówno w uprawie, jak i późniejszym kontraktowaniu surowca.
Czym dziś kieruje się globalny kapitał, w tym taki jak wasz, przy wyborze miejsc do inwestowania?
W przypadku Polski ogromne znaczenie miał i nadal ma kapitał ludzki. Oczywiście 30 lat temu ważne były także zachęty inwestycyjne i potrzeba pozyskania zagranicznego kapitału przez polską gospodarkę.
Dziś jednak Polska wyróżnia się przede wszystkim dobrze wykształconymi, zaradnymi i bardzo uniwersalnymi pracownikami. Najlepszym przykładem pozostaje właśnie Jacek Olczak – prawdopodobnie pierwszy Polak stojący na czele globalnego koncernu tej skali.
Polska przez wiele lat była również krajem stosunkowo stabilnym regulacyjnie. W ostatnich dwóch–trzech latach obserwujemy jednak wysyp nowych regulacji, które bywają niespójne i utrudniają prowadzenie działalności gospodarczej.
To obszar wymagający poprawy. Potrzebujemy mniej nadregulacji i ograniczenia tzw. gold-platingu, czyli nakładania dodatkowych wymogów ponad standardy unijne.
Rozumiemy ambicje państwa dotyczące ograniczania palenia papierosów. Philip Morris sam przeszedł ogromną transformację i po zmianie strategii oraz skoncentrowaniu się na produktach mniej szkodliwych ograniczył globalną produkcję papierosów o prawie 30 proc.
Mamy jednak czasami wrażenie, że część regulacji opiera się na założeniu, iż Polacy nagle całkowicie przestaną korzystać z wyrobów nikotynowych. Tymczasem zbyt mocne „dokręcanie śruby” może jedynie sprawić, że konsumenci zaczną kupować produkty poza legalnym rynkiem. To oznaczałoby straty dla gospodarki, miejsc pracy i budżetu państwa, a jednocześnie rozwój szarej strefy.
Jakich zmian regulacyjnych oczekiwałby pan zatem najbardziej?
Uczciwie płacimy podatki i chcielibyśmy mieć możliwość partnerskiej rozmowy z administracją publiczną.
Mamy doświadczenia związane z procesem odchodzenia konsumentów od tradycyjnych papierosów i przechodzenia na alternatywne produkty nikotynowe. Chcielibyśmy móc dzielić się tym doświadczeniem przy tworzeniu regulacji.
Nie uważamy, by skutecznym rozwiązaniem były gwałtowne i skokowe podwyżki podatków. Takie działania mogą wypychać konsumentów do szarej strefy. W efekcie państwo traci wpływy budżetowe, legalni producenci tracą sprzedaż, a konsumenci sięgają po produkty niewiadomego pochodzenia. To z kolei oznacza ryzyko finansowania nielegalnych działalności oraz większe zagrożenie dla samych użytkowników.
Partner rozmowy: Philip Morris Polska Distribution