Jaka jest główna myśl przewodnia tegorocznej, wiosennej edycji EFNI?

Moją intencją było stworzenie przestrzeni spotkania światów, które na co dzień rzadko się ze sobą stykają. Z jednej strony mamy ludzi kultury, z drugiej – biznes i gospodarkę. Do tego dochodzą jeszcze sport czy turystyka. Jeśli mówimy o przyszłości Polski i chcemy budować jej wizerunek, to bez współdziałania tych wszystkich środowisk po prostu się nie da.

Chodziło o to, aby nie traktować się wyłącznie instrumentalnie, czyli że biznes finansuje wydarzenia kulturalne, a kultura „upiększa” wydarzenia biznesowe – tylko żebyśmy zaczęli się wzajemnie rozumieć i inspirować. W dzisiejszym, konkurencyjnym świecie wygrywają ci, którzy stawiają na kreatywność i nowe idee. Myślenie wyłącznie kategoriami produkcji to za mało.

Czy to podejście się sprawdza?

Widzę, że tak. Przedstawiciele biznesu, uczestnicząc w panelach z ludźmi kultury, zaczynają dostrzegać, jak bardzo te światy są sobie potrzebne. I odwrotnie. To nie jest tylko kwestia „pójścia do kina czy na wystawę”, ale zrozumienia, jak myślimy o przyszłości i jak możemy się wzajemnie wspierać. Wszyscy jesteśmy w jednej łodzi i powinniśmy wiosłować w tym samym kierunku.

Wiele dyskusji podczas tegorocznej wiosennej edycji EFNI dotyczyło też marki Polska. Czy umiemy ją dziś skutecznie promować?

Niestety, to jeden z naszych większych problemów. W Polsce mamy kilkadziesiąt instytucji odpowiedzialnych za promocję kraju, ale działają one często niezależnie od siebie. Nierzadko nawet nie wiedzą, co robią inne podmioty. Z jednej strony mamy instytucje dyplomatyczne, z drugiej Polską Agencję Inwestycji i Handlu, do tego kolejne organizacje. Łącznie ich budżety przekraczają miliard złotych rocznie, ale poprzez rozproszenie te środki nie przynoszą efektu skali. Nie chodzi o centralizację wszystkiego, ale o ustalenie wspólnych ram i koordynację działań. Dziś trudno mówić o spójnej polityce promocji Polski.

Na forum dużo mówiono też o deregulacji i przeregulowaniu gospodarki UE, a co za tym idzie i naszej. Jak Pani to ocenia?

Deregulacja jest potrzebna, ale kluczowe jest coś innego: zmiana naszego podejścia do Unii Europejskiej. Wciąż zachowujemy się jak recenzent – „oni w Brukseli coś wymyślili”. Tymczasem, jeśli chcemy mieć wpływ na regulacje, musimy być obecni na etapie ich tworzenia.

To oznacza obecność w Brukseli, budowanie sojuszy, współpracę między biznesem, administracją i organizacjami społecznymi. Tymczasem często każdy działa osobno – rząd, biznes, NGO, media. A przecież mamy wspólny interes. Unia to nieustanna gra interesów. Inne kraje, nawet mniejsze od Polski, potrafią skuteczniej walczyć o swoje. My wciąż nie wykorzystujemy w pełni tej możliwości.

Czyli problemem jest brak koordynacji – podobnie jak w promocji Polski?

Dokładnie tak. Brakuje współdziałania i długofalowego myślenia. Nie wystarczy reagować, gdy pojawia się gotowa dyrektywa. Wtedy jest już za późno. Potrzebujemy większej obecności naszych ekspertów, prawników, przedstawicieli biznesu w procesie legislacyjnym. Inaczej pozostaje już tylko frustracja i narzekanie.

Jednym z tematów EFNI była też rola kobiet w gospodarce. Czy Polska wykorzystuje ich potencjał?

Niestety nie. A to jeden z najbardziej niewykorzystanych zasobów rozwojowych. W Polsce 55 proc. osób z wyższym wykształceniem to kobiety. Na poziomie menedżerskim radzimy sobie dobrze, jesteśmy w czołówce UE. Problem zaczyna się na najwyższych szczeblach – w zarządach i radach nadzorczych. Tam udział kobiet spada do ok. 20 proc. To oznacza, że gdzieś po drodze tracimy ogromny potencjał. Co więcej, 60 proc. spółek giełdowych nie ma ani jednej kobiety w zarządzie czy radzie nadzorczej. To – z ekonomicznego punktu widzenia – jest po prostu nieracjonalne.

Czy unijne regulacje mogą to zmienić?

Wchodzi właśnie dyrektywa nakładająca obowiązek 30 proc. udziału kobiet. I obserwujemy, że wiele firm stara się spełnić wymogi minimalnym wysiłkiem np. wprowadzając kobiety do rad nadzorczych, ale nie do zarządów, czyli nie tam gdzie jest realna władza. Dlatego potrzebna jest zmiana mentalności. Są firmy, które już to rozumieją i prowadzą świadomą politykę różnorodności i one osiągają bardzo dobre wyniki. Ale to wciąż mniejszość.

Na koniec – kiedy odbędzie się jesienna edycja EFNI?

Tradycyjnie w Sopocie, w dniach 14–16 października. Zapraszamy wszystkich, którzy chcą rozmawiać o przyszłości gospodarki i szukać nowych idei.