Materiał powstał we współpracy z Konfederacją Lewiatan

Podczas Europejskiego Forum Nowych Idei dużo mówi się o promocji Polski i jej pozycji w świecie. Jaką rolę w tym procesie mogą odegrać media – zarówno tradycyjne, jak i nowe?

Tegoroczną edycję EFNI Wiosna w dużej mierze poświęciliśmy promocji sukcesu Polski. Nasi partnerzy europejscy czy globalni, którzy działają w Polsce, dobrze wiedzą, jak ogromna zmiana dokonała się w ciągu ostatnich 30 lat. Problem polega na tym, że znaczna część przedsiębiorców i inwestorów – szczególnie w Unii Europejskiej – nie ma tej świadomości. Nie wiedzą, dlaczego Polska jest atrakcyjnym miejscem do inwestowania i co czyni ją wyjątkowym rynkiem.

Dlatego, choć powinniśmy doceniać dotychczasowe osiągnięcia, kluczowe jest dziś mądre planowanie dalszego rozwoju. Musimy wykorzystać nasze „pięć minut”. To wymaga współpracy biznesu, administracji publicznej oraz inwestorów – zarówno zagranicznych, jak i krajowych. Bo dziś, w przeciwieństwie do początku transformacji, mamy już własny kapitał.

Jak więc powinna wyglądać skuteczna promocja kraju?

Nie chodzi o znalezienie jednego produktu, z którym Polska będzie się kojarzyć. Oczywiście mamy świetne produkty – od żywności po rozwiązania technologiczne – ale to nie jest sedno sprawy. Powinniśmy budować wizerunek Polski jako historii sukcesu: efektu pracy co najmniej dwóch pokoleń ludzi, którzy w trudnych warunkach stworzyli nowoczesną gospodarkę.

W Brukseli często spotykam się z dwoma skrajnymi postawami. Jedni wiedzą, że Polska istnieje i „radzi sobie całkiem dobrze” – i na tym kończy się ich wiedza. Inni nie wiedzą właściwie nic. Jest też grupa, która dostrzega nasze dobre wyniki gospodarcze, ale albo im nie dowierza, albo pyta: co wy robicie inaczej? To pokazuje skalę wyzwania komunikacyjnego.

Czy obecna sytuacja geopolityczna sprzyja tej narracji, czy raczej ją utrudnia?

Mamy jednocześnie szansę i zagrożenie. Jesteśmy krajem frontowym, co zwiększa ryzyko, ale też daje nam szczególną pozycję. Polska może być naturalnym zapleczem dla przyszłych inwestycji związanych z odbudową Ukrainy.

Dlatego tak ważne jest, aby opowiadać naszą historię – szczególnie tym, którzy wiedzą za mało albo nic. I robić to w sposób przemyślany, nie na zasadzie: „jesteśmy wspaniali”, tylko pokazując realny wysiłek, transformację i konsekwentny rozwój.

Jak opowiadać tę historię, aby była skuteczna?

To najtrudniejsze pytanie. Wnioski z paneli EFNI są jednak dość jednoznaczne: musimy wiedzieć, co chcemy powiedzieć. Nie chodzi o krajobrazy czy pojedyncze produkty – konkurencja w tych obszarach jest ogromna.

Naszą siłą są ludzie: dobrze wykształceni, pracowici, innowacyjni. Polska to kraj, który przez 30 lat przechodził kolejne kryzysy i wychodził z nich obronną ręką. To właśnie tę odporność i zdolność adaptacji powinniśmy pokazywać.

Czy problemem jest również dezinformacja?

Dezinformacja jest zjawiskiem powszechnym, choć w środowiskach biznesowych częściej spotykam się z brakiem wiedzy niż z jej zniekształceniem. Natomiast w internecie dezinformacja jest realnym problemem i będzie narastać – to dziś narzędzie walki o wpływy. Dlatego kluczowa jest edukacja – od najmłodszych lat. Musimy uczyć, jak rozpoznawać fałszywe informacje i jak się przed nimi bronić.

EFNI od lat promuje także równość płci w biznesie. Jak ocenia pani postępy w tym obszarze?

To, że w XXI wieku wciąż musimy mówić o równości płci, jest złym sygnałem. Postęp jest, ale zdecydowanie zbyt wolny. Równość powinna być standardem, a nie tematem do dyskusji. Problem ma także wymiar kulturowy. Wciąż funkcjonuje przestarzały model, w którym role kobiet i mężczyzn są sztywno określone. Tymczasem badania pokazują jasno: tam, gdzie istnieje równowaga, wyniki ekonomiczne są lepsze. Dotyczy to również życia prywatnego – podział obowiązków między partnerami jest kluczowy dla harmonijnego funkcjonowania rodzin i aktywności zawodowej.

Czy Polska nadąża za regulacjami unijnymi w tym zakresie?

Niestety nie. Wciąż nie wdrożyliśmy jednej z unijnych dyrektyw dotyczących tych kwestii i jesteśmy już w opóźnieniu. Grożą nam z tego tytułu konsekwencje finansowe. To o tyle niezrozumiałe, że są to regulacje, które współtworzyliśmy i na które się zgodziliśmy. One są zgodne z naszymi wartościami i leżą w naszym interesie. Dlatego apelujemy do rządu, aby jak najszybciej je wdrożyć.

Materiał powstał we współpracy z Konfederacją Lewiatan