Gratulować czy współczuć wyniku wyborczego PiS?
Na pewno chcielibyśmy osiągnąć lepszy wynik. Jednak rezultat w granicach 40 proc. – po dwóch kadencjach rządzenia – jest znakomity. Warto przypomnieć, że gdy pierwszy raz obejmowaliśmy władzę, to mieliśmy wynik na poziomie 37 proc., a więc znacznie gorszy, niż teraz. Mecz jeszcze trwa, ponieważ nadal liczone są głosy. O tym, kto będzie rządzić, mogą zadecydować dziesiątki lub setki głosów w poszczególnych okręgach.
Exit poll wskazują na to, że PiS nie będzie miał wystarczającej liczby głosów do sprawowania władzy samodzielnie. A potencjalny koalicjant, czyli Konfederacja, ma ich bardzo niewiele.
Rośnie poparcie dla PiS i Konfederacji. Wyborcy tych partii nie przyznawali się ankieterom, że na nie głosowali. A to oznacza, że ostateczny wynik może być wyraźnie inny niż w exit poll. Piłka jest w grze po obu stronach.
Czytaj więcej
PKW opublikowała wyniki z ponad 44 proc. komisji. W nowej kadencji Sejmu może zabraknąć kilku znanych polityków, w tym Janusza Kowalskiego, Łukasza...
Będziecie próbowali stworzyć rząd, pozyskując koalicjanta z obecnej opozycji?
Będziemy mieli teraz do czynienia z trójskokiem politycznym. Po pierwsze, musimy poczekać na oficjalne wyniki od PKW. One mogą zwiększyć nasze szanse na przedłużenie rządów. Po drugie, będziemy czekać na to, aż prezydent powierzy misję tworzenia rządu ugrupowaniu, które uzyskało największą liczbę mandatów, czyli nam.
Prezydent nie ma obowiązku tak postąpić.
Tak, ale dotychczas powierzał tę misję ugrupowaniu, które uzyskało największą liczbę głosów. Gdy pierwszy raz zostałem posłem – 32 lata temu – ówczesny prezydent Lech Wałęsa powierzył tę misję prof. Bronisławowi Geremkowi, liderowi Unii Demokratycznej, która miała o jeden mandat więcej niż Wyborcza Akcja Katolicka, do której należałem. Geremek nie utworzył rządu i ta misja spaliła na panewce. Ale prezydent Wałęsa zawsze przestrzegał tej zasady, nawet gdy premierem został Waldemar Pawlak. Jestem przekonany, że Andrzej Duda – mimo tego, co mówią niektórzy politycy PSL-u – powierzy misję tworzenia rządu zwycięskiemu ugrupowaniu. Wtedy będziemy mieć trzeci krok w trójskoku politycznym, czyli próbę stworzenia rządu.
Będziecie rozmawiać z PSL i Konfederacją o ewentualnej współpracy?
Trzeba poczekać na ostateczne rezultaty. Jeżeli ma się wynik na poziomie ponad 40 proc., to ma się inną pozycję negocjacyjną, niż gdy ma się 36 proc., jak to w niedzielę pokazywały exit poll.
Co zawiodło, że nie uzyskaliście wyniku, który pozwoliłby wam rządzić samodzielnie?
Wynik 40 proc. jest absolutnie zgodny z naszymi wewnętrznymi sondażami, które mieliśmy w ostatnim tygodniu przed wyborami. Nie jest zaskoczeniem, że mamy taki wynik. Jest on naprawdę bardzo dobry jak na osiem lat rządów. Mamy szansę, żeby rządzić po raz trzeci, co jeszcze się nie zdarzyło w najnowszej historii Polski. Wynik mógłby być lepszy, gdybyśmy wcześniej zareagowali na kwestie związane z ukraińskim zbożem i ogólnie relacjami polsko-ukraińskimi. Uderzyły w nas też emocje związane z kwestią aborcji. Choć nie wiem, czy to przełożyło się tak bardzo na głosy kobiety, które w większości głosowały na PiS. Ale na pewno aborcja podgrzała pewne emocje. To był rodzaj wyborczego wehikułu dla opozycji.
Czytaj więcej
To moja osobista, olbrzymia porażka. Być może mam ten dzień, być może wreszcie doczekałem się największej porażki w swoim życiu - powiedział w rozm...
Czy Jarosław Kaczyński powinien być kandydatem na premiera?
Jarosław Kaczyński jest liderem formacji, która wygrała po raz trzeci. Prezes będzie sprawował funkcję, jaką będzie chciał. Tego typu decyzje będą również zależeć od wyniku wyborów. Inaczej przystępuje się do rozmów koalicyjnych, gdy ma się 220 szabli, a inaczej gdy ma się ich 200. Nie stawiajmy wozu przed koniem i nie mówmy na razie o tym, kto będzie premierem.
Jarosław Kaczyński nie miał tęgiej miny podczas wieczoru wyborczego. W jakiej kondycji jest prezes?
Rozmawialiśmy z nim przed głosowaniem i po. Prezes był naprawdę w bardzo dobrej kondycji psychicznej. Zdawał sobie sprawę, że wynik może się zmienić. Teraz nastroje są na pewno lepsze.
Rozmawialiście już z prezydentem Andrzejem Dudą?
Nic mi o tym nie wiadomo, choć zdajemy sobie sprawę, że rola prezydenta jest tutaj kluczowa.
Dlaczego nie udało się przekonać większości Polaków do udziału w referendum?
Nie jest wiążące w sensie formalnoprawnym. Ale w sensie politycznym jest to bardzo ważny sygnał. Olbrzymie poparcie dla polityki rządu wśród tych, którzy głosowali w tym referendum. Na pewno będziemy to wykorzystywać, także na arenie międzynarodowej. Wiele kwestii, które zostały tam poruszone, dotyczyły de facto polityki międzynarodowej. Opozycja wezwała do bojkotu referendum, a komisje wyborcze naruszyły zasadzę bezstronności, pytając wyborców, czy wydać kartę referendalną. W niektórych komisjach w ogóle tych kart nie wydawano. Dopiero na wyraźnie żądanie wyborcy je dostawali. Będziemy wykorzystywać wyniki tego referendum w wymiarze politycznym. Dobrze, że się odbyło.
Czytaj więcej
Po przeliczeniu 646 320 głosów oddanych w okręgu numer 19 (Warszawa) Donald Tusk uzyskał więcej głosów niż wszyscy kandydaci znajdujący się na liśc...
Jak można mówić o wykorzystaniu tego referendum, skoro jest nieważne?
W wymiarze formalnoprawnym w pełni się z panem zgadzam. Ale jednoznaczność tych wypowiedzi, i to, że miliony Polaków w nim zagłosowało, ma bardzo duże znaczenie polityczne. To będzie argument, którego będziemy używać w wymiarze wewnętrznym i zewnętrznym. To referendum spełniło swój cel.
Czy Oskar Szafarowicz, działacz PiS, powinien opowiedzieć za złamanie ciszy wyborczej? Opublikował zdjęcia pokazujące, jak zagłosował w referendum. Jego prawo nie obowiązuje?
Prawo jest równe dla wszystkich. Jednak nie słyszałem o tym, żeby agitował w czasie ciszy wyborczej.
Pokazywał kartę z zaznaczonymi odpowiedziami. Czy prawo i sprawiedliwość obowiązuje również działaczy PiS?
Oczywiście, że tak. Na pewno nie powinien tego robić. To, że jest młody, nie jest usprawiedliwieniem, ale nadaje pewien kontekst tej sytuacji.
Czego może się spodziewać po wspólnym rządzie opozycyjnym KO, Trzeciej Drogi i Lewicy?
Nie ma co gdybać, bo do tego daleka droga. Najpierw poczekajmy na wyniki wyborów, może jak się spotkamy za kilkanaście dniu, to już pan nie zada tego pytania.
Czy PiS odda władzę?
Uszanujemy werdykt wyborczy. Tylko na razie go nie znamy. Teraz mamy radośniejszy nastrój, niż mieliśmy w niedzielę wieczorem, ponieważ wzrosło nam poparcie do 40 proc. A jest prawdopodobne, że wyniki będą się jeszcze zmieniać.
—współpraca Karol Ikonowicz