"The Guardian" odnotowuje, że sondażowe wyniki wyborów wskazują na zwycięstwo PiS, ale dają większość koalicji partii opozycyjnych "na czele której stoi Tusk".

"The Guardian" o wyborach: Dobra wiadomość dla sił postępowych w Polsce

"PiS, który rządził Polską przez osiem lat, zmienił telewizję publiczną w propagandowe ramię rządu, ograniczył prawa aborcyjne i demonizował społeczność LGBTQ+, migrantów i uchodźców" - wylicza brytyjski dziennik.

Czytaj więcej

Marek Migalski: Kto dał zwycięstwo opozycji? Exit polle nie pozostawiają wątpliwości

"The Guardian" pisze też, że PiS "umieścił Polskę na kursie kolizyjnym z Brukselą w związku z kwestiami praworządności, co doprowadziło do zamrożenia dziesiątków miliardów euro środków unijnych" dla Polski.

Brytyjski dziennik, komentując wyniki badania late poll, zwraca też uwagę, że "dobrą wiadomością dla sił postępowych w Polsce" jest wynik "skrajnie prawicowej koalicji" partii, Konfederacji, która uzyskała - jak wynika z badania late poll - 6,4 proc. a nie, jak prognozowały sondaże, ok. 9 proc.

"The Guardian" pisze, że po wyniku wyborów umocnił się złoty, którego kurs rósł wczesnym rankiem o 1,3 proc.

Czytaj więcej

Marcin Duma: Szanse na wynik, który dawałby PiS samodzielne rządy? Bardzo małe

Brytyjski dziennik zastrzega też, że na ostateczne wyniki wyborów w Polsce trzeba poczekać nawet do wtorku i przypomina, że na Słowacji wynik exit poll dał zwycięstwo siłom proeuropejskim, a ostatecznie wybory wygrała eurosceptyczna partia Roberta Fico.

"The Guardian": Frekwencja w wyborach w Polsce najwyższa od czasu upadku komunizmu

Mimo to - jak czytamy w relacji - po stronie opozycyjnej zapanowała radość. "The Guardian" cytuje Borysa Budkę, który zapowiada "powrót Polski do przyjaznych relacji z UE i zakończenie groźby 'polexitu'".

W relacji czytamy też słowa Barbary Nowackiej z KO, która mówi, że po wygranej opozycji "kobiety w Polsce nie będą bać się zajść w ciążę, a młode kobiety nie będą bać się iść do lekarza".

Wspominając kampanię wyborczą "The Guardian" pisze, że PiS prowadził ją "zgodnie z populistycznym podręcznikiem", "przekonując, że jest jedyną partią, która może ochronić Polskę przed 'inwazją' uchodźców". "Kampania była też skupiona na postaci Tuska, bezlitośnie atakowanego jako zagraniczną marionetkę" - pisze "The Guardian". 

Brytyjski dziennik odnotowuje również, że frekwencja w wyborach w Polsce była "najwyższa od upadku komunizmu" i wyniosła ponad 72 proc., a w niektórych komisjach wyborczych głosowanie trwało wiele godzin po oficjalnej godzinie zakończenia głosowania.