Według informacji przekazanych przez Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, w nocy z 29 na 30 lipca wykryto obiekt naruszający polską przestrzeń powietrzną. Do jego przechwycenia skierowano myśliwiec F-16, jednak obiekt zniknął z radarów. Później w okolicach Tarnawy-Kolonii odnaleziono krater po uderzeniu.

Czytaj więcej

Rosyjski pocisk minął polski pułk przeciwlotniczy i uderzył 30 km od ważnej fabryki

Rakieta Ch-101 nad Polską. Co wiadomo o incydencie?

Premier Donald Tusk poinformował, że wszystko wskazuje na rosyjską rakietę manewrującą Ch-101, wykorzystywaną przez Rosję do ataków na Ukrainę. Prokuratura Okręgowa w Lublinie przekazała następnie, że pocisk zawierał znaczną ilość materiału wybuchowego. Śledztwo ma wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia.

Michał Fiszer: W czasie pokoju nie strzela się do wszystkiego

Były pilot wojskowy Michał Fiszer uważa, że najprostsza odpowiedź na pytanie, dlaczego rakieta nie została zestrzelona, brzmi: Polska nie znajduje się w stanie wojny.

Jak wyjaśnia we wpisie umieszczonym na X, w warunkach wojennych funkcjonowanie państwa wygląda zupełnie inaczej. Zamykana jest przestrzeń powietrzna dla ruchu cywilnego, systemy obrony przeciwlotniczej rozmieszczane są na pozycjach bojowych, a myśliwce pełnią stałe dyżury w powietrzu. – Najprostsza odpowiedź: bo nie jesteśmy w stanie wojny – napisał Fiszer.

Autor podkreśla, że w czasie pokoju nie obowiązuje zasada automatycznego niszczenia każdego niezidentyfikowanego obiektu.

Dlaczego potrzebna była identyfikacja rakiety?

Fiszer zwraca uwagę, że choć prawdopodobieństwo, iż wykryty obiekt był pociskiem, ocenia na około 90 proc., to procedury wymagają jego jednoznacznego potwierdzenia. „Oczywiście w zaistniałej sytuacji był to na 90 procent pocisk. Na dziewięćdziesiąt... A co jak nie?”

Jak tłumaczy, dlatego do przechwycenia skierowano F-16 wyposażony w zasobnik celowniczy Sniper. Dzięki współpracy radaru z kamerami termowizyjnymi pilot może dokonać wzrokowej identyfikacji celu (Visual Identification – VID), zanim zapadnie decyzja o użyciu uzbrojenia.

Według Fiszera podczas pokoju istnieją również wyznaczone sektory, w których można użyć rakiet przeciwlotniczych, oraz takie, gdzie ryzyko dla ludności cywilnej jest zbyt duże.

Czytaj więcej

Prokuratura: rakieta zawierała materiał wybuchowy w znacznej ilości

Generał Nowak: Do identyfikacji zabrakło minut

Odwołując się do wypowiedzi Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Ireneusza Nowaka, były pilot wskazuje, że do pełnej identyfikacji celu mogło zabraknąć zaledwie jednej–dwóch minut.

Jego zdaniem właśnie wtedy mogła zapaść decyzja o zestrzeleniu, ponieważ dalszy lot rakiety mógł oznaczać zagrożenie dla terenów bardziej zurbanizowanych lub obiektów infrastruktury.

Fiszer zaznacza jednak, że pocisk spadł wcześniej. „Polski samolot właściwie wychodził na pozycje do identyfikacji i strzału, ale w tym momencie pocisk spadł sam z siebie.”

Czytaj więcej

Marek Kozubal: Systemy alarmowania nie zadziałały najlepiej. Dlaczego jesteśmy głusi na zagrożenie

Czy można zestrzeliwać rakiety zaraz po przekroczeniu granicy?

Były pilot przestrzega przed oczekiwaniem, że każdy pocisk naruszający polską przestrzeń powietrzną będzie natychmiast niszczony.

Przywołuje przykład Ukrainy, gdzie mimo rozbudowanej obrony przeciwlotniczej część rakiet i dronów przechwytuje się dopiero nad głębią kraju, a części nie udaje się zniszczyć w ogóle.

Zwraca również uwagę na ryzyko związane z samym przechwyceniem. „To jak ludzie chcą? Strzelamy, ale potem żeby nie było płaczu jak zestrzelona rakieta walnie w wieś i zabije sześć osób, czy niech leci, póki nie leci na miasto czy wielką wieś? Sam nie odpowiem. Na szczęście nie mnie o tym decydować. To trudna decyzja.”

Czytaj więcej

Kanclerz Merz: Naruszenie polskiej przestrzeni świadczy o gotowości Rosji do eskalacji

Śledztwo trwa. Rząd zapowiada analizę reakcji państwa

Premier Donald Tusk zapowiedział szczegółową analizę zarówno samego incydentu, jak i reakcji państwowych instytucji. Jak podkreślił, wojsko było przygotowane do zestrzelenia pocisku, gdyby ten kontynuował lot.

Szef rządu podkreślił, że nic nie wskazuje, iż celem rakiety nie była Polska. Sprawę bada Prokuratura Okręgowa w Lublinie, która prowadzi śledztwo dotyczące naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej oraz okoliczności upadku pocisku.