– Na dziś ważne jest, żeby amerykańska obecność w Polsce miała charakter trwały, żeby Stany Zjednoczone pokazały w ten sposób, że gwarantują nam bezpieczeństwo w ramach sojuszu NATO i żeby następował, tak jak do tej pory, transfer nowoczesnych technologii. Dobrze byłoby, gdyby Polska, która kupuje F-35, inwestuje w przemyśle amerykańskim, mogła też na tym zarabiać - mówił gen. Roman Polko, gość Jacka Nizinkiewicza.
Pytany o konkretne możliwości, gen. Polko zauważył, że podczas takich nieoficjalnych spotkań „załatwia się niewiele”. – Można napomknąć, rzucić słowo, ale byłoby to niestosowne, żeby w takiej sytuacji, gdy wszyscy obserwują walkę, nagle dopytywać o bazę. Ale wytwarza się wtedy ten nieformalny klimat, który później, gdy przychodzą dokumenty, skłania taką osobę jak Donald Trump, żeby rozpatrywać je pozytywnie. Tak jak zadziałał ostatnio, gdy jednym wpisem rozwiał nasze obawy, że Amerykanie wycofują się z Polski – zauważył gen. Roman Polko, przypominając sytuację z 21 maja, w której Donald Trump obwieścił, że do Polski trafi dodatkowych 5 tys. żołnierzy. Prezydent USA napisał wówczas, że zadecydowały o tym jego osobiste relacje z Karolem Nawrockim.
Karol Nawrocki miał też w Stanach Zjednoczonych dłuższe spotkanie z Donaldem Trumpem podczas bankietu. - Trzeba umieć zachować się rozsądnie, dyplomatycznie, a jeżeli wysyłać sygnały, to delikatne – mówił były dowódca GROM, zauważając, że takie okazje jak bankiet lub widowisko sportowe, nie są odpowiednią okazją do tego, by „być namolnym”.
Gen. Roman Polko: stała baza byłaby kluczem do bezpieczeństwa
Pytany o zwiększenie liczebności wojsk amerykańskich w Polsce, gen. Polko powiedział, że nie to jest najważniejszą kwestią. – Kluczem do bezpieczeństwa byłaby stała baza. To jest coś, o co w tej chwili Polska mocno gra. Z zadowoleniem stwierdzam, że zarówno prezydent, jak i rząd robią wszystko, by taka stała baza w Polsce powstała. (...) Robota jest wykonywana, wskazywana jest konkretna lokalizacja, liczone są koszty. (...) Trwała, kilkuletnia obecność amerykańskich żołnierzy wraz z rodzinami, to zupełnie coś innego niż rotacja, która w każdej chwili może być wstrzymana – przekonywał dowódca.
Zwrócił uwagę, że za taką stałą obecnością idzie też transfer technologii. – Amerykanie doskonale widzą, że Polska, która jest liderem zakupów w Europie i kupuje najwięcej w amerykańskim przemyśle zbrojeniowym, to miejsce, w którym warto inwestować chociażby w zakłady remontowe, produkcję różnego rodzaju komponentów – zauważył dowódca.
Gen. Roman Polko: jest wiele detali do dogrania, na tym trzeba się skupić
Pytany o posiedzenie Komitetu Rady Ministrów ds. Bezpieczeństwa Narodowego, gdzie rozmawiano o stałej obecności wojsk amerykańskich, gen. Polko stwierdził, że z jednej strony zapraszamy Amerykanów, ale jest „wiele detali do dogrania” na poziomie roboczym. Na tym, zdaniem dowódcy, należy się skupić, „a nie na tym, by udowadniać sobie, kto bardziej chce Amerykanów”.
Czytaj więcej
Rząd przyjął uchwałę w kwestii działań „na rzecz utworzenia stałej bazy Sił Zbrojnych USA w Polsce”. Jednak do ewentualnego powstania w naszym kraj...
– Najlepszymi ambasadorami, jeżeli chodzi o żołnierzy amerykańskich jest polskie społeczeństwo. – Amerykanie byli bardzo dobrze przyjęci. Ci, którzy wrócili, a byli tu rotacyjnie, opowiadają, że Polska to nie jest taki zacofany kraj, jak to się czasem w Stanach Zjednoczonych przedstawia. (...) Ludzie są dużo bardziej pozytywnie nastawieni do żołnierzy amerykańskich niż na przykład w Niemczech. Jeśli teraz pokażemy, że strona rządowa i Pałac Prezydencki (...) mówią w tej kwestii jednym głosem, będzie to wystarczająca zachęta – uważa gen. Polko. Zwrócił uwagę, że lokalizacja w Polsce daje Amerykanom możliwość „podpatrywania, co się dzieje po stronie rosyjskiej”.
Na pytanie o to, czy jesteśmy przygotowani na to, by przyjąć w Polsce większą liczbę żołnierzy, generał odparł, że tak – i bazuje na własnych doświadczeniach z Kosowa. – Kiedy ponad tysiąc polskich żołnierzy wraz z ponad setką żołnierzy ukraińskich i trzydziestoma litewskimi, jechaliśmy do Kosowa, by realizować tam misję, znaleźliśmy się w pszenicznym polu. Nic nie było, z początku mieszkaliśmy w namiotach. W ciągu kilku miesięcy powstała duża baza – opowiadał gen. Polko, dodając, że w oparciu o infrastrukturę poligonową, w ciągu kilku miesięcy można zbudować taką bazę dla Amerykanów. – Natomiast warunki początkowo nie będą doskonałe, że nie będzie hal sportowych, magazynów, przedszkoli. Ale jeśli to się spodoba stronie amerykańskiej, już w tej chwili można budować taką obecność – powiedział gen. Roman Polko.
Czytaj więcej
Prezydent RP Karol Nawrocki goszcząc na urodzinach prezydenta USA reprezentował Polskę, a podróż odbyła się za publiczne środki. Polacy mają prawo...
Dowódca pytany był też o słowa Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych, gdy padły słowa krytyki wobec Donalda Tuska. – To jest ta łyżka dziegciu. Amerykanie naprawdę nie rozumieją tych sporów. Nikt tam nie wsłuchuje, nie analizuje, nie czyta komentarzy w mediach społecznościowych. Zostaje ogólne wrażenie, że coś jest jednak nie tak. Dobrze by było, by w takich okazjach (...) wykorzystać okazję i nic nie mówić – powiedział gen. Polko.
Rozmówca Jacka Nizinkiewicza uważa też, że pozyskanie F-35 jest „konkretnym punktem zwrotnym” w polskiej armii. – To rewolucja, która daje nam ogromną przewagę technologiczną nad stroną rosyjską. To ogromny przełom w polskiej armii, który wyznacza kierunki na przyszłość. Dziś polska armia nie jest już, jak chwaliliśmy się kilka lat temu, równorzędna z innymi partnerami z NATO. Dziś to my jesteśmy liderem, jeśli chodzi o nowoczesne uzbrojenie. To coś, co mnie osobiście ogromnie cieszy. Przypominam sobie tę pierwszą misję natowską , gdzie mieliśmy mnóstwo deficytów. Inni przychodzili jak „starsi bracia”, a dziś okazuje się, że to my wyznaczamy kierunki nowoczesności – powiedział gen. Polko.
Czytaj więcej
Posiadanie samolotów F-35, nazywanych za sprawą ich zdolności tzw. maszynami podwójnego zastosowania, to krok w kierunku udziału Polski w programie...
Gen. Polko: Potrzebny jest dokument, który określi strategię
Powtórzył też, że polskiej armii potrzebny jest dokument, który wyznaczy strategię. – Dziś nie ma strategii. Znaczy: jest, ale to dokument z 2000 r., sprzed pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę. To wyraźnie pokazuje, że politycy nie robią swojej roboty. Zamiast prowadzić partyjną walkę, powinni już dawno uchwalić tę strategię. Powinny być w nim określone takie kwestie jak wojna hybrydowa, jak definiujemy stan wojny, jak będziemy działać w przypadku wojny hybrydowej, kto będzie dowodził, jaki system kierowania siłami zbrojnymi, jak będziemy reagować, kiedy niebezpieczeństwo będzie zbliżało się ze strony białoruskiej, czy Polska uderzy pierwsza, skoro „nie oddamy ani piędzi ziemi”, czy będziemy wracać do tego, co było, czyli obrony manewrowej, która zakłada oddanie dużej połaci własnego terytorium po to, aby wpędzać przeciwnika w zasadzkę i uderzać na jego skrzydła. Wiele takich elementów powinno być wyznaczanych przez polityków. Na tej podstawie powinna, w uzgodnieniu z prezydentem, powstawać plany operacyjne – mówił gen. Polko.
– Aktualnie mamy taką sytuację, że wojsko, nie mając wytycznych, samo sobie je właściwie pisze i na tej bazie przekazuje rządowi, jakie wyposażenie, jaki sprzęt byłby konieczny – powiedział. Wspomniał sytuację z Iraku, gdy jednostka GROM „kompletnie nie była rozumiana w Sztabie Generalnym”. – Myśmy sobie naprawdę sami pisali zasady użycia siły, zasady funkcjonowania, statut jednostki, mnóstwo takich dokumentów, które powinny określać nasz kierunek działania. W jednostce GROM musieliśmy to sobie wypracowywać sami, zawozić do Sztabu Generalnego, a oni nam to później przysyłali jako ich własne wytyczne – wspominał gen. Roman Polko.
– Taka strategia powinna zostać ogłoszona już dawno, za kadencji prezydenta Dudy. Brak decyzji po to, by nie była poddawana krytyce, jest nawet gorszy niż wadliwa decyzja – stwierdził.
Czy Rosja słabnie? „Będzie teraz bandycko atakować, taka jest natura samego Putina”
Gen. Polko, odnosząc się do stwierdzenia przywódców państw G7, że Rosja słabnie i nie jest w stanie wygrać wojny, powiedział, że nie chce dokonywać takich ocen, że Rosja jest słaba. - Rosja, nawet jeżeli jest słaba, jest państwem terrorystycznym, bandyckim. Ocenia się, że Rosja straciła już jedną trzecią rafinerii, że są już problemy z dostawami paliw nawet na front. To wcale nie zmieni faktu, że Rosja będzie bandycko atakować, bo taka jest natura samego Putina. Im jest słabszy, tym bardziej pręży muskuły, tym bardziej pokazuje, jaki jest agresywny, nieobliczalny – zauważył gen. Roman Polko.
Czytaj więcej
G7 zapowiada większą presję na Rosję, polska branża transportowa traci konkurencyjność, Donald Tusk ogłasza plany budowy fabryki półprzewodników, a...
Kluczem do sukcesu Zachodu, zdaniem gen. Romana Polki, jest to, co zrobiła Ukraina. - Ukraina pokazała, że nie wystarczy się bronić. Ukraina zaczęła uderzać na głębokie tyły Rosji. Przyblokowała defiladę rosyjską. Pokazała, że Putin nigdzie nie jest bezpieczny i pokazała społeczeństwu rosyjskiemu, że ta wojna, to jednak nie jest fajna taka rzecz, którą się ogląda z Coca-Colą i z popcornem, że ona również w nich uderza. I to rosyjskie społeczeństwo jest podzielone już teraz coraz bardziej. Niespecjalnie już chce wspierać tę wojnę, która nie wiadomo, co właściwie miałaby Rosji przynieść - zauważył dowódca.
- To jest największa słabość władzy kremlowskiej i tego najbardziej się obawia Putin. Być może dlatego będzie dążył do pokoju. Boi się przewrotu we własnym kraju - zauważył. - Ukraina, kraj skazany na porażkę, Iran, kraj skazany na porażkę, pokazały swoją siłę wtedy, kiedy zaczęły atakować. Zatem działa ta strategia wojskowa, że najlepszą obroną jest atak, (…) szukaj przewagi tam, gdzie nie ma przeciwnik, działaj asymetrycznie - zwrócił uwagę gen. Polko.
- Putin tak naprawdę zapędził się w ślepą uliczkę i dla niego pokój na jakichkolwiek warunkach – takich, które Ukraina mogłaby zaakceptować - to jest już jego koniec. On doskonale o tym wie, dlatego będzie robił wszystko, żeby do takich rozmów nie doszło. Będzie działał tak jak Netanjahu na Bliskim Wschodzie, będzie rozbijał te wszystkie rozmowy, które są prowadzone. Bo jeżeli doszłoby do zawieszenia broni, to pytanie, (...) jak wytłumaczy społeczeństwu, że prowadził przez blisko pięć lat wojnę, a korzyści z tego dla Rosji nie ma żadnych? - zauważył gen. Roman Polko, stwierdzając, że ewentualne rozmowy pokojowe służyłyby tylko temu, by zyskać na czasie.
Polska nie przekazała samolotów MiG-29 dla Ukrainy. „Biznes to biznes”
Gen. Polko był też pytany o ostatnie doniesienia, że Polska nie przekazała Ukrainie obiecanych samolotów MiG-29, ponieważ – jak mówił wiceminister obrony Cezary Tomczyk - "nie wywiązali się z umowy dotyczącej korzystania z technologii dronowej". – Przekażemy sprzęt Ukrainy, jeśli ta sprawa zostanie domknięta – powiedział wiceszef MON w Radiu ZET.
Czytaj więcej
Ukraina nie wywiązała się z umowy dotyczącej korzystania z technologii dronowej - ujawnił w Radiu Zet wiceszef MON Cezary Tomczyk. Jak dodał był to...
– Biznes to biznes, trzeba twardo negocjować, nawet z partnerami, także z tymi amerykańskimi, no bo szukają oczywiście jak najlepszych rozwiązań dla siebie. Nawet kiedy dowodziłem GROM-em mój zastępca widział tylko morze i wyposażenie morskie. Ja widziałem tylko spadochroniarstwo, ten wymiar bardziej mi pasował, jeżeli chodzi o działania. Otóż w trakcie takich rozmów, negocjacji, debat, w którym kierunku się rozwijać to jest normalna sprawa, że rozmawiamy ostro, ale to nie przeszkadza nam (…) w budowaniu zaufania i dobrych relacji. Takie uczciwe stawianie spraw jest lepsze niż przemilczanie, nieporozumiewanie się, a potem ni stad ni zowąd odbieranie takiego czy innego orderu. Kiedy ta kula śniegowa jest ogromna, to trudno ją później rozłożyć na części – stwierdził dowódca.
– To jest część normalna, część biznesu. Myślę, że to zostanie rozwiązane w krótkim czasie i technologie, a przede wszystkim know-how, bo Ukraińcy mają te doświadczenia bojowe, będą do Polski docierały, a Polska nadal będzie wspierała Ukraińców – stwierdził gość Jacka Nizinkiewicza.
Amerykańskie siły wojskowe w Europie