Możliwy jest też wniosek do sądu o areszt tymczasowy i list gończy za uciekinierem z armii, który przeszedł przez granicę na stronę białoruską.
Śledczy gromadzą teraz materiały dowodowe, przeszukano już mieszkanie żołnierza. W Prokuraturze Rejonowej Białystok-Północ w dziale ds. wojskowych, wszczęte zostało śledztwo w sprawie dezercji polskiego żołnierza i jego przejścia przez granicę na Białoruś.
"Wobec żołnierza Emila C., który samowolnie opuścił miejsce pełnienia służby, zostanie wszczęte śledztwo w kierunku art. 339 § 3 kk – dezercja kwalifikowana, za co grozi kara pozbawienia wolności od roku do lat 10. Zawiadomienie w tej sprawie złożył Dowódca 16 Dywizji Zmechanizowanej: – już w piątek podawała Żandarmeria Wojskowa.
Tak też się stało. Postępowanie zostało wszczęte śledztwo w sprawie o przestępstwo z art. 339 par. 3 kodeksu karnego. Wydano również postanowienie o przedstawieniu zarzutu dla Emila Cz.
Zgodnie z tym przepisem żołnierz, który w czasie dezercji ucieka za granicę albo przebywając za granicą uchyla się od powrotu do kraju, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
W tej chwili trwa ustalanie miejsca pobytu podejrzanego, by przedstawić mu zarzuty, a także zabezpieczane są dowody. Na razie postępowanie jest we wstępnej fazie.
Żandarmeria wojskowa na zlecenie prokuratury przeszukała mieszkanie zbiegłego żołnierza. - Były wykonywane czynności w miejscu zamieszkania żołnierza, zabezpieczano nośniki danych. Będzie to przedmiotem badania, czy planował to, czy było to jakieś działanie ad hoc" – przekazał PAP płk Radosław Wiszenko, zastępca ds. wojskowych prokuratora rejonowego Białystok-Północ.
Białostocka prokuratura nie wyklucza wniosku do sądu o areszt dla dezertera, a także listu gończego. Ale sąd musi dysponować - przedstawionym przez śledczych - materiałem dowodowym, na podstawie którego mógłby wydać takie postanowienie.
Jak podał Onet wiele wskazuje na to, że Emil Cz., żołnierz 11. Mazurskiego Pułku Artylerii w Węgorzewie, który zdezerterował z polskiej armii, mógł być białoruskim szpiegiem lub informatorem reżimu Łukaszenki.
Zdaniem portalu to jeden z najpoważniejszych wątków, jakie biorą pod uwagę polskie służby specjalne. Siostra dezertera była związana z obywatelem Białorusi, a on sam miał tam znajomych.
Poza tym żołnierz miał problemy z prawem. Tydzień temu został zatrzymany do kontroli przez policjantów z drogówki w Giżycku. Badanie wykazało, że miał 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Kolejne badanie potwierdziło, że był również pod wpływem narkotyków. Żołnierz nie przyznał się policjantom, iż jest żołnierzem zawodowym, dlatego na miejsce zdarzenia nie została wezwana Żandarmeria Wojskowa.
W piątek najpierw rosyjskie i białoruskie media podały, że polski żołnierz uciekł na Białoruś po tym, jak opuścił posterunek przy granicy. Miał porzucić posterunek, zostawić broń i przejść na białoruską stronę, prosząc tam o azyl.
Czytaj więcej
- Mamy do czynienia z aktem dezercji ze strony obywatela polskiego, który jeszcze do niedawna był żołnierzem polskich Sił Zbrojnych - człowieka, kt...
„Żołnierz, który wczoraj zaginął miał poważne kłopoty z prawem i złożył wypowiedzenie z wojska. Nigdy nie powinien zostać skierowany do służby na granicę. Zażądałem wyjaśnień, kto za to odpowiada" – napisał Mariusz Błaszczak, szef MON minister na Twitterze.
Po kilku godzinach MON poinformowało o dalszych konsekwencjach tej dezercji. Minister Błaszczak podjął decyzję o odwołaniu ze stanowisk przełożonych żołnierza, który znalazł się na Białorusi.
Odwołani zostali dowódca baterii, dowódca plutonu i dowódca 2 dywizjonu w Węgorzewie, gdzie służył Emil Cz.