Zatrudnienie w urzędach wojewódzkich w zeszłym roku praktycznie się nie zmieniło. Pomijając Warmińsko-Mazurski i Pomorski Urząd Wojewódzki, do których zostali przyłączeni pracownicy zlikwidowanych jednostek budżetowych (np. zarządu przejść granicznych czy zespołu do spraw orzekania o niepełnosprawności), liczba etatów wzrosła tylko o 0,26 proc.

– Dobrze, że nareszcie został  zahamowany szaleńczy pęd do zwiększania zatrudnienia w administracji – ocenia  Marcin Chludziński, prezes Fundacji Republikańskiej.

Jednym z największych spadków zatrudnienia może  się pochwalić Zachodniopomorski Urząd Wojewódzki: zatrudnienie spadło w nim o prawie 25 etatów.  Widoczny spadek, bo prawie o 16 etatów, odnotowano także w Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim.

– To efekt optymalizacji, świadomej polityki kadrowej – wyjaśnia Tomasz Stube, rzecznik prasowy wojewody wielkopolskiego.

Rząd planuje jeszcze dalej idące cięcia. Będą możliwe dzięki utworzeniu wojewódzkich centrów usług wspólnych.  Część jednostek organizacyjnych zespolonych służb inspekcji i straży oraz regionalnych dyrekcji ochrony środowiska zostanie skonsolidowana.  Ich aparaty pomocnicze będą wcielone w struktury urzędu wojewódzkiego.

W myśl założeń ustawy o utworzeniu wojewódzkich centrów usług wspólnych przeszło 13 tys. zatrudnionych, m.in. w kuratoriach oświaty, inspekcjach nadzoru budowlanego, handlowej czy też transportu drogowego, od 1 lipca 2013 r. stanie się pracownikami urzędów wojewódzkich. Z prawie 1,5 tys. osób umowy o pracę zostaną rozwiązane.   Zatrudnienie zachowają tylko ci, którym wojewoda zaproponuje posadę.

Liczba etatów w większości ministerstw w zeszłym roku zmalała

– Każdy urząd ma swój oddzielny dział kadr i księgowość, a mogłyby mieć jeden wspólny w urzędzie wojewódzkim. Przecież wszystkie inspekcje i straże i tak podlegają wojewodzie. To niepotrzebne mnożenie etatów i przerost administracji – uważa prof. Witold Kieżun, specjalista w dziedzinie prawa administracyjnego.

– Niepokoi tylko to, że w założeniach do projektu nowelizacji zakłada się, że zaoszczędzone na konsolidacji środki będzie można przeznaczyć na zatrudnienie pracowników merytorycznych. Planuje się więc zwalniać, by znów zatrudniać. Wątpliwości budzi też to, że na restrukturyzację ma wystarczyć pół roku. W prywatnych firmach, np. w indyjskich liniach lotniczych, potrzeba było na to roku, a administracja jest przecież bardziej skostniała – mówi Marcin Chludziński.

Autopromocja
FIRMA.RP.PL

Sprawdzona, pogłębiona i kompleksowa wiedza dla MŚP

CZYTAJ WIĘCEJ

Planując cięcia w administracji, rząd powinien przyjrzeć się najbliższym mu urzędom, a więc samym ministerstwom. Intensywny proces rekrutacyjny prowadziło w zeszłym roku Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Zatrudnienie zwiększyło się z 325 etatów do 495.

– To nowe ministerstwo. Konieczne było wzmocnienie komórek merytorycznych – tłumaczy Artur Koziołek, rzecznik prasowy resortu.

Znaczny wzrost zatrudnienia odnotowało także Ministerstwo Gospodarki.

Z dostarczonych „Rz" danych (informacji o zatrudnieniu nie przekazały Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki) wynika jednak, że pomijając MAiC, zatrudnienie w ministerstwach spadło o 1,5 proc. W redukcjach   prym wiodło Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Zredukowało etaty aż o 162.  Sukcesem okazała się także akcja Ministerstwa Skarbu Państwa. Zmniejszyło zatrudnienie o 77 etatów.

– Jest to przede wszystkim wynik  likwidacji od 30 kwietnia 2012 r.  delegatur terenowych resortu – mówi Magdalena Dąbrowska z biura prasowego ministerstwa.