Materiał powstał we współpracy z PIU
XIV Kongres Polskiej Izby Ubezpieczeń w Sopocie zgromadził 350 przedstawicieli sektora, nadzoru i administracji publicznej. Tegoroczne spotkanie pod hasłem pod hasłem „Gdy zmiana staje się normą" odbyło się w wyjątkowym momencie - branża raportuje historycznie najwyższe wskaźniki, jednocześnie stając przed koniecznością przedefiniowania swojej roli w polskim systemie gospodarczym.
Symbolicznego ciężaru inauguracji nadała informacja tuż sprzed kongresu - po niemal dwóch dekadach kierowania Izbą jej dotychczasowy prezes Jan Grzegorz Prądzyński złożył rezygnację. Wątek pożegnania przewijał się przez wystąpienia inaugurujące, a drugiego dnia kongresu Walne Zgromadzenie PIU wybrało Adama Uszpolewicza - przez 15 lat (2007-2022) prezesa Aviva Polska - na nowego szefa PIU.
Bilion złotych na transformację. Pytanie, kto wyłoży kapitał
Same liczby zamknięcia 2025 roku robią wrażenie. Branża wypłaciła poszkodowanym niemal 54 mld zł, składka przypisana brutto sięgnęła 90,6 mld zł, a wynik finansowy netto - 12,4 mld zł. Ustępujący prezes zastrzegał jednak, że tempo zmian zewnętrznych wymusi w nadchodzących latach głębokie korekty modeli biznesowych. Świadomie pominął zmiany klimatyczne, oceniając, że stały się już trwałą częścią modeli aktuarialnych.
Wiceprzewodniczący KNF Krystian Wiercioch przyznał, że wskaźniki wypłacalności krajowych zakładów pozostają solidne, ale udział składki w PKB - około 2,1 proc. - plasuje Polskę głęboko za średnią zachodnioeuropejską.
Otwierający kongres panel „Ubezpieczenia w gospodarce nowych prędkości" zaczął się od wskazania paradoksu ostatniej dekady: gospodarka oparta na innowacjach potrzebuje cierpliwego, długoterminowego kapitału, tymczasem tempo wzrostu polskiego PKB strukturalnie spowalnia, a krajowy sektor finansowy pozostaje wielokrotnie mniejszy niż w Europie Zachodniej. Marek Rozkrut, główny ekonomista EY, oszacował lukę inwestycyjną Polski na ok. 100 mld zł rocznie, a dr Paweł Gajda z Ministerstwa Energii wyliczył, że sama transformacja energetyczna w horyzoncie 15-20 lat pochłonie blisko 1 bln zł.
Przewodniczący KNF prof. Jacek Jastrzębski ocenił, że zaletą polskiego sektora finansowego jest jego stabilność, jednak jest on relatywnie mały w relacji do potrzeb gospodarki. Podkreślił, że rolą nadzoru finansowego nie jest jedynie ochrona rynku przed ryzykiem, ale także wspieranie jego rozwoju i zdolności do finansowania gospodarki. Jak zauważył, rynek finansowy ma pełnić funkcję służebną wobec gospodarki przez przekształcanie oszczędności w inwestycje, a nadmierny konserwatyzm w nadzorze i zarządzaniu nim może ograniczać potencjał jego wzrostu.
Punktem odniesienia jest dziś francuski plan Tibiego, w którym państwo skoordynowało zaangażowanie krajowych instytucji finansowych w finansowanie innowacji. Polskim odpowiednikiem ma być program Innovate Poland prowadzony przez Polski Fundusz Rozwoju z udziałem PZU. Zmobilizował on dotąd 600 mln euro - trzeci wynik w Europie, ale daleko za Francją (15 mld) i Niemcami (3 mld). Co istotne, w obu tych krajach krajowi ubezpieczyciele odpowiadają za 40-50 proc. zaangażowania w takich programach. Polski sektor takiej skali nie ma, a Francja w przeciwieństwie do Polski ma dobrze rozwinięty system ubezpieczeń emerytalnych, który dostarcza długoterminowego kapitału. Piotr Matczuk, prezes PFR, podsumował to wprost: PZU, BGK i PFR razem nie udźwigną finansowania transformacji - konieczny jest udział polskich inwestorów prywatnych.
Marcin Nedwidek, prezes Uniqa Polska, deklarował gotowość branży do obsługi nowej fali inwestycji, ale podkreślił, że główną rolą zakładów ubezpieczeń jest udzielanie ochrony ubezpieczeniowej. Postulował, by nadchodzące projekty wykorzystać do wzmacniania lokalnych kompetencji - ubezpieczeniowych, inwestycyjnych, a nawet prawnych.
Z dyskusji wybrzmiały też dwa warunki niezbędne do tego, by polski sektor mógł realnie wziąć na siebie szerszą rolę kapitałową. Pierwszy to aktywna rola państwa - konkretne projekty inwestycyjne oraz długoterminowe ulgi sprzyjające oszczędzaniu. Drugi to zmiana sposobu, w jaki Polacy traktują ubezpieczenia. Dopóki klient widzi w składce kolejny podatek, a branża tak silnie konkuruje ceną, awans sektora do roli istotnego dawcy długoterminowego kapitału pozostanie scenariuszem na papierze.
AI: zarządy biorą sprawy w swoje ręce
Drugi panel pierwszego dnia - „Artificial Future" - wyznaczył cezurę. Reprezentanci Allianz, ERGO Hestii i PZU Życie przyznali, że era pojedynczych pilotaży się skończyła. Sztuczna inteligencja wchodzi do polskich zakładów już nie ścieżką oddolnych eksperymentów IT, lecz jako element programu transformacyjnego prowadzonego z poziomu zarządu.
Wykład wprowadzający dr. Lukasa Kölbla z Accenture postawił sprawę ostro: AI dostawiana do istniejącego procesu daje znikomą wartość. Realny zwrot przynosi dopiero proces zaprojektowany od nowa, wokół możliwości modeli. Wąskim gardłem wdrożeń przestaje być technologia - stają się nim ludzie i tempo. Rozwiązania sprzed pół roku branża traktuje już jak legacy; rok pilotażu grozi tym, że biznes case zestarzeje się szybciej niż projekt.
Z kongresowej dyskusji wybrzmiał też wątek cyberbezpieczeństwa jako broni obosiecznej. Modele językowe zaczynają samodzielnie znajdować podatności w systemach, a czas między ujawnieniem luki a próbą jej eksploatacji liczony jest w minutach.
Zdrowie: kłopotem nie są wyłącznie pieniądze
Drugi dzień obrad otworzył panel zdrowotny prowadzony przez prof. Andrzeja M. Fala. Dyskusja krążyła wokół tezy mocniej osadzonej w realiach niż w retoryce nakładów: w polskim systemie brakuje przede wszystkim mechanizmu pozwalającego sensownie alokować już dostępne środki. Polska pozostaje jednym z dwóch najbardziej szpitalocentrycznych systemów w Unii, a profilaktyka i opieka długoterminowa są obszarami od dekad spychanymi na margines. Tymczasem demografia jest nieubłagana: trzy razy mniej dzieci, trzy razy więcej osób po 75. roku życia, a koszt leczenia w tej grupie jest czterokrotnie wyższy niż pięćdziesięciolatka. Mechanizmem, który w dłuższej perspektywie może wpłynąć na poprawę sytuacji jest profilaktyka, która jest jednak skrajnie niedofinansowana.
Centralnym pytaniem panelu było, czy dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne mogą odciążyć system publiczny. Odpowiedź padała niewygodna: w polskim porządku prawnym takie ubezpieczenia dotychczas nie mają definicji. Wracała więc obawa przed zastępowaniem klasycznych polis abonamentami medycznymi, które doraźnie finansują dostęp do świadczeń, ale nie budują warstwy ochronnej. Branża deklarowała gotowość do współtworzenia komplementarnego modelu pod warunkiem, że sektor prywatny nie zostanie sprowadzony do roli wentyla bezpieczeństwa NFZ.
Auta z Chin redefiniują ekonomikę likwidacji szkód
W panelu o nowej mobilności pojawiła się teza: elektromobilność jest pierwszą rewolucją technologiczną w motoryzacji, której nie wymusza rynek, lecz regulacja i system kar. Tłem był unijny pakiet „Fit for 55", zakaz sprzedaży aut spalinowych po 2035 r. oraz grudniowy plan ratunkowy Komisji Europejskiej. Po drugiej stronie globu Chiny - w ubiegłym roku zbudowały blisko 16 mln aut elektrycznych, około 70 proc. globalnej produkcji.
Najmocniejszym wątkiem panelu były konsekwencje dla likwidacji szkód. Średni czas wynajmu pojazdu zastępczego po stłuczce, w wyniku której uszkodzone zostało auto chińskie lub elektryczne, sięga 19 dni - wobec 14 dni w przypadku pojazdów spalinowych. Z około 30 chińskich marek obecnych dziś w Europie utrzyma się - zdaniem panelistów – tylko kilka tych, które zbudują serwis i logistykę części.
Ekspert PIU Michał Lang prognozował, że ubezpieczyciele będą wkrótce ubezpieczać nie tylko kierowcę i blachę, ale również oprogramowanie, cyberbezpieczeństwo pojazdu i stan baterii. Likwidacja szkód przejdzie zatem z warsztatu do laboratorium analizy kodu.
Życie: rynek, który szuka ożywienia
Diagnoza segmentu życiowego, postawiona w wystąpieniu Hanny Ulańskiej z EY Polska, była jednoznaczna. W ostatniej dekadzie urealniona składka per capita w tym segmencie spadła o 40 proc., polisolokaty skurczyły się aż o 80 proc., tradycyjne polisy o 2 proc. Składka życiowa do PKB - 0,7 proc. - plasuje Polskę głęboko za europejską średnią 2,2 proc. Średnia roczna oszczędność polskiego gospodarstwa to ok. 12 tys. euro przy ponad 20 tys. euro w UE, a stopa oszczędności wynosi 8 proc. wobec 15 proc. unijnej średniej.
Tylko 9 proc. Polaków aktywnie szuka wiedzy o ubezpieczeniach - pozostali czerpią ją z przypadku albo nie czerpią wcale. Paneliści wskazali trzy dźwignie odbudowy: edukację, zaufanie (proste produkty, transparentne wyłączenia, koniec z clickbaitem typu „ubezpieczyciel nie wypłacił") oraz nową ofertę - produkty Long-Term Care wzorowane na rynkach włoskim i hiszpańskim, długoterminowe rozwiązania oszczędnościowe i polisy Over 50 z gwarancją akceptacji. Konkluzja debaty: to nie jest segment schyłkowy, lecz wschodzący - pod warunkiem, że regulator i branża usiądą do dialogu.
Polskie ubezpieczenia mają solidne wyniki, wysokie wskaźniki wypłacalności i rosnącą świadomość, gdzie tracą dystans do Europy. Brakuje za to języka, który przekona klienta, że składka nie jest podatkiem, oraz instrumentów, które zamienią konserwatywne portfele inwestycyjne na realne paliwo dla polskiej gospodarki. Lista wyzwań jest więc już gotowa.
Materiał powstał we współpracy z PIU