Idą wybory, wraca więc pomysł wprowadzenia emerytur stażowych. Poprzednio obiecywał je prezydent Andrzej Duda. W 2021 r. jego projekt ustawy w tej sprawie w końcu trafił nawet do Sejmu. Tam, razem z projektem obywatelskim złożonym przez Solidarność, utknął jednak w tzw. zamrażarce. W środę rząd, który do tej pory niezbyt przychylnie patrzył na pomysł wprowadzenia emerytur stażowych, podpisał jednak z Solidarnością porozumienie w tej sprawie. – Droga do emerytur stażowych została otwarta – stwierdził Jarosław Kaczyński, prezes PiS.
W swoim projekcie Solidarność zapisała, że kobiety będą mogły przechodzić na emeryturę po 35 latach pracy, zaś mężczyźni po przepracowaniu 40 lat. W przypadku kobiet, które rozpoczęły pracę tuż po osiągnięciu pełnoletności oznaczałoby to prawo do emerytury już w wieku 53 lat, w przypadku mężczyzn 58 lat. Prezydent proponował, by na wcześniejszą emeryturę, kobiety mogły przechodzić po 39, mężczyźni zaś po 44 latach pracy. W efekcie kobiety mogłyby zyskać prawo do emerytury już w wieku 57, a mężczyźni 62 lat. Ustawowy wiek emerytalny, to przypomnijmy, odpowiednio 60 i 65 lat.
Czytaj więcej:
Minimalny wiek emerytalny w Polsce trzeba podnieść, szczególnie dla kobiet, jeśli chcemy uniknąć głodowych emerytur – uważa większość ekonomistów....
Pro
Nie ten kierunek zmian
Ekonomiści, eksperci emerytalni i rynku pracy od dawna załamują ręce nad obietnicami wprowadzenia emerytur stażowych.
– Takie emerytury to wyjątek od powszechnych zasad funkcjonujących w systemie emerytalnym. Są one przywilejem dla osób, które wypracowały odpowiednio długi staż pracy. Z perspektywy międzynarodowej można przyjąć, że emerytury za staż pracy są właściwe w tych państwach, gdzie warunkiem do otrzymania emerytury powszechnej jest wysoki wiek emerytalny – mówi „Rzeczpospolitej” dr Antoni Kolek, prezes zarządu Instytutu Emerytalnego.
I tłumaczy, że wynika to z faktu, że samo kryterium wieku nie zawsze jest adekwatne do stanu i struktury społeczeństwa i wymaga uzupełnienia o inne rozwiązania odnoszące się do stażu pracy.
– Od wielu lat, rozmawiając o systemach emerytalnych wskazuje się, że optymalnym rozwiązaniem jest nabycie prawa do świadczenia ze względu na wiek. Nie jest to kryterium idealne, ale wydaje się sprawiedliwe – mówi szef Instytutu Emerytalnego.
– Pomysł emerytur stażowych wraca co jakiś czas, zwłaszcza w kampanii wyborczej. Tego rodzaju zmiana to przede wszystkim obniżenie i tak niskiego wieku, zwłaszcza w przypadku kobiet. Polski system emerytalny nie powinien kolejny raz zmierzać w tym kierunku – przekonuje Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny i rynku pracy HRK Payroll Consulting. – Ewentualne wprowadzenie emerytur stażowych powinno być częścią reformy emerytalnej, która wyrówna i podniesie wiek emerytalny, a staż pracy w takim rozwiązaniu powinien zostać proporcjonalnie powiązany z nowym wyższym wiekiem emerytalnym – dodaje.
Jego zdaniem wiek emerytalny nie powinien być również różnicowany ze względu na płeć, bo już dzisiaj kobiety otrzymują z tego powodu dużo niższe emerytury niż mężczyźni.
A kamień milowy?
Oskar Sobolewski spodziewa się też, że z emerytur stażowych skorzysta wiele osób, co może mieć duży negatywny wpływ na funkcjonowanie rynku pracy. – Państwo powinno przygotować programy i rozwiązania, które zachęcają do dłuższej pracy, pozostawania na rynku pracy, zamiast rozwiązań przeciwnych. Rynek pracy się zmienia, będzie na nim funkcjonowało coraz więcej starszych osób i na to trzeba się przygotować – mówi ekspert HRK Payroll Consulting.
Zdaniem Antoniego Kolka po wprowadzeniu emerytur stażowych osoby pracujące, które nie wypracowały odpowiedniego stażu będą skarżyć nowe rozwiązanie, argumentując, że gdyby wcześniej wiedziały o tym przywileju, to inaczej ułożyłyby swoją karierę zawodową. Szef Instytutu Emerytalnego zastanawia się też, czy osoby pobierające emerytury stażowe będą miały prawo także do 13. i 14. emerytury, a także jak waloryzowane będą emerytury stażowe. – Może się okazać, że przejście na emeryturę stażową będzie opłacalne i wiele osób skorzysta z tego rozwiązania, pobierając świadczenie i dalej pracując – zauważa Antoni Kolek.
Zwraca też uwagę, że dziś mówimy o prognozach, które wskazują, że około 60 proc. obecnych 30-latków będzie pobierało emeryturę w wysokości najniższego ustawowo świadczenia. – Po wprowadzeniu emerytur stażowych takie najniższe świadczenie będzie miało już prawie 100 proc. z nich – mówi prezes IE.
I przypomina, że rząd zobowiązał się w Krajowym Planie Odbudowy do podnoszenia efektywnego wieku emerytalnego, bo polskie społeczeństwo starzeje się i w kolejnych latach coraz dotkliwiej będziemy odczuwać brak rąk do pracy. Towarzyszyć temu będzie spadek stopy zastąpienia, czyli stosunku emerytury do ostatniej pensji przed przejściem na nią. Z dzisiejszych przeszło 50 proc. zjedzie ona do 25–30 proc. za 30, 40 lat.
– Po wprowadzeniu emerytur stażowych może się okazać, że ten kamień milowy nie będzie spełniony – mówi teraz Antoni Kolek.