Reklama
Rozwiń
Reklama

Piloci Air Canady polecieli Maxami

Na kanadyjskim FlightRadar24 można było zauważyć boeingi 737 MAX latające między North Bay w prowincji Ontario i Montrealem w Quebecu. Nie znaczy to jednak, że maszyny wróciły z uziemienia. Na rejsy testowe i szkoleniowe zezwolił kanadyjski regulator

Aktualizacja: 18.09.2019 16:21 Publikacja: 18.09.2019 14:32

Piloci Air Canady polecieli Maxami

Foto: Bloomberg

Transport Canada zgodził się na wykonanie przez pilotów Air Canady 11 lotów testowych w sierpniu i wrześniu, ponieważ w przeciwnym razie utraciliby oni swoje licencje. Wysłanie ich na szkolenia za granicę znacznie podniosłoby koszty.

Największy kanadyjski przewoźnik, zanim wiosną 2019 roku włączył Maxy do swojej floty, na średnich i krótkich dystansach latał airbusami. Nie ma więc żadnego, oprócz Maxa, modelu B737 w swojej flocie. Inaczej jest na przykład w wypadku LOT-u, który posiada 737 NG, więc pilotom nie grozi utrata licencji z powodu zbyt długiej przerwy w lataniu na tych maszynach.

W ostatnim tygodniu kanadyjskie Maxy ostatecznie odleciały do Pinal Parku w Arizonie, gdzie stoją zaparkowane na pustyni w oczekiwaniu na zezwolenie na eksploatację od Transport Canady po zakończonej certyfikacji. Decyzja kanadyjskich władz lotniczych pokazuje jednak, jak bardzo spieszy się przewoźnikom do przywrócenia Maxów. Jak na razie na ziemi stoi prawie 400 takich maszyn, które 12 marca zostały uziemione przez regulatorów ruchu lotniczego. Drugie tyle Boeing parkuje na wszystkich wolnych miejscach na amerykańskich lotniskach. Po katastrofie Ethiopian Airlines 10 września jako pierwsi uziemili Maxy Chińczycy, 12 marca Europa, a 13 marca Kanadyjczycy, Brazylijczycy i na końcu Amerykanie.

Piloci Air Canady latali maszynami wyposażonymi w wadliwy system kontroli trajektorii lotu, który doprowadził do katastrof w Etiopii i pięć miesięcy wcześniej w Indonezji. Teraz jednak mają świadomość, że oprogramowanie jest błędne, wiedzą co robić, kiedy autopilot popełni błąd i są w stanie wyrównać lot maszyny nawet, kiedy system MCAS uporczywie obniża jej nos.

Boeing na razie organizował jedynie loty testowe bądź piloci odprowadzali nowe maszyny na lotniska, skąd mają w niewiadomym jeszcze czasie odlecieć do swoich właścicieli. Amerykańskie linie pozwalają latać Maxami jedynie wówczas, kiedy trzeba je przeparkować na inne lotnisko. Ani w przelotach Kanadyjczyków, ani w wypadku linii amerykańskich, ani kiedy LOT przewoził swoje Maxy z Warszawy do Lublina, na pokładzie maszyn nie było pasażerów.

Reklama
Reklama

Boeing 737 MAX jest „głęboko” zmienionym modelem B737 NG. Amerykanie zmieniali go w pośpiechu, aby zdążyć, zanim to samo zrobi Airbus ze swoim A320neo. Ale i europejskie konsorcjum ma kłopoty z wyważeniem samolotu. Ostatnio British Airways i Lufthansa były zmuszone do pozostawienia w samolocie jednego lub dwóch rzędów pustych foteli.

Transport
Ważą się losy jednego z największych lotnisk w Polsce. Wkrótce kluczowa decyzja
Transport
Zachodnie auta objęte sankcjami wjeżdżają do Rosji przez Chiny
Transport
Samoloty Lufthansy zostały na ziemi. Strajkują piloci i personel pokładowy
Transport
Lotnisko w Radomiu nie dla samych pasażerów. PPL mają pomysł na ratunek
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama