Wizz Air wraca do pomysłu ścisłej współpracy z LOT-em

Prezes linii Wizz Air Jozsef Varadi wraca z pomysłem z 2015 roku, kiedy na stole ministra skarbu leżała oferta Indigo Partners. Z obu linii miał powstać holding, a Wizz Air miał dowozić LOT-owi pasażerów do hubu w Warszawie.

Publikacja: 28.02.2024 14:09

Wizz Air wraca do pomysłu ścisłej współpracy z LOT-em

Foto: Wizz Air

—  LOT ma ogromne zalety. Po pierwsze, Polska jest dużym krajem, więc za tym idzie potencjał. Po drugie macie liczne diaspory, zwłaszcza w USA i Kanadzie. To jest to, czego brakuje Finnairowi, na którym LOT chciał się wzorować — uważa Jozsef Varadi.

Przed pandemią taką rolę w łączeniu wschodu z zachodem miało lotnisko w Helsinkach. Finnair wtedy woził Chińczyków do Europy i USA, a Europejczyków do Azji. Ta strategia jednak załamała się po pandemii, a dobiło ją zamknięcie możliwości przelotów nad Syberią. A LOT przetrwał mówił Jozsef Varadi na spotkaniu z dziennikarzami.

Czytaj więcej

LOT i polskie lotniska wsparte przez Ukraińców

Kilka pomysłów

To moja prywatna opinia. Ale gdybym był prezesem LOT, krótsze połączenia regionalne przekazałbym w outsourcingu takiej linii jak Wizz Air. To byłoby trudne w realizacji, ale wierzę, że efekt synergii dałby pozytywne efekty obu stronom. Bo żadna linia tradycyjna na świecie nie zarabia na krótkich trasach, tylko na transferach - mówił prezes Wizz Air.

Jednocześnie starałbym się na trasach długodystansowych mocno zainwestować w produkt, aby był lepszy niż jakiejkolwiek innej linii w tym regionie. Ważna jest również dyscyplina kosztowa i postawienie na jeden typ samolotów. Ale to już się dzieje. To mogłyby być na przykład dreamlinery, które z powodzeniem lata we flocie LOT-u. Na początek wystarczyłoby 20 takich maszyn. Wspólnie moglibyśmy stworzyć system dla pasażerów transferowych, transportu ich bagażu itd. To byłaby sytuacja w której wygrane byłyby obie strony, bo przy dobrej współpracy taki projekt mógłby mieć duże szanse powodzenia — mówił Jozsef Varadi.

Dobre dla LOT-u, dobre dla Wizz Aira

Jeśli chodzi o ewentualne przyszłe zmiany właścicielskie w LOT, Varadi uważa, że najlepszym wyjściem byłaby prywatyzacja. Mało jest w tej chwili prawdopodobne, by Komisja Europejska pozwoliła np. Lufthansie albo Air France -KLM czy IAG przejąć kolejną linię w Europie.

Widać to już po kłopotach, jakie mają Niemcy przy przejmowaniu ITA, spadkobiercy zbankrutowanej Alitalii, a IAG ma kłopoty z włączeniem do swoich struktur hiszpańskiej Air Europa. A przecież na chętnego czeka jeszcze portugalski TAP – Myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłby prywatny inwestor. Moim zdaniem Komisja Europejska, która różnie podchodzi do kwestii konsolidacji w branży lotniczej, nie miałaby problemów z kwestą prywatyzacji – mówił Varadi.

Czytaj więcej

Mniej połaczeń Ryanaira tego lata. Bo samoloty nie dolecą

Naturalnie takie rozwiązanie byłoby bardzo korzystne dla samego Wizz Aira. Latem 2024 udział tego przewoźnika w polskim rynku Varadi szacuje na jedną czwartą, przy obecnych ok 23 proc. Ten wzrost jest rzeczywiście możliwy w sytuacji, kiedy Ryanair, największy gracz w Polsce co chwilę ogranicza swoją obecność w Modlinie.

Ministrowie się bali

W 2015 roku Sebastian Mikosz, ówczesny prezes LOT-u, a obecnie Poczty Polskiej, mocno lobbował za zaakceptowaniem oferty Williama Franke, prezesa funduszu Indigo Partners, znanego inwestora w branży lotniczej, jednocześnie akcjonariusza Wizz Aira. Sebastian Mikosz, który z Frankem miał świetne kontakty, dał się wtedy poznać jako specjalista od restrukturyzacji. LOT, który w 2012 roku znajdował się na krawędzi bankructwa i musiał ratować się ponad 500 mln złotych wsparcia publicznego. Pod jego kierownictwem 2014 rok zakończył po raz pierwszy od siedmiu lat z zyskiem na działalności operacyjnej (99,4 mln zł). Tym samym był wiarygodnym partnerem.

Próba przejęcia LOT-u przez Indigo, który za mniejszościowe udziały oferował kilkaset milionów złotych, miała na celu właśnie zbudowanie holdingu, w którym loty krótkodystansowe obsługiwałby Wizz Air, a dalekodystansowe LOT. Wtedy jednak, przed wyborami ministrowie skarbu w rządzie PO/PSL obawiali się podejmowania takiej decyzji, traktując LOT jako polskie srebra rodowe. Oferta Franke z treścią listu intencyjnego leżała na biurku Mikołaja Karpińskiego, który był ministrem skarbu do 10 czerwca 2015. Potem sprawę przejął jego następca Andrzej Czerwiński, który również nie podpisał listu intencyjnego. Doradcą była firma Rothschild.

Negocjacje zostały ostatecznie zerwane przez rząd, bo wszystkiemu, co działo się wokół LOT-u towarzyszyły ogromne emocje. To z kolei doprowadziło do rezygnacji ówczesnego prezesa linii Sebastiana Mikosz. Za rządów Prawa i Sprawiedliwości sprawa prywatyzacji LOT-u w ogóle nie była brana pod uwagę.

Szansa dla CPK? Niekoniecznie

Gdyby obecny rząd był zainteresowany takim projektem, to sens miałoby z pewnością duże lotnisko centralne, bo stałoby się silnym centrum przesiadkowym w naszym regionie konkurującym nie tylko z Wiedniem, ale i Frankfurtem.

Chociaż w tym wypadku Jozsef Varadi ma inne zdanie i uważa, że rozwój trzeba zacząć od pełnego wykorzystania istniejącej infrastruktury, przede wszystkim Lotniska Chopina i Radomia. — Bo dzisiaj nikt w Europie nie buduje nowych lotnisk — mówi. Ale z operowania z tego najnowszego portu i połączeń do Larnaki jest zresztą bardzo zadowolony. I nie ukrywa, że jego linia rozważa otwarcie stamtąd nowych połączeń, chociaż jeszcze nie tego lata. I nie ukrywa, że w orbicie zainteresowań Wizz Aira jest również Londyn. — To jeden z tych kierunków — przyznał.

Wizz Air ma w swojej flocie 201 samolotów — wszystkie to airbusy A321 i 320. Jest to najmłodsza flota w Europie. LOT ma 75 samolotów: boeingów i embraerów i obsługuje nimi 120 regularnych tras.

Indigo nadal aktywne

Nie jest wiadomo, czy 86-letni dzisiaj William Augustus Franke i jego Indigo byłby nadal zainteresowany wejściem w taki projekt. Wiadomo tylko tyle, że jest nadal aktywnym inwestorem.

Jako prezes i założyciel Indigo Partners, wyrobił sobie nazwisko jako ekspert od oferowania niskich cen w niskokosztowych liniach lotniczych, gdzie podróżni płacili bardzo mało za bilet, ale znacznie więcej za pozostałe usługi, które sami wybierają — właśnie tak, jak jest to w Wizz Airz. Jego firma z siedzibą w Phoenix w Arizonie zainwestowała także w Volaris (Meksyk), Frontier Airlines z Denver, Spirit Airlines z Miramar (Floryda) i Tiger Airways z Singapuru. Do Wizz Air weszła w 2004 r. , a od 2017 roku systematycznie zmniejsza swój pakiet udziałów.

—  LOT ma ogromne zalety. Po pierwsze, Polska jest dużym krajem, więc za tym idzie potencjał. Po drugie macie liczne diaspory, zwłaszcza w USA i Kanadzie. To jest to, czego brakuje Finnairowi, na którym LOT chciał się wzorować — uważa Jozsef Varadi.

Przed pandemią taką rolę w łączeniu wschodu z zachodem miało lotnisko w Helsinkach. Finnair wtedy woził Chińczyków do Europy i USA, a Europejczyków do Azji. Ta strategia jednak załamała się po pandemii, a dobiło ją zamknięcie możliwości przelotów nad Syberią. A LOT przetrwał mówił Jozsef Varadi na spotkaniu z dziennikarzami.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Strzał w dziesiątkę. Prawie 15 tys. paszportów wydanych na Lotnisku Chopina
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Transport
Zmasowany atak rosyjskich hakerów. Najczęściej celują w dwie linie lotnicze
Transport
Niepewna przyszłość samochodów na prąd. Rynek e-aut rozczarował
Transport
Pierwsze lotnisko w Polsce z nowoczesnymi skanerami bagażu. Skróci kolejki
Transport
100 zł za 8 dni jazdy pociągami. Koleje Śląskie kuszą na majówkę. A inni?