Lufthansa chce podbić indyjski rynek. Na razie obraża pasażerów

Indyjska prasa jest pełna opisów szorstkiego traktowania pasażerów ze strony personelu pokładowego. A to rynek indyjski jest w tej chwili dla Niemców priorytetowy.

Publikacja: 28.01.2024 12:38

Lufthansa chce podbić indyjski rynek. Na razie obraża pasażerów

Foto: AFP

Od nowego roku Lufthansa otwiera tam nowe połączenia, zwiększa częstotliwość rejsów na trasach już istniejących. I ma doskonałe ceny.

Tymczasem media dosłownie zalane są opisami sytuacji, w których stewardesy Lufthansy, ale i personel naziemny w portach przesiadkowych, zwłaszcza we Frankfurcie, delikatnie mówiąc obcesowo, odnos się do indyjskich pasażerów. Zwłaszcza tych starszych, którzy słabo mówią po angielsku.

Dotychczas jeśli pasażerowie z Indii latali do Stanów Zjednoczonych, bądź Kanady, najczęściej wybierali Air India, Emirates, a także LOT. Od początku tego roku Lufthansa weszła z nową ofertą i bardzo dobrymi cenami. Np bilet powrotny z Delhi do Nowego Jorku można kupić już za 800 dolarów. Taka sama podróż na pokładzie LOTu, to wydatek nieco ponad 1200 dol. Stąd popyt na podróże Lufthansą, która okazała się zupełnie nieprzygotowana na wyzwania kulturowe.

Idź i pytaj

Zapytałem pracownika Lufthansy na lotnisku we Frankfurcie gdzie mógłbym napełnić swoją butelkę na wodę. Odpowiedział: a czy ja wyglądam jak punkt informacyjny? Idź tam i zapytaj”. Inny pasażer opisuje w mediach społecznościowych przypadek obrażania starszych pasażerów. „Leciwa pani siedząca przede mną pokazała stewardesie, która przechodziła z wózkiem z napojami, na dzbanek z herbatą i powiedziała: tak. Stewardesa w odpowiedzi krzyknęła na staruszkę — Otwórz usta i powiedź to wyraźnie. Herbaty nie podała. A kiedy siedzący obok niej mężczyzna poprosił o serwetkę, usłyszał: poczekaj na swoją kolej.

Inna pasażerka opisuje sytuację, kiedy siedzącej obok niej kobiecie, która zamówiła wcześniej posiłek wegański, podano kurczaka. O pomyłce zorientowała się dopiero wówczas, kiedy odkryła tackę z potrawą. Kiedy zwróciła uwagę stewardesie usłyszała: nie mogę wymienić, bo porcja została rozpakowana. A kiedy zbierała naczynia po posiłku i zobaczyła nietkniętego kurczaka, bardzo głośno powiedziała: — Po co ludzie zamawiają jedzenie, jeśli potem tego nie jedzą? Przecież jak idziesz do restauracji, jesz co ci podadzą, to nie mówisz potem, że chcesz wymiany na inną potrawę.

Europejskie przełożenie

Krytyk Lufthansy dodaje: „Oczywiście żaden z tych opisanych przypadków nie jest bardzo poważny. Nie wyobrażam sobie jednak, żeby ktokolwiek z personelu Lufthansy pozwolił sobie na takie traktowanie pasażerów europejskich, czy amerykańskich. Oni natychmiast by odpowiednio zareagowali. Rozumiem również, że praca na pokładzie jest stresująca i wymagająca. Ale nie widzę powodu, abym w sytuacji, kiedy wydaję na podróż 800 dolarów, był świadkiem takich scen. Oczywiście opis mojej podróży przekażę do zarządzających Lufthansą ” — czytamy.

Pod jego postem pojawiły się kolejne komentarze, wszystkie w podobnym tonie. Opisywano w nich obcesowe traktowanie, kiedy pasażerowie z Delhi musieli opuścić samolot, ponieważ pojawiły się problemy techniczne. A kiedy już samolot wystartował i po kilku godzinach podano posiłek, obudzono go gwałtownie potrząsając: Postaw oparcie. Jak pasażer za tobą miałby jeść? — To brzmiało jakby nauczyciel karcił niesfornego ucznia — wspomina pasażer lecący z Bengaluru do Toronto.

Inny uczestnik tej dyskusji napisał: „Niestety rzeczywiście Lufthansa i Air France właśnie tak traktują pasażerów. Emirates, Air India i Etihad oraz Singapore Airlines mają zupełnie inne podejście, zwłaszcza do osób w podeszłym wieku. „Takie właśnie zachowanie w przypadku Lufthansy nie jest wypadkiem przy pracy, ale na porządku dziennym. Dlatego nigdy z nimi nie polecę”.

Jeszcze inny dodał: „Nie mogę się doczekać, kiedy Air India i Indigo powiększą swoje siatki połączeń. Wtedy nikt z nas nie wybierze europejskich linii lotniczych”.

Problem nie tylko Lufthansy

Wszystko wskazuje na to, że cięcie kosztów w Lufthansie i masowe zwolnienia doświadczonego personelu podczas pandemii i uzupełnianie teraz braków kadrowych teraz odbija się na jakości tego, co niemiecki przewoźnik oferuje na pokładzie, zwłaszcza w podejściu do pasażerów. Zazwyczaj jest tak, że na kierunkach, które są szczególnie wymagające ze względów kulturowych oraz problemach w komunikacji, linie zatrudniają personel z danego kraju. Tak jest w przypadku np. chińskich, japońskich, czy koreańskich, bądź brazylijskich połączeń Lufthansy. Niedobrze jest jednak, że ewidentne braki w szkoleniach i kulturowe niedoróbki u niemieckiego przewoźnika, rzeczywiście mogą przenieść się na postrzeganie jego europejskiej konkurencji. W tym także należących do Grupy LH — Swissa i Austrian Airlines.

Od nowego roku Lufthansa otwiera tam nowe połączenia, zwiększa częstotliwość rejsów na trasach już istniejących. I ma doskonałe ceny.

Tymczasem media dosłownie zalane są opisami sytuacji, w których stewardesy Lufthansy, ale i personel naziemny w portach przesiadkowych, zwłaszcza we Frankfurcie, delikatnie mówiąc obcesowo, odnos się do indyjskich pasażerów. Zwłaszcza tych starszych, którzy słabo mówią po angielsku.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Singapurskie Changi nie jest już najlepszym lotniskiem na świecie
Transport
Polowanie na rosyjskie samoloty. Pomagają systemy śledzenia lotów
Transport
Andrzej Ilków, prezes PPL: Nie zapominamy o Lotnisku Chopina. Straciliśmy kilka lat
Transport
Maciej Lasek: Nie wygaszamy projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Transport
Strajki bardzo zabolały Lufthansę. A to jeszcze nie koniec