W 2040 r. Polacy mają latać dwa razy częściej. Skorzystają aglomeracja i regiony

Latamy coraz więcej. Tyle, co obywatele pozostałych krajów regionu. Ale nadal mniej niż bogata Europa. W tym roku dogonimy wyniki z 2019 r. - wynika z prognozy ruchu lotniczego przedstawionej przez Urząd Lotnictwa Cywilnego (ULC).

Publikacja: 11.09.2023 17:20

W 2040 r. Polacy mają latać dwa razy częściej. Skorzystają aglomeracja i regiony

Foto: Adobe Stock

Jej autorami są profesorowie Uniwersytetu Gdańskiego Anna Zamojska (Katedra Ekonometrii Wydziału Zarządzania) i Dariusz Tłoczyński (Katedra Rynku Transportowego na Wydziale Ekonomicznym) oraz eksperci ULC.

Na razie głód latania

Jak wynika z prognozy ruchu lotniczego na razie jeszcze trwamy w okresie postcovidowego „głodu latania”. To dlatego najprawdopodobniej już w tym roku, dzięki wyjątkowym wynikom przewozów podczas letniego szczytu polski rynek przewozów pasażerskich wróci do wyników z rekordowego 2019 r. A statystyczny Polak poleci w tym roku 1,1 raza. Dla porównania statystyczny Czech - 1,1, a Węgier - 1,28 raza.

Czytaj więcej

Lecą do Moskwy, nie wiedzą, gdzie wylądują. Efekt ataków ukraińskich dronów

Wiele jednak brakuje nam do częstości latania w krajach takich jak Niemcy (1,87), Francja (2,01) czy Hiszpania (4,21). Wraz ze wzrostem liczby pasażerów, który przewidywany jest na najbliższe lata, Polska będzie nadrabiać te różnice. Prognoza przewiduje, że w 2040 roku współczynnik mobilności wyniesie 2,76, a więc będzie ponad dwa razy większy niż w 2022 r.

Niewielkie załamanie w lotnictwie

Wariant bazowy prognozy (czyli uważany za najbardziej prawdopodobny) przewiduje, że na polskich lotniskach odprawi się 48,1 mln pasażerów (wariant bazowy). Wariant optymistyczny wskazuje, że może ich być nawet 58,1 mln.

- Doskonały dla lotnisk i przewoźników ma być jeszcze rok 2024. Potem jest zagrożenie niewielkiego załamania, które może doprowadzić do obniżki taryf lotniczych - mówił Piotr Samson, prezes ULC, podczas prezentacji prognozy.

Wpływ na ceny biletów będą miały również ekologiczne wysiłki przewoźników, którzy mają bardzo rygorystyczną agendę dotycząca zeroemisyjności. A SAF, czyi zrównoważone paliwo lotnicze, jest 3-4 razy droższe od kerozyny nadal najczęściej tankowanej w transporcie lotniczym.

- W 2025 roku przewidywane jest obsłużenie 54,5 mln pasażerów, w 2030 – 69,6 mln, w 2035 – 85,1 mln, a w roku 2040 – 96,4 mln, zgodnie z wariantem bazowym. To wskazuje na bardzo duży potencjał polskiego rynku transportu lotniczego pod względem liczby obsługiwanych pasażerów. Podobnie, według prognozy, będzie rosnąć liczba realizowanych operacji, jak również ilość przewożonych towarów i poczty – podkreślił Piotr Samson.

Czytaj więcej

Nielegalne części wykryte w boeingach i airbusach. Tropienie lotniczych podróbek

Aglomeracja i regiony

W 2040 roku na lotniskach w samej aglomeracji warszawskiej (czyli wedle rządowych planów CPK, Modlin, Radom i Łódź) może zostać obsłużonych ok. 45 mln pasażerów w porównaniu do blisko 17,5 mln w roku 2022.

Eksperci wskazują, że wzrosty odnotowywać będą również lotniska regionalne, zwłaszcza szybko rosnąca ostatnio czwórka największych portów. Kraków-Balice może w 2040 r. obsłużyć 15,1 mln pasażerów (7,4 mln w 2022 r.), lotnisko im. Lecha Wałęsy w Gdańsku może osiągnąć wynik 10,8 mln pasażerów (4,6 mln w 2022 r.), Katowice-Pyrzowice obsłuży wtedy ok. 10,3 mln pasażerów (4,4 mln w 2022 r.).

Liczyć się będą także Wrocław-Strachowice - 6,8 mln pasażerów (2,9 mln w 2022 r.), Poznań-Ławica może obsłużyć w 2040 r. ponad 5 mln pasażerów (2,2 mln w 2022 r.). Pozostałe porty lotnicze mogą odnotować łącznie ok. 3,5 mln pasażerów (2 mln w 2022 r.) Warunkiem osiągnięcia takich wyników w 2040 roku są jednak inwestycje w przepustowość we wszystkich portach lotniczych w Polsce.

Są i zagrożenia

Te wszystkie przewidywania mogą się oczywiście zmienić, ponieważ branża lotnicza jest bardzo wrażliwa na wydarzenia zewnętrzne. Pokazały to m.in. ataki terrorystyczne w Stanach Zjednoczonych 11 września 2001 r., oraz pandemia Covid-19. Z tego ostatniego kataklizmu branża lotnicza, nie tylko polska, ale i światowa wychodzi już od ponad dwóch lat.

Niekorzystne dla branży wydarzenia zewnętrzne to tylko prawdopodobieństwo. Natomiast wiadomo już, że Polska odnotuje spadek lotów nad swoim terytorium, bo z pewnością przez dłuższy czas nie otworzy się przestrzeń powietrzna nad Rosją i Białorusią. A to z kolei jest fatalną informacją dla Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (PAŻP), dla której przychody z prowadzenia lotów nad naszym terytorium były ważną pozycją w budżecie. Co to znaczy? Ano to, że skoro PAŻP, tak jak inne agencje w krajach UE może się utrzymywać jedynie z zarobionych przez siebie pieniędzy, więc za swoje usługi będzie zmuszona kasować więcej. A to nie pozostanie bez wpływu na ceny biletów.

Prognoza ruchu lotniczego przygotowana przez ULC i gdańskich naukowców wydaje się całkowicie odmienna od założeń strategii dla polskiego lotnictwa, jaką przygotowuje i zapewne lada dzień zatwierdzi Rada Ministrów. W dokumencie rządowym zakłada się między innymi, że lotniska regionalne przestaną się rozwijać. ULC i gdańscy profesorowie widzą to zupełnie inaczej i w pełni zgodzili się z nimi przedstawiciele portów regionalnych obecni na prezentacji.

Jej autorami są profesorowie Uniwersytetu Gdańskiego Anna Zamojska (Katedra Ekonometrii Wydziału Zarządzania) i Dariusz Tłoczyński (Katedra Rynku Transportowego na Wydziale Ekonomicznym) oraz eksperci ULC.

Na razie głód latania

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Prognozy Boeinga i Airbusa: ponad 40 tys. nowych samolotów w ciągu 20 lat
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Transport
Wizz Air zwraca koszty biletów pasażerom. Polskie lotniska działają normalnie
Transport
Przywracanie rozkładów lotów po piątkowej zapaści. Ten weekend może być jeszcze trudny
Transport
Wielkie zamieszanie na lotniskach w szczycie sezonu i kłopoty pasażerów. Kiedy należy się odszkodowanie?
Transport
Potężne zamieszanie na lotniskach. Tysiące samolotów uziemionych