Francusko-holenderska grupa lotnicza wypracowała zysk netto w wysokości 728 mln euro przy przychodach 26,4 mld euro. Zysk operacyjny, czyli wynik osiągnięty z działalności podstawowej, za 2022 sięgnął 1,2 mln euro.
Ben Smith jest pierwszym szefem dużego przewoźnika, który przyznał się, że konieczność omijania terytorium Rosji w lotach do Azji wcale nie jest obciążeniem, ale wręcz okazało się korzystne. To wyjątkowe w branży, bo wszystkie linie, w tym LOT i Finnair, ale i np. Lufthansa tłumaczyły, że zamknięcie przez Rosjan Syberii jest potężnym obciążeniem finansowym. Dlatego także podrożały bilety do Azji, bo paliwo jest drogie, więc dłuższe przeloty, to większy koszt. I to wszystko prawda. Tylko, że zanim ta przestrzeń została zamknięta, europejscy przewoźnicy płacili Rosjanom prawie pół miliarda euro za prawo do latania do Azji nad rosyjskim terytorium. Te pieniądze niemal w całości zasilały budżet Aerofłotu.
Czytaj więcej
Konsolidacja na rynku europejskim nabiera tempa. Lufthansa jest o krok od przejęcia włoskich ITA....
Zdaniem Bena Smitha teraz przed europejskimi przewoźnikami otworzył się „drugi Atlantyk” i ten kierunek ma szanse stać się tak samo dochodowy i będzie tam taka sama konkurencja, jak w lotach z Europy do USA i Kanady. — Widzę ogromny popyt na te podróże — mówił szef Air France-KLM. — Tak, to prawda, że teraz rejs z Paryża do Pekinu trwa o trzy godziny dłużej, niż przed wprowadzeniem zakazu lotów nad Syberią. Ale fakt, że mamy bardzo nowoczesną i mało awaryjną i bardzo efektywną flotę oraz nie musimy płacić wywindowanych opłat więcej, niż wynagradza nam fakt, że nie musimy płacić Rosjanom. To były naprawdę ogromne kwoty. A zyski z latania do Chin z ominięciem Rosji są naprawdę znaczące — dodał. Air France i KLM latają do Chin airbusami 350 i boengami 787.
Ben Smith przyznał jednocześnie, że w planach na 2023 rok nie oczekiwał tak szybkiego otwarcia rynku chińskiego. — Nie sądziłem, że postawimy na tych trasach tyle maszyn. W tej chwili przenosimy samoloty na kierunki azjatyckie z tych, które nie okazały się dochodowe — mówił Ben Smith. Jego zdaniem linie europejskie znacznie lepiej poradzą sobie z wznowieniem azjatyckich połączeń, niż zrobi to chińska konkurencja. — Widać, że mają kłopoty z podstawieniem samolotów na kierunki europejskie. Moim zdaniem nie będzie tutaj konkurowania cenami, zwłaszcza, że Chińczycy nadal latają nad Rosją — mówił.