Reklama

Pojazdy na minuty znalazły się na ostrym zakręcie

Rynek tzw. współdzielonego transportu przeżywa trudne chwile. Ostra konkurencja i pandemia sprawiły, że ważą się dalsze losy branży najmu rowerów, hulajnóg i aut.

Aktualizacja: 07.01.2021 10:09 Publikacja: 06.01.2021 21:00

Nextbike zdobył nowy kontrakt na obsługę rowerów miejskich w stolicy. Czy dla jednośladów na minuty,

Nextbike zdobył nowy kontrakt na obsługę rowerów miejskich w stolicy. Czy dla jednośladów na minuty, po trudnym roku związanym z pandemią, wyjrzy wreszcie słońce?

Foto: materiały prasowe

Popularność mobilności miejskiej w modelu „sharing" (z ang. współdzielonym), która jeszcze rok temu dynamicznie rosła, drastycznie się skurczyła – zdalna praca i nauka oraz ograniczony pandemią ruch w aglomeracjach mocno uderzyły w operatorów takich pojazdów. Np. w segmencie bike-sharingu liczba wypożyczeń spadła o kilkadziesiąt procent.

„Elektryki" w odwrocie

Jedną z ofiar stał się car-sharing, w tym rozwijane w jego ramach floty samochodów elektrycznych. Nad Wisłą z pięciu operatorów oferujących „elektryki" został już tylko jeden – innogy. Ale i on, wedle nieoficjalnych informacji, szuka kupca dla tego segmentu swojej działalności. W ub.r. swój biznes zamknęła wrocławska Vozilla, z e-aut wycofały się też eCar od Taurona oraz GreenGoo, a kupiony przez PGE operator 4Mobility, po elektrycznych próbach m.in. w Rzeszowie, zahamował takie projekty. Eksperci nie mają wątpliwości, że przy dużej rynkowej konkurencji i braku wystarczających zachęt finansowych ze strony rządu car-sharing zasilany prądem nie jest opłacalny. To dlatego na ulicach dziś królują spalinowe auta na minuty. Ale i tu pandemia mocno namieszała. Z rynku wycofało się (w konsekwencji cenowej walki i spadku popytu) litewskie CityBee.

Jednak branża daje sobie mimo wszystko radę. W 4Mobility zapewniają, że od II kwartału 2020 r., po pierwszej fali pandemii, spółka notuje stały wzrost klientów oraz przychodów. W połowie grudnia operator miał o 23 proc. więcej zarejestrowanych użytkowników niż w okresie lipiec–grudzień 2019 r. Liczba rezerwacji urosła zaś o ok. 15 proc. 4Mobility zwiększyło w III kw. przychody w ujęciu rok do roku o ok. 30 proc.

– Przy wybuchu pierwszej fali pandemii, czyli wiosną, kiedy nastąpił lockdown, odnotowaliśmy pewne spadki. Zgodnie z przypuszczeniami było to jednak krótkotrwałe. Po zniesieniu obostrzeń administracyjnych związanych z reżimem sanitarnym nasi klienci szybko do nas wrócili. Notujemy też stały wzrost nowych użytkowników naszej aplikacji. Zapewne korzystają z naszych pojazdów, chcąc minimalizować ryzyko zakażenia w środkach transportu zbiorowego – komentuje Paweł Błaszczak, prezes 4Mobility. Spółka ma już 400 aut, a po tym jak w ub.r. weszła do Wrocławia, teraz rusza z usługami w Krakowie.

Wyzwanie od rywala przyjmuje Panek. Największa sieć car-sharingu uruchomiła właśnie pionierski model wynajmu, w którym to sam klient zdecyduje, czy chce płacić za przejechany kilometr, czas podróży czy też w formule mieszanej.

Reklama
Reklama

Dodatkowy napęd car-sharingowi w 2021 r. dać mogą nowe przepisy. Ministerstwo Klimatu i Środowiska opracowało projekt nowelizacji ustawy o elektromobilności, która da współdzielonym pojazdom (nie tylko „elektrykom") dodatkowe przywileje, jak zwolnienie z opłat za parkowanie i możliwość jazdy buspasami.

Jednoślady na hamulcu

Najmocniej pandemia uderzyła w i tak kurczący się od dwóch lat rynek bike-sharingu. Popyt na rowery (m.in. z uwagi na konkurencję e-hulajnóg) stale topnieje. Dane głównego gracza w branży, firmy Nextbike, pokazują, że liczba wypożyczeń po raz pierwszy spadła w 2019 r. – o 8 proc., a w minionym roku pobiła niechlubny rekord, dołując aż o 45 proc. (spadek z blisko 6 mln w sezonie 2019 r. do 3,18 mln w ub.r.). Nadzieją dla tego operatora może być jednak wygrany we wtorek przetarg na obsługę Veturilo, czyli warszawskiego systemu rowerowego, największego w kraju i jednego z większych na naszym kontynencie. – Przed nami kolejny, dziesiąty już rok współpracy z miastem. W 2020 r. przyszło nam mierzyć się z nowymi wyzwaniami i żyć w dziwnych czasach, ale szczególnie w okresie Covid-19 widzimy, jak istotny i potrzebny jest bezpieczny transport indywidualny – podkreśla z nadzieją Tomasz Wojtkiewicz, prezes Nextbike Polska.

Dziś trudno wyrokować, czy 2021 r. odwróci negatywny trend na rynku bike-sharingu. Z pewnością na to liczą operatorzy do niedawna dynamicznie rozwijającej się branży najmu elektrycznych hulajnóg. Boom na te jednoślady na minuty zahamowała pandemia. W efekcie z rynku wycofało się kilku operatorów (m.in. amerykański Bird), a kolejni wstrzymali plany wejścia z usługami do naszego kraju (np. szwedzki Voi, a teraz do takiej ekspansji w Polsce szykuje się niemiecki Tier). Ale epidemia nie wszystkich wystraszyła. – Na warszawskim rynku pojawiliśmy się w maju mimo pandemii i izolacji społecznej. Mając doświadczenie z rynku francuskiego i włoskiego, zauważyliśmy, że ludzie przemieszczają się w obrębie swoich miejsc zamieszkania, dlatego i tu skoncentrowaliśmy się na dzielnicach mieszkalnych. Szybko okazało się, że ten rodzaj transportu został uznany przez mieszkańców za jeden z bezpieczniejszych – zaznacza Borys Pawliczak, szef Dott w Polsce.

Transport
Polsko-czeska wojna na torach rozkręca się
Transport
Tiry utknęły na Białorusi. Przewoźnicy pozwą rząd Litwy
Transport
Enter Air traci szefa. Współzałożyciel linii zrezygnował po 15 latach
Transport
CPK kontra mieszkańcy. Jak nowe zasady przejmowania gruntów działają w praktyce?
Transport
Jeśli możesz, nie podróżuj. Zachodnia Europa przegrywa z zimą
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama