Polski przewoźnik domaga się odszkodowania w wysokości 252 mln dolarów, jakie stracił, kiedy był zmuszony uziemić Boeingi 737 MAX z powodu wad projektowych. Rzecznik LOT, Krzysztof Moczulski podkreśla, że pozew poprzedziły wielomiesięczne negocjacje ugodowe, które nie doprowadziły do satysfakcjonujących obie strony rozwiązań.

LOT jest w tej sprawie reprezentowany przez amerykańską kancelarię Anthony U. Battista, Diana Gurfel Shapiro, Evan Kwarta, Mary Dow and Mirin Park of Condon & Forsyth LLP, a postępowanie toczy się przed sądem w Seattle w stanie Waszyngton. Boeing wnioskował o oddalenie pozwu utrzymując, że LOT nie ma prawa do odszkodowania, ponieważ jego MAX-y są w leasingu i polski przewoźnik nie jest ich właścicielem.

Pękająca farba w Airbusach

O znacznie większą kwotę chodzi w sporze z Qatar Airways z Airbusem. Katarskie linie domagają się odszkodowania w wysokości 600 mln dolarów, a sprawa toczy się przed sądem w Londynie. Qatar Airways wszczęły postępowanie 20 grudnia 2021 roku w Wydziale Technologii i Konstrukcji Wysokiego Sądu w Londynie. Pierwsze posiedzenie ma się odbyć 26 kwietnia. Chodzi tu o szybko zużywającą się i pękającą farbę na kadłubach airbusów A350. Ten defekt, a także brak szybkiego rozwiązania problemu przez francuskiego producenta, było powodem uziemienia samolotów przez Qatar Airways. Katarczycy zdecydowali się na drogę sądową, bo — jak twierdzą— Airbus nie pozostawił im alternatywy. Domagają się nie tylko odszkodowania, ale i kary dodatkowej dla europejskiego producenta w wysokości 4 mln dolarów za każdy dzień, kiedy Airbusy są uziemione.

Dla Qatar Airways sprawa jest naprawdę poważna, bo wyłączyły z eksploatacji 21 airbusów A350, w których zauważono pęknięcia poszyć węglowych. Maszyny zostały uziemione przez władze lotnicze Kataru, ponieważ uznano, że zagrożone jest bezpieczeństwo większą kwotę operacji. Ze swojej strony Airbus przyznał, że rzeczywiście istnieją problemy techniczne, ale zaprzeczył wszelkim problemom z bezpieczeństwem. I odrzucił skargę, a jednocześnie oskarża Qatar Airways o wymuszenie na katarskim regulatorze ruchu lotniczego decyzji o unieruchomieniu maszyn w celu uzyskania odszkodowania.

Czytaj więcej

Pasażerowie chcą latać bezpiecznie. Pomogą w tym roboty

W odwecie Airbus anulował w ostatni czwartek, 20 stycznia zamówienie na 50 samolotów A321neos od Qatar Airways. Zerwana umowa została zawarta dziesięć lat temu, jej wartość to 4,6 miliarda dolarów według cen katalogowych. — Potwierdzamy, że zgodnie z naszym prawem rozwiązaliśmy umowę na 50 samolotów A321 z Qatar Airways – powiedział rzecznik Airbusa.

Teraz wszyscy czekają na ruch Qatar Airways, bo linia znalazła się w wyjątkowo trudnej sytuacji, po tym jak po kłótni z Boeingiem w 2020 roku wypowiedziała umowę na dostawy Boeing 737 MAX. A ekonomicznych maszyn średniego zasięgu bardzo potrzebuje, ponieważ oczekuje zwiększonego ruchu. Qatar Airways są oficjalnym przewoźnikiem Pucharu Świata w Piłce Nożnej. Z kolei Airbusy 321 neo należą do najbardziej pożądanych na rynku lotniczym, więc europejski producent nie będzie miał problemu ze znalezieniem ewentualnego kupca.

Amerykanie tną siatki

American Airlines są w lepszej sytuacji, niż Qatar Airways i LOT i przyznały, że po wielu miesiącach wynegocjowały odszkodowania od Boeinga za spóźnione dostawy B787. Boeing musiał je wstrzymać z powodu niedociągnięć w produkcji. Linia nie podaje kwoty, jaką otrzymała, nie wiadomo także, kiedy ostatecznie otrzyma maszyny. Wiceprezes American Airlines ds. finansowych, Derek Kerr ujawnił, że pierwszej maszyny oczekują w połowie kwietnia, ale to także nic pewnego. W każdym razie przewoźnik, licząc na dostawy Dreamlinerów, pozbył się starszych maszyn (A330 i B767) korzystając z mniejszego popytu na loty w czasie pandemii.

Tymczasem Boeing dostarczył wszystkim przewoźnikom jedynie 14 Dreamlinerów w 2021 roku, więc linie muszą czekać. American Airlines z tego powodu musiał znacznie ograniczyć tegoroczną siatkę rejsów dalekiego zasięgu. Linia nie poleci do Dubrovnika, Pragi i Budapesztu, ani do Krakowa, co zapowiadała przed pandemią. Zamiast tego zwiększy liczbę rejsów do Londynu oraz Dauhy i tam jej pasażerowie będą się przesiadali na rejsy linii partnerskich z Oneworld — British Airways i Qatar Airways. Amerykański przewoźnik liczył na to, że tego lata będzie mógł powrócić do pełnego oferowania z 2019 zwiększonego o kierunki w Europie Środkowej i na Bałkanach. Kłopoty z flotą spowodowały, że będzie to 75-85 proc siatki sprzed trzech lat.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Kłopoty z dostawami Dreamlinerów mają także linie United, które też domagają się odszkodowania od Boeinga. Być może nawet je już dostały, bo w ostatnich tygodniach zmieniła się ich narracja na mniej bojową. Linie, która są członkiem Star Alliance, tego samego sojuszu, do którego należy LOT miały otrzymać 53 Boeingów 787 w pierwszej połowie 2021. Teraz wiadomo, że odbiorą je nie wcześniej, niż latem 2022, a najprawdopodobniej dopiero jesienią, czyli po szczycie przewozów.

Ten przewoźnik jest w o tyle lepszej sytuacji, że nie wycofał starych maszyn. Ale i tak, że tegoroczna siatka United będzie mniejsza, niż tego oczekiwano. Wiadomo już, że nie będzie rejsów z San Francisco do Chengdu, ani z San Francisco do Hongkongu.

Czytaj więcej

LOT wraca do Miami. Zapowiada trzy rejsy tygodniowo