Reklama

Teatr walczy o familijną widownię

W sobotę premiera: w Narodowym Piotr Cieplak reżyseruje "Opowiadania dla dzieci" według Isaaka Bashevisa Singera. Teatry proponują coraz więcej przedstawień dla całych rodzin.

Publikacja: 13.12.2007 17:44

Monika Dryl

Monika Dryl

Foto: Fotorzepa, Michał Warda Mic Michał Warda

– W naszych czasach, kiedy literatura dla dorosłych tak się degeneruje, jedyną nadzieją są dobre książki dla dzieci – powiedział Isaac Bashevis Singer, laureat literackiej Nagrody Nobla. –Piszemy nie tylko dla dzieci, ale i dla ich rodziców. Oni też są poważnymi dziećmi.

Bohaterami najnowszej premiery Narodowego są m.in. zwierzęta z arki Noego i dzieci, przed którymi otwiera się niebo z drabiną Jakubową.

– Od dawna szukałem reżysera i tekstu do spektaklu familijnego – mówi Jan Englert, dyrektor Teatru Narodowego. – "Opowiadania dla dzieci" Piotra Cieplaka są przeznaczone dla dzieci i dorosłych. A może nawet bardziej dla dorosłych? Jak to u Cieplaka. Siłą naszego przedstawienia poza walorami literackimi i aktorskimi będzie również technika dużej sceny, pokażemy całą jej magię. W styczniu będzie wznowiona "Mikołajowa przygoda w teatrze" Leszka Zdunia.

Z teatrów dramatycznych najwięcej spektakli dla dzieci gra warszawska Polonia. – Od początku chciałam, żeby do Teatru Polonia przychodziła także młodsza publiczność. Mam troje wnucząt ciągle głodnych nowości, ponieważ Warszawa nie ma im w teatrze zbyt wiele do zaoferowania – mówi dyrektor Krystyna Janda. – Nasi widzowie to przeważnie 30-latkowie oraz starsi. Większość ma dzieci i chce z nimi przychodzić do Polonii. A spektakle dla dzieci to dla nas także możliwość wychowania przyszłej widowni.

Niestety, po pierwszych wizytach dzieci Polonia miała zniszczoną salę.

Reklama
Reklama

– Brudną, z gumami przyklejonymi do spodu siedzeń – wspomina Janda. – Postanowiliśmy uszyć pokrowce na fotele. Zdarzało mi się też czekać na dzieci przed drzwiami, wyciągać rękę i mówić: wypluj gumę – śmieje się. Pouczałam, że nie wolno jeść na sali. Nagrałam specjalne powitanie, w którym tłumaczyłam, że będzie przerwa i potrwa tak długo, aż wszyscy zdążą skorzystać z toalety, bo dzieci potrafiły wybiegać grupowo podczas spektaklu. I udało się. Teraz jest już znacznie lepiej. A widok dzieci wchodzących do teatru jest tak słodki, że drobne kłopoty szybko idą w zapomnienie.

W Polonii można oglądać "Pchłę Szachrajkę", "Konika Garbuska", "Niezwykły dom Pana A." z Teatru Ludowego w Krakowie, "Pana Plamkę i jego kota" z Teatru Rozrywki w Chorzowie. W styczniu będzie grany również "Ferdynand Wspaniały". Krystyna Janda ma też pomysł na kilka nowych projektów dla dzieci, ale to już w przyszłym sezonie.

Przebojem teatru familijnego jest "Pippi Pończoszanka" Agnieszki Glińskiej w Teatrze Dramatycznym. – Spektakl robiłam przede wszystkim dla siebie, to od dawna było moje marzenie, bo wyczuwałam w książce o Pippi wielki teatralny potencjał – przyznaje Agnieszka Glińska. – Aż w końcu znalazłam wspaniałego widza w osobie mojej córki i plan mógł się zmaterializować. Reżyserowanie przedstawienia dla dzieci to wielka radość, sprawia olbrzymią ulgę. Cały zespół był szczęśliwy, że nie musieliśmy się użerać, miętosić i babrać w tak zwanych dorosłych problemach. Udzieliła nam się wyobraźnia Pippi.

Powstał spektakl wspaniały pod względem aktorstwa, wizji plastycznej, scen muzycznych oraz tanecznych. Rzadko można oglądać równie perfekcyjne przedstawienie dla dorosłych.

– Dobrze zapamiętałam teatralne porażki oglądane w dzieciństwie oraz wywołane tym moje skrępowanie i zażenowanie, zresztą każdy kiepski teatr zawstydza – podkreśla Glińska.

Reżyserka poszła za ciosem i przygotowuje kolejny spektakl dla młodej widowni. Będą to "Wiedźmy" Roalda Dahla w Teatrze Lalka, według ulubionej książki jej syna. Premiera w styczniu.

Reklama
Reklama

Potentatem w teatrze familijnym jest warszawska Roma, która wyprodukowała dwa wielkie przeboje: "Piotrusia Pana" i "Akademię Pana Kleksa". Pierwszy miał już prawie 250 pokazów i obejrzało go ćwierć miliona widzów! Drugi zostanie wznowiony 5 stycznia z myślą o 100. spektaklu.

– Możemy się pochwalić wynikami jak z rynku kinowego – cieszy się Wojciech Kępczyński, dyrektor Romy. – Dlatego uważam, że widowiska przeznaczone dla całej rodziny mają u nas przyszłość.

"Akademia Pana Kleksa" zainspirowała wydanie profesjonalnego przewodnika teatralnego dla dzieci, który niebawem ukaże się nakładem Romy. Teatr organizuje także zwiedzanie garderób, pracowni, którym towarzyszy prezentacja dekoracji i kostiumów. Zainteresowanie jest ogromne.

Ożywienie w ofercie familijnej na scenach dramatycznych, poza teatrami dziecięcymi, cieszy, ale w zachodniej Europie i Ameryce dokonało się już dawno, podobnie jak w kinie. Takie wspaniałe produkcje jak "Król Lew" czy "Lord of Rings" pokazywane na West Endzie i Broadwayu biją rekordy popularności.

– Nie na wszystkie możemy kupić licencje – przyznaje Wojciech Kępczyński. – Na przykład w "Królu Lwie", który jest wspaniałym widowiskiem, muszą grać czarnoskórzy aktorzy. Jeszcze takich nie mamy.

Teatr
Komisja programu Teatr Ministerstwa Kultury poszła drogą wykluczeń
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Teatr
Rzeź kilku czołowych festiwali w Instytucie Teatralnym
Patronat Rzeczpospolitej
„Bożyszcze kobiet” – nowość w gwiazdorskiej obsadzie!
Teatr
Jabrzyk wygrał w sądzie. Zarząd województwa ma przedstawić warunki pracy dyrektora teatru w Kielcach
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama