Reklama

Odmłodzeni „Krakowiacy i Gorale’” w Operze Narodowej

Tak naprawdę cudów będzie więcej niż jeden, bo premiera „Krakowiaków i Górali” przygotowywana w Operze Narodowej z okazji 250-lecia teatru publicznego w Polsce ma charakter wyjątkowy. I różni się zdecydowanie od innych.

Aktualizacja: 10.03.2015 18:17 Publikacja: 10.03.2015 17:40

Pełny tytuł śpiewogry Jana Stefaniego do tekstu Wojciecha Bogusławskiego brzmi „Cud albo Krakowiaki i Górale". Starsi widzowie, którzy pamiętają dawniejsze jej inscenizacje (poprzednia premiera w Operze Narodowej miała miejsce 22 lata temu) mogą się zdziwić, że nie będzie to „cud mniemany", bo tak przecież było kiedyś w tytule.

Nic nie dzieje się jednak przypadkowo. Reżyser Jarosław Kilian podkreśla, że ta drobna zmiana jest istotna. Realizatorzy postanowili bowiem wrócić do oryginalnej wersji śpiewogry z 1794 roku. W XIX wieku utwór podlegał rozmaitym przeróbkom, a znany nam współcześnie kształt nadał mu w 1929 roku wielki inscenizator polskiego teatru, Leon Schiller. I on też wymyślił ów cud mniemany. Skoro jednak tą premierą przypominamy początki teatru publicznego w Polsce, warto wrócić do pierwowzoru.

Nie oznacza to wszakże, że „Krakowiaki i Górale" mają dziś już tylko wartość historyczną. – To, że dziś jesteśmy społeczeństwem obywatelskim zawdzięczamy po części takim utworom – uważa Jarosław Kilian. – „Krakowiaki i Górale" przekazują przy tym treści uniwersalne, odbijają się w nich również nasze współczesne spory.

To będzie pierwsza inscenizacja, która chce w pełni ukazać walory muzyki tej śpiewogry. – Sięgnęliśmy do oryginalnej partytury Jana Stefaniego, których choć był Czechem i dopiero w dorosłym życiu osiadł w Polsce, to jednak oddał w tym utworze bogactwo naszych tańców – mówi Władysław Kłosiewicz, sprawujący kierownictwo muzyczne. – Dla potrzeb „Krakowiaków i Górali" stworzyliśmy też orkiestrę, złożoną z młodych muzyków grających na instrumentach historycznych.

Młodzież zdominuje cały spektakl, co od lat nie zdarzyło się w Operze Narodowej. Instrumentalistów dobrano po specjalnych przesłuchaniach, część z nich przyjechała do Warszawy ze świata. Młodzieżowy jest też Chór Artos, a obsadę solistów stworzono z członków Akademii Operowej, jak nazywa się program kształcenia młodych talentów, kilka lat temu zainicjowany w tym teatrze. Jego uczestnicy biorą udział w rozmaitych kursach i warsztatach w Operze Narodowej oraz kilku teatrach europejskich. Teraz przyszła pora, by zaprezentowali się w całym spektaklu.

Reklama
Reklama

Niezwykłe jest również to, że „Cud albo Krakowiaki i Górale" to pierwsza premiera w dziejach Teatru Wielkiego-Opery Narodowej przygotowana po to, by można było ją prezentować w różnych miastach Polski. I to nie na innych scenach operowych, ale w miastach i ośrodkach, dokąd ten rodzaj sztuki nie dociera.

Premiera „Krakowiaków i Górali" w reżyserii Jarosława Kiliana odbędzie się zatem w najbliższy piątek na scenie kameralnej Opery Narodowej. Kolejne spektakle — w piątek i w sobotę. Potem ma on pojechać m. in. do Nowej Huty, Nowego Sącza i Tarnowa, a w następnym sezonie ruszy dalej w Polskę, ale będzie go też można zobaczyć w Warszawie.

Teatr
„Albo jesteś pod Putinem, albo z nim walczysz”. Rosyjski reżyser Iwan Wyrypajew dla „Rzeczpospolitej”
Teatr
Spektakl na czwartą rocznicę agresji Rosji na Ukrainę
Teatr
Komisja programu Teatr Ministerstwa Kultury poszła drogą wykluczeń. Niszowi eksperci sabotują festiwale
Teatr
Rzeź kilku czołowych festiwali w Instytucie Teatralnym
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama