- Gdybym był Theresą May rozpisałbym drugie referendum - bez wątpienia - powiedział w wywiadzie dla Politico premier Hiszpanii.
Mimo że, jak przypomina Politico, wielu liderów UE wyrażało żal z powodu brexitu, to jednak jak dotąd żaden z nich nie apelował do brytyjskich władz o przeprowadzenie drugiego referendum w tej sprawie z obawy przed oskarżeniem o mieszanie się w wewnętrzne sprawy Wielkiej Brytanii.
Dotychczas o drugie referendum ws. brexitu apelowali jedynie premier Czech Andrej Babisz i premier Malty Joseph Muscat.
Obecne sondaże wskazują, że gdyby referendum ws. brexitu odbyło się obecnie, nieznaczna większość Brytyjczyków opowiedziałaby się za pozostaniem w UE.
W październiku w Londynie doszło do demonstracji zwolenników drugiego referendum, w której wzięło udział aż 700 tys. osób.
W piątek minister Jo Johnson podał się do dymisji wzywając jednocześnie do referendum ws. finalnego kształtu umowy jaką Wielka Brytania ma zawrzeć z UE ws. brexitu (umowa ma regulować stosunki łączące Londyn i UE po 29 marca 2019 r.).
Sanchez w rozmowie z Politico ostrzega, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE nie przyniesie niczego dobrego i będzie bolesne zarówno dla Wielkiej Brytanii, jak i UE.
- Chciałbym aby brytyjski rząd rozpisał drugie referendum. Nie mówię, że teraz, ale w przyszłości, tak aby mogli wrócić do UE - stwierdził Sanchez.
Sanchez, który sam określa się mianem "proeuropejskiego bojownika" mówi, że Wielka Brytania wywierała "pozytywny wpływ" na politykę europejską.
- Uważam, że (brexit) to ogromna strata dla obu stron i mam nadzieję, że może być w przyszłości ponownie przemyślany - dodał hiszpański premier.
Mówiąc o porozumieniu z Wielką Brytanią ws. brexitu Sanchez wyraża nadzieję na "pragmatyczny układ".
Sanchez uważa też, że "niedemokratyczna" jest sytuacja, w której o wyjściu Wielkiej Brytanii z UE zdecydowała niewielka, 51-procentowa większość.