Partner rozmowy: Orlen

Czego konflikt w Zatoce Perskiej nauczył nas w odniesieniu do paliw kopalnych i odnawialnych źródeł energii?

Myślę, że w naszym przypadku pokazał, że podejście do dywersyfikacji źródeł paliw kopalnych, ale też docelowo do transformacji energetycznej, źródeł energii, jest bardzo istotne. Sytuacja z zerwanymi łańcuchami dostaw jednoznacznie pokazuje, że nowe projekty, które mają odpowiadać za transformację energetyczną – chociażby takie, jak projekty biopaliwowe czy projekty związane z wodorem i zielonym amoniakiem – nie powinny być opierane na imporcie, tylko w pierwszej kolejności powinniśmy stawiać na tzw. local content surowcowy, czyli maksymalizować wykorzystanie lokalnych surowców, np. w przypadku biopaliw – surowców z polskiego rolnictwa. W przypadku wodoru naszym naturalnym zasobem energii odnawialnej jest Bałtyk i morska energetyka wiatrowa. To bardzo istotny kierunek.

Obecna sytuacja może też dać dużo do myślenia Komisji Europejskiej, jeżeli chodzi o rewizję regulacji i o uwzględnienie chociażby postulatów, które od kilku lat zgłasza Orlen, dotyczących neutralności technologicznej przy wdrażaniu działań transformacji energetycznej związanych z pakietem Fit for 55 czy dyrektywą RED III.

Bardzo istotna jest rewizja celów regulacyjnych i dekarbonizacyjnych w Unii Europejskiej, bardziej ukierunkowana na budowę europejskiego local content, po to, by szczególnie w nowych projektach uniknąć stawiania na dostawy surowców z zewnątrz.

Wspomniał pan o wodorze, o biopaliwach. Powiedzmy o tym więcej. Zacznijmy od wodoru: jak wygląda rozwój technologii wodorowej w Orlenie?

Nasze projekty realizujemy w obszarach dekarbonizacji rafinerii i często o tym mówimy. Pierwszy obszar dotyczy budowy wielkoskalowych instalacji do produkcji wodoru odnawialnego, ale właśnie patrząc pragmatycznie, poprzez dostęp do odnawialnych źródeł energii. To są moce wynoszące 200 megawatów. Dwa projekty pozyskały dotacje z Banku Gospodarstwa Krajowego, ze środków z KPO. Budujemy je przy rafineriach, tak by dekarbonizować naszą działalność.

Takie podejście obserwujemy w całej Europie, gdzie większość rafinerii traktuje ten kierunek jako naturalny, podstawowy, bo bardzo łatwo jest taką inwestycję – z punktu widzenia zarówno technologicznego, jak i inwestycyjnego – przeprowadzić. Tu też mamy pewne postulaty modyfikacji regulacji, które naszym zdaniem nie służą rozwojowi, a wręcz go hamują, a które jako Orlen zgłaszaliśmy na różnych szczeblach, również w Komisji Europejskiej. I przyznam, że jestem bardzo zadowolony, bo mamy pierwsze sygnały z Brukseli, że rewizja będzie przyspieszona.

A jeśli chodzi o biopaliwa?

To temat przyszłościowy. Już mamy efekty działań, które były podejmowane kilka lat temu. Jako Orlen wykorzystujemy biopaliwa, mamy ich w dieslu 7 proc. , a w benzynach bioetanol. Natomiast jako Orlen, patrząc na nasze cele i wyzwania związane z transformacją koszyka paliw, widzimy ogromny potencjał w budowaniu local contentu surowcowego, biopaliwowego, w oparciu o surowce krajowe. Uruchomiliśmy „Program dla biopaliw” do konsultacji związanych z paliwami zaawansowanymi, które mogłoby dostarczać polskie rolnictwo. Zachęcamy w nim polskich rolników do tego, aby transformowali się w kierunku właśnie zasiewów roślin oleistych, które nie konkurują z żywnością, a mogą dostarczać paliw traktowanych jako zaawansowane.

Po naszej stronie potencjał jest ogromny, ale staramy się go pokazać także polskiemu rolnictwu po to, żeby umożliwić podjęcie tego wyzwania i przebranżowienie działalności rolniczej właśnie w tym kierunku. Wydaje mi się, że jest to ogromna szansa. Co się stanie, jeżeli z niej nie skorzystamy? Będziemy musieli opierać odpowiedź na wyzwania transformacji koszyka paliwowego o surowce spoza Europy, co w obecnej sytuacji geopolitycznej nie byłoby zbyt korzystne.

Powiedzmy jeszcze, co to jest HVO (Hydrotreated Vegetable Oil) i czy może to być paliwo przyszłości?

HVO to instalacja, która przetwarza olej roślinny lub tłuszcze czy oleje posmażalnicze, które możemy pozyskiwać ze wspomnianych roślin oleistych. Produkuje olej już uwodorniony, czyli w produkcji wykorzystujemy wodór; możemy też w ten sposób obniżać ślad węglowy. Powstały uwodorniony olej roślinny parametrami niczym nie różni się od diesla, więc jest to wysokiej jakości bio olej napędowy, który już dzisiaj można wykorzystywać w samochodach z silnikiem wysokoprężnym. To zupełnie inny produkt niż dotychczasowy biodiesel, który jest gorszej jakości, dlatego mamy możliwość dodawania tylko do 7 proc. tego surowca do paliwa. Natomiast HVO to gotowy produkt. Realizacja inwestycji w tę instalację w Płocku jest na ukończeniu.

Przygotowujemy również projekt dotyczący tego, by w tej instalacji produkować także zrównoważone paliwa lotnicze, tzw. SAF. I to też jest kierunek, który my widzimy – z punktu widzenia rozwoju naszych nowych linii biznesowych – jako naprawdę bardzo obiecujący. Bo patrząc na prognozy, zapotrzebowanie na paliwa lotnicze na rynku będzie rosnąć. A wykorzystanie paliw zrównoważonych jest tu także niezmiernie istotne.

Partner rozmowy: Orlen