Partner rozmowy: Orlen
Korzyści płynące ze współpracy koncernu z polskimi dostawcami towarów i usług są przy tej skali działalności istotne z punktu widzenia krajowej gospodarki.
– Dla nas local content nie jest nowym hasłem. Kupujemy na rynku bardzo różne produkty, mamy około ośmiuset kategorii zakupowych, od parówek po duże instalacje, elektrownie, cysterny, transport kolejowy i tak dalej. Naszą ambicją od lat jest poleganie w jak największym stopniu na polskich dostawcach – mówi „Rzeczpospolitej” Roman Kowszewicz, dyrektor wykonawczy ds. zakupów w Grupie Orlen.
Spółka współpracuje też między innymi z lokalnymi producentami biokomponentów oraz z firmami świadczącymi usługi utrzymaniowe. W przypadku zakupów powtarzalnych Orlen stara się zawierać umowy ramowe, żeby dostawcy mieli motywację do zainwestowania w technologię, kompetencje i w długoterminową współpracę, która będzie opłacalna dla obu stron. W planach jest przenoszenie tego modelu również na kolejne obszary działalności.
Jak zaznacza Kowszewicz, długotrwała kooperacja z polskimi podmiotami przynosi wiele korzyści obu stronom. Kontrahenci są już spółce znani, na przestrzeni lat udowodnili, że są w stanie zapewnić ciągłość dostaw, mają odpowiednie kwalifikacje i całe zaplecze na miejscu, w kraju. Nie są tym samym uzależnieni od długich, skomplikowanych łańcuchów dostaw.
Nie zawsze oczywiście poleganie na krajowych kompetencjach jest możliwe. Nie wszystkie produkty polskie przedsiębiorstwa są w stanie dostarczyć. Wystarczy wspomnieć choćby turbiny do bloków gazowo-parowych. – Ale i w takich przypadkach staramy się wychodzić naprzeciw lokalnemu biznesowi, dzieląc przetargi. Doskonałym przykładem jest prowadzona w tej chwili kontraktacja bloku gazowo-parowego dla Orlenu Termiki. Jest czterech światowych dostawców, którzy są w stanie taką turbinę zaoferować. Ale już prace wdrożeniowe czy budowlane mogą wykonywać polskie konsorcja. To jeden ze sposobów na wdrażanie idei local content nawet w tak złożonych przedsięwzięciach – mówił dyrektor.
Orlen, podobnie jak kilka innych koncernów, inwestuje w budowę morskich wiatraków na Bałtyku. Pierwszy z projektów realizowany przez spółkę to Baltic Power o mocy 1,2 GW. Składać się będzie z 78 turbin o mocy 15 MW każda. To najbardziej zaawansowana inwestycja spośród realizowanych na polskich wodach Bałtyku, pierwszy prąd popłynie z niej już w tym roku. To właśnie morska energetyka wiatrowa zapoczątkowała poważną dyskusję na temat local contentu. Od początku realizacji tego typu projektów mówiło się, że staną się one kołem zamachowym dla całej polskiej gospodarki. Założenia były co prawda nieco bardziej optymistyczne, ale i tak udało się sporo w tym obszarze osiągnąć.
Udział polskiego komponentu w pierwszej morskiej farmie wiatrowej Orlenu wynosi 21 procent. W kolejnych realizacjach będzie on się stopniowo zwiększał. Ireneusz Fąfara, prezes koncernu, informował, że przy kolejnych realizowanych projektach w tym sektorze udział firm krajowych wzrośnie do 41 procent.
Kowszewicz podkreśla, że ważne jest prezentowanie przedsiębiorcom długoterminowych planów inwestycyjnych, by mogli przygotować się do przyszłych zleceń. Warto też na bieżąco komunikować swoje oczekiwania, omawiać kwestie związane z wymogami technicznymi itd. - Uruchomiliśmy cykl konferencji dla dostawców „Partnerzy energii jutra”, podczas których zapowiadamy nasze duże inwestycje, sygnalizujemy, jakie przetargi będziemy w przyszłości ogłaszać, nie tylko w ramach sztandarowych, największych projektów inwestycyjnych, ale również w kategoriach IT, w obszarze transportu, w segmencie detalicznym – informuje dyrektor.
Przedstawiciel Orlenu podkreślał, że local content jest projektem długoterminowym. - To jest filozofia, sposób myślenia o tym, że trzeba wyrobić pewne nawyki w polskich przedsiębiorstwach. Jeśli mamy wydać jako firma w najbliższym czasie 380 miliardów złotych, to warto dołożyć starań, by jak największa część tej kwoty pozostała w kraju, budując siłę polskiej gospodarki – informował. Takie podejście stanowi realne wsparcie dla krajowego biznesu, ale z drugiej strony gwarantuje też bezpieczeństwo zamawiającemu, który staje się w mniejszym stopniu uzależniony od łańcuchów dostaw. W czasach geopolitycznych wstrząsów, konfliktów zbrojnych i wojen handlowych dostawy z zewnątrz obarczone są większym ryzykiem.
Ale local content to również wsparcie ze strony konsumentów takich podmiotów jak Orlen. Kupowanie od rodzimych firm energii, gazu, paliwa czy fot dogów i kawy. - To musi działać w obie strony – przekonuje Roman Kowszewicz. Myślenie w kategoriach patriotyzmu gospodarczego powinno leżeć u podstaw naszych codziennych wyborów, tylko wtedy idea ta będzie mogła przynieść realne, namacalne skutki. —not. red.
Partner rozmowy: Orlen