Przekaz dnia
Rosyjscy szefowie międzynarodowych federacji sportowych też znają przekaz dnia. Przewodniczący Międzynarodowej Federacji Szermierczej (i jeden z najbogatszych ludzi na świecie) Aliszer Usmanow już parę dni wcześniej ostrzegał WADA, że walka z rosyjskim dopingiem zamienia się w lincz. Arkadij Dworkowicz, kierujący od 2018 r. Międzynarodową Federacją Szachową (FIDE), zapowiedział, że w Rosji i tak odbędą się wszystkie mistrzowskie turnieje, jakie zaplanowano – rzecz tyczy m.in. mistrzostw świata w szachach szybkich i błyskawicznych, olimpiady i paraolimpiady szachowej oraz turnieju pretendentów do walki z Magnusem Carlsenem o mistrzostwo świata.
Minister sportu Rosji Paweł Kołobkow wskazał już dziennikarzom główne punkty obrony sprawy rosyjskiej przed Trybunałem w Lozannie, mówiąc przy okazji o dobrych perspektywach apelacji, gdyż CAS nie będzie zobligowany zaleceniami specjalnych komisji i sam rozpatrzy argumenty przedstawione przez ekspertów obu stron.
Kołobkow, za prezydentem Rosji, mówił o naruszeniu Karty Olimpijskiej przez WADA, w tym niedozwolonym stosowaniu zasady odpowiedzialności zbiorowej. Zwrócił uwagę na złożone techniczne aspekty badania bazy danych z laboratorium antydopingowego w Moskwie oraz fakt, że wnioski o rosyjskich manipulacjach w bazie przesłanej do WADA wyciągnięto na podstawie porównań ze starą bazą z 2015 roku, która została, zdaniem ministra, pozyskana przez agencję w sposób nielegalny, a więc nie może stanowić punktu odniesienia.
Szaleniec i wróg
Są jednak w Rosji opinie wyłamujące się z tego chóru. Wygłasza je chętnie nowy szef RUSADA Jurij Ganus, mówiąc: – Mam już opinię szaleńca albo wroga, ale powtarzam: nie ma nadziei na pozytywną decyzję CAS. Mistrzyni skoku wzwyż Maria Lasickiene twierdzi, że działania władz rosyjskich powodują niszczenie krajowego sportu, lekkoatletyki w szczególności, że to działacze są winni braku flagi i hymnu oraz wykluczenia z igrzysk, że od lat niczego nie zmieniają, tylko utrwalają oszukańczy system. Były świetny biatlonista, mistrz olimpijski Aleksander Tichonow rzekł po prostu: – Dostaliśmy to, na co zasłużyliśmy.
Tam jednak, gdzie od dawna wybrzmiewały głosy, że Rosjan należy dyskwalifikować bez żadnych furtek dla sportowców „neutralnych", decyzja WADA jest tylko potwierdzeniem uległości agencji wobec Moskwy. Travis Trygart, szef USADA, stwierdził, iż „to kolejny niszczycielski cios w czystych sportowców, uczciwość sportu i praworządność", i wezwał do buntu „przeciwko temu zepsutemu systemowi w celu wymuszenia reform".
Wiceprzewodnicząca WADA Linda Helleland stoi twardo za całkowitym zakazem startów rosyjskich zawodników. – To największy sportowy skandal, jaki widział świat. Przymykaliśmy oczy, Rosja po prostu kontynuowała swe działania. Łagodność na Kremlu nic nie znaczy – powtarza. Były wiceprzewodniczący agencji Rob Keller uważa, że decyzja WADA sprowokuje wielu sportowców do brania dopingu, skoro nie można zapewnić silnych sankcji wobec Rosji. Grigorij Rodczenkow, były szef laboratorium moskiewskiego, przypomina, że zniszczenie danych z Moskwy to, choć pośredni, jednak mocny dowód winy.