Zwolniono pana w czwartek, ale murem za panem stanął zespół. W obecności p.o. ministra zdrowia Dzmitrego Piniewicza medycy na stojąco bili panu brawo. To on zwolnił pana, ale też bił brawo, wymieniał nawet pana zasługi i chwalił. Co pan wtedy czuł?
Prof. Aleksander Mroczek: W tych oklaskach ministra widziałem hipokryzję. Jeżeli człowiek jest profesjonalistą, pracuje dobrze i nie ma pretensji do jego pracy, to jaki jest sens zwalniać takiego człowieka? Zwłaszcza, że w przyszłym roku kończy mi się kontrakt i można było go nie przedłużyć. A tu nagle w ciągu jednego lub najwyżej dwóch dni zapadła taka decyzja. Nie protestowałem i nie miałem pretensji do niego. Byłem jednak pod wrażeniem reakcji mojego zespołu, który tak mocno zareagował na moje zwolnienie.