Gdy pisarka Swiatłana Aleksijewicz w 2015 r. została laureatką nagrody Nobla, cała Białoruś przeżywała prawdziwą euforię. Otoczona przez kilkudziesięciu dziennikarzy w ciasnym pomieszczeniu mińskiej redakcji niezależnej gazety „Nasza Niwa” apelowała do ludzi całego świata, by nie godzili się na totalitaryzm. – Nie lubię świata Berii, Stalina, Putina, Szojgu – mówiła. Mówiła też o rosyjskiej agresji na Ukrainie, bo wtedy Donbas był w centrum uwagi światowych mediów. A jeszcze wcześniej Majdan i oderwany przez Rosję Krym. Ukrainę nazywała „drugą ojczyzną”, urodziła się bowiem w Stanisławowie.