Najwyższy rangą urzędnik WHO w Europie podkreślił, że w okresie pandemii miliony ludzi żyją w zamknięciu, które powoduje utratę pracy i często konieczność wsparcia ekonomicznego, zakłócenia w świadczeniu usług w zakresie ochrony zdrowia, a także źle wpływa na psychikę ludzi żyjących w izolacji.
Dlatego, mówił Hans Kluge podczas dzisiejszej konferencji prasowej w Kopenhadze, tylko przestrzeganie wskazówek, norm wypracowanych podczas miesięcy trwania pandemii,pomoże w uniknięciu blokad poszczególnych krajów.
- Wiemy, że szczepionki nie będzie przed zimą, więc naprawdę musimy trzymać się razem i wdrożyć długoterminowe metody, o których wiemy, że są skuteczne - mówił.
Jak mówił dyrektor WHO, noszenie maseczki nie jest panaceum na koronawirusa, dlatego zalecenia, które od miesięcy przekazują epidemiolodzy - maseczki w połączeniu z dezynfekcją rąk, zachowaniem dystansu społecznego, unikania dużych skupisk - powinny być surowo przestrzegane.
- Gdyby 95 proc. ludzi nosiło maski, zamiast obecnych 60 proc., blokady nie byłyby potrzebne - stwierdził Kluge.
Zaznaczył, że w Europie w ciągu ostatniego tygodnia zanotowano ponad 29 tysięcy zgonów, co oznacza, że jedna osoba umiera co 17 sekund. Zgony z powodu Covid-19 w ciągu ostatnich dwóch tygodni wzrosły w Europie o 18 procent, obecnie umiera tu 4500 osób dziennie.
CNN przypomina, że Europa wciąż zmaga się z bardzo wysokim wskaźnikiem zakażeń i zgonów. Jako przykład podaje Włochy, gdzie wczoraj potwierdzono 753 zgony - najwięcej od czasu pierwszej fali epidemii, oraz Polskę, która dwa dni z rzędu zarejestrowała rekordową liczbę zgonów - dziś: 637.
Hans Kluge przestrzegł również przed zbyt pospiesznym łagodzeniu obostrzeń. Powinny one być znoszone stopniowo i po dogłębnej analizie sytuacji.