Jak pisze AFP Ruepang Cao przybył do Kanady w 2004 roku i od tego czasu bezskutecznie starał się o uzyskanie azylu. W związku z tym, że miał ostatecznie zostać deportowany, mężczyzna powołał się na przepisy kanadyjskiego prawa mówiące, że deportacja może być zablokowana jeśli istnieje ryzyko, że deportowany dozna krzywdy po odesłaniu go do jego ojczystego kraju.

AFP zaznacza, że Kanada wstrzymywała już wcześniej deportacje obywateli Chin do miasta Wuhan, gdzie w grudniu 2019 roku pojawił się koronawirus 2019-nCoV oraz do prowincji Hubei, w której znajduje się Wuhan.

Jednak Cao miał zostać deportowany do prowincji Guangdong. Kanadyjscy urzędnicy przekonywali przed sądem, że ryzyko wywołane koronawirusem w tej prowincji jest niewielkie.

Sędzia Robert Barnes zgodził się z ich argumentacją.

- Dowody, które istnieją, wskazują, że liczba zachorowań i śmiertelność (wirusa) w wielu częściach Chin są niskie - mówił.

- Dla większości osób, które zaraziły się wirusem, rokowania są pozytywne. Ryzyko nie jest więc dużo większe, jeżeli w ogóle, od ryzyka zachorowania na inne choroby wirusowe, z których wiele również wiąże się z ryzykiem śmierci - dodał.

Prawnik Cao twierdzi, że jego klient został już odesłany do Chin.

W Chinach kontynentalnych jak dotąd w czasie epidemii koronawirusa 2019-nCoV, wywołującego chorobę COVID-19, w wyniku zarażenia się wirusem zmarło 2236 osób, a zaraziło się wirusem 75465.