Rzecznik rządu pytany w TVN24 o to czy w sylwestra obowiązuje zakaz wychodzenia między 19 a 6, czy też jest to tylko apel o to, by nie opuszczać domów w tym czasie odparł, że "policja będzie egzekwowała obowiązujące zakazy".
Jak doprecyzował chodzi o "zakaz gromadzenia się" oraz "zakaz przemieszczania się od 19 do 6".
Dopytywany o zakaz przemieszczania się 31 grudnia między 19 a 6 rzecznik podkreślił, że "jest to obowiązujące prawo".
- Ale oczywiście apelujemy aby je przestrzegać - dodał dopytywany o wypowiedź premiera w tej kwestii.
"Jakiś mandat jest możliwy do otrzymania zgodnie z obowiązującymi przepisami" - tak Müller odpowiedział na pytanie co grozi osobie, która złamie zakaz wychodzenia obowiązujący w sylwestra.
- To obowiązujący przepis a jednocześnie apelujemy o jego przestrzeganie - powtórzył.
- Wychodzenie i gromadzenie się w czasie sylwestra nie ma nic wspólnego z troską o to, by epidemia była ograniczana - zaznaczył rzecznik rządu, który podkreślił, że "obostrzenia są wprowadzane po to, aby ograniczać epidemię".
- Rozwijająca się epidemia może doprowadzić do tego, że będzie umierało kilka tysięcy osób dziennie, a nie kilkaset - ostrzegł.
Müller był też pytany o to czy rząd rozważy zniesienie w czasie ferii zakazu wychodzenia z domu bez osoby dorosłej obowiązujący w godzinach 8-16 osoby niepełnoletnie. - Nie wykluczam zniesienia zakazu wychodzenia dzieci w czasie ferii, ale nie jestem optymistą - stwierdził dodając, że wszystko będzie uzależnione od sytuacji epidemicznej.
Rzecznik zapowiedział też, że ok. 10 stycznia zapadnie decyzja o tym czy 18 stycznia dzieci z klas I-III będą mogły wrócić do nauczania stacjonarnego.