Jeśli minister sprawiedliwości składa wniosek o doprowadzenie polityka opozycji w kajdankach na przedstawienie mu zarzutów o złamanie procedur przy przyznawaniu awansu, to znaczy, że rozliczenia weszły w fazę schyłkową, a ministrowi skończyły się pomysły, czym nakarmić coraz bardziej sfrustrowany „elektorat zemsty”. Tak, wiem, że sam wniosek o zatrzymanie został złożony wyłącznie z ostrożności procesowej „na wypadek podejmowania przez europosła działań utrudniających lub uniemożliwiających ogłoszenie zarzutu i jego przesłuchanie w charakterze podejrzanego” i prokurator najpierw da Patrykowi Jakiemu szansę dobrowolnego stawienia się na przesłuchanie, ale już samo „szycie” ważnemu politykowi opozycji sprawy karnej z jednego nieprawidłowego awansu robi wrażenie politycznej desperacji.