We wtorek Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że testy na koronawirusa SARS-CoV-2 dały wynik dodatni u kolejnych 14 396 osób. Dobowa liczba zakażeń była o 44,6 proc. wyższa niż przed tygodniem. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że jeśli w czwartek nowych zakażeń będzie więcej niż 25 tysięcy, rząd w całym kraju zaostrzy przepisy ograniczające prawa obywatelskie i możliwość prowadzenia działalności gospodarczej.
Pytany, co Rada Medyczna rekomenduje rządowi w obecnej sytuacji prof. Krzysztof Pyrć zastrzegł, że nie jest głosem Rady, a tylko jej członkiem. Dopytywany o swą rekomendację oświadczył: - Po pierwsze - testowanie, po drugie - ograniczenia, w tym momencie regionalne, a pewnie też globalne, no i szczepienia.
Czytaj także: Koronawirus. Rząd omawia szczegóły dotyczące kolejnych obostrzeń
Kiedy nastąpi powrót do normalnego życia? - Jeśli chodzi o to, co się stanie z pandemią, to mam nadzieję, że akcja szczepień, która rozpoczęła się w zimie, będzie kontynuowana również przez lato i jesienią zobaczymy, że oblicze tej pandemii się zmienia - powiedział wirusolog.
Prof. Krzysztof Pyrć ocenił, że to "nie będzie jeszcze taka pełna normalność", ponieważ część osób nie będzie mogła się zaszczepić, a u części nie wytworzą się przeciwciała. - Więc dalej będą ciężkie przypadki (COVID-19 - red.), ale w zupełnie innej skali - mówił.
- Teraz sytuacja stała się bardzo zła, a stanie się jeszcze gorsza - powiedział. Pytany o przewidywania na najbliższy czas stwierdził, iż modele wskazują, że kwiecień będzie "bardzo trudny".
Kolejne kraje europejskie - Szwecja, Łotwa, Luksemburg i Słowenia - zdecydowały we wtorek o tymczasowym zawieszeniu wykonywania szczepień przeciw COVID-19 preparatem firmy AstraZeneca. Decyzje mają związek z pojawieniem się zakrzepów u niektórych osób zaszczepionych tą szczepionką.
Jak dotąd Polska nie podjęła decyzji na temat wstrzymania szczepień preparatem AstraZeneca. We wtorek szefowa EMA Emer Cooke powiedziała, że agencja wyda ostateczną rekomendację w czwartek. Zapewniła, że wszystkie przypadki niepożądanych objawów poszczepiennych są badane i dodała, że nie ma dowodów na związek między szczepieniem a przypadkami zakrzepów, a korzyści z przyjęcia szczepionki przeciw COVID-19 przewyższają związane z tym ryzyko.
O szczepionkę AstraZeneca pytany w Polskim Radiu 24 był także Krzysztof Pyrć. - Wydaje się, że to głównie popłoch i że powinniśmy, tak jak w przypadku samej pandemii, zachować troszkę zdrowego rozsądku - skomentował.
Dodał, że według EMA zakrzepica nie występuje częściej u osób zaszczepionych niż niezaszczepionych. - To sugeruje, że ten związek jest bardzo ulotny, jeżeli w ogóle istnieje - zaznaczył.
Wirusolog mówił, że ok. 30 przypadków zakrzepów na ok. 5 mln osób to "odsetki właściwie pomijalne". Prof. Pyrć dodał, iż wydaje się, że prawdopodobieństwo wystąpienia zakrzepów po szczepieniu u człowieka jest mniejsze niż to, że trafi w niego piorun oraz że nawet gdyby do takiego NOP by doszło, to śmiertelność nie była "specjalnie duża".
- Nawet jeżeli potwierdziłoby się takie powiązanie (między szczepieniem a zakrzepicą - red.), co jest bardzo mało prawdopodobne, to dalej korzyści wynikające ze szczepienia będą większe niż ryzyko - mówił Pyrć. Zaznaczył, że śmiertelność SARS-CoV-2 w całej populacji wynosi poniżej 1 proc., a wśród pacjentów z grup wysokiego ryzyka może być kilkunastoprocentowa.
- Wejście do samochodu i wybranie się na autostradę jest prawdopodobnie znacznie bardziej niebezpieczne - ocenił wirusolog.