47-letnia Giovanna Reggiani, żona admirała marynarki, wracała we wtorek wieczorem do domu nad Tybrem kolejką, a nie samochodem. Gdy wyszła ze stacji, zaatakował ją 24—letni rumuński Cygan, koczujący w pobliskim obozowisku. Zgwałcił, zmasakrował i okradł. Alarm podniosła jego ciotka, gdy zauważyła, że zrzuca nieprzytomną ofiarę z czterometrowej skarpy.
Po krótkim pościgu policja złapała sprawcę. Cieszył się nienaganną opinią, pracował w Rzymie jako murarz, choć nieco później okazało się, że ma w Rumunii do odsiedzenia trzy lata za bliżej niesprecyzowane przestępstwa.
Dzień później włoskie media doniosły, że kobieta zmarła w szpitalu. Rząd postanowił podjąć konkretne kroki przeciw stale rosnącej, ogromnej fali przestępstw popełnianych przez Rumunów, a najczęściej przez rumuńskich Cyganów. Dekret zezwala na natychmiastowe wydalenie obywateli UE, gdy stanowią zagrożenie dla porządku publicznego.
Wiadomo, że chodzi głównie o rumuńskich Cyganów, którzy upodobali sobie Włochy za względu na dobrodziejstwa klimatu (można koczować przez okrągły rok), łatwość przekraczania granicy, a także życzliwy stosunek Włochów do obcokrajowców.
Obecnie legalnie przebywa we Włoszech ponad pół miliona obywateli Rumunii, którzy stanowią najliczniejszą narodowościowo grupę imigrantów. Polityczna poprawność nie pozwala podać, jaki odsetek tej liczby stanowią Cyganie: z szacunków wynika, że połowę.