Wspólny projekt koalicyjnego rządu Angeli Merkel znany jest pod roboczą nazwą „Widoczny znak”. „To od BdV zależeć będzie, czy szefowa tej organizacji znajdzie się w radzie fundacji zarządzającej przyszłym miejscem pamięci” – zapewnia „FAZ”. Zdaniem gazety wszelkie próby wyłączenia Eriki Steinbach rozbiją się o sprzeciw kanclerz Merkel. – Nie ma powodu, aby sądzić, że będzie inaczej – powiedział rozmówca „Rz” z kręgów zbliżonych do niemieckiego rządu.
Niemcy zdają sobie sprawę, że w takiej sytuacji Polska będzie się trzymać od projektu z daleka. Tym bardziej że, jak pisał wczoraj liberalny tygodnik „Die Zeit”, nikt w Berlinie nie uznał za stosowne przedyskutować go z Polską. Jest to projekt wyłącznie niemiecki, chociaż wcześniej zapewniano, że będzie miał charakter europejski.
Jego koncepcja jest już gotowa i zapewne jeszcze w tym miesiącu ujrzy światło dzienne. Wiadomo już, że będzie to centrum wystawowe oraz dokumentacji wysiedleń pod-ległe najprawdopodobniej Niemieckiemu Muzeum Historii. Ulokowane zostanie w ogromnym gmachu w centrum Berlina. Będzie to mariaż dwóch znanych już w Niemczech wystaw: „Ucieczka, wypędzenia i integracja” przygotowanej przez Dom Historii w Bonn oraz „Wymuszone drogi” – wystawy Fundacji Centrum przeciwko Wypędzeniom,
Pierwsza kładzie nacisk na integrację wysiedlonych w niemieckim społeczeństwie. Druga umiejscawia wysiedlenia ludności niemieckiej w kontekście wysiedleń innych narodów w XX wieku, relatywizując tym samym przyczyny emigracji milionów Niemców z Polski, Czechosłowacji i innych krajów. – Wraz z powstaniem tej placówki wzmocni się w Niemczech tendencja postrzegania XX wieku jako wieku przymusowych wysiedleń – ostrzega Marek Cichocki, doradca prezydenta RP.którą kieruje Erika Steinbach.
SPD czyni ostatnie próby zablokowania udziału Steinbach w radzie „Widocznego znaku”. – Związek Wypędzonych będzie z całą pewnością uczestnikiem tego projektu. Musimy jeszcze wyjaśnić, kogo zamierza wydelegować – twierdzi Markus Meckel z SPD, znany przeciwnik pani Steinbach. Na pocieszenie dodaje, że „Widoczny znak” nie będzie Centrum przeciwko Wypędzeniom, o którego budowę zabiega od lat szefowa Związku Wypędzonych.