Reklama
Rozwiń
Reklama

Cały Nowy Jork tańczył

We wtorkowy wieczór tłumy okupowały Times Square, śledząc na wielkich monitorach relacje CNN. Podobnie było na Rockeffeler Plaza, gdzie siedzibę ma stacja NBC – pisze Anna Wickers z Nowego Jorku

Aktualizacja: 05.11.2008 22:20 Publikacja: 05.11.2008 22:17

Cały Nowy Jork tańczył

Foto: AFP

Red

[b][link=http://www.rp.pl/galeria/80250,214501.html" "target=_blank]Obejrzyj galerię zdjęć[/link][/b]

[b][link=http://www.rp.pl/artykul/2,214571_Glosuja_nawet_z_kosmosu.html" "target=_blank]Wyborcze ciekawostki[/link][/b]

[b][link=http://www.rp.pl/usa_wybory" "target=_blank]Wszystko o wyborach w USA[/link][/b]

W dole, na ślizgawce, gdzie niedługo stanie choinka, wyrysowano olbrzymią mapę USA. W miarę spływania wyników przybywało stanów w kolorze czerwonym, głosujących na Johna McCaina, i niebieskim, które opowiedziały się za Barackiem Obamą. Na dwóch pasach z niebieskiego i czerwonego materiału zawieszonych pionowo kilkadziesiąt metrów nad ślizgawką liczono głosy elektorskie obu kandydatów. Było jasne, że Obama szybko pnie się w górę. Kiedy przekroczył magiczną liczbę 270, która przypieczętowała jego sukces, ludzie oszaleli z radości,skandując: „Obama, Obama!”.

Nowojorczycy i turyści, czarni i biali cieszyli się jednakowo, obejmując się, przybijając piątkę i gratulując wzajemnie zwycięstwa.

Reklama
Reklama

Chwytali za telefony komórkowe, aby podzielić się wiadomością z bliskimi i przyjaciółmi. Niektórzy mieli w oczach łzy. – To moje piąte wybory, ale czegoś takie jeszcze nie widziałam. Nigdy nie cieszono się tak z wyboru prezydenta – mówi stojąca obok mnie kobieta. – Obama będzie najlepszym prezydentem od czasów Kennedy’ego, a może nawet jeszcze lepszym – przekonywał z kolei spędzający wakacje w Nowym Jorku mieszkaniec Ohio, jednego ze stanów kluczowych dla zwycięstwa w wyścigu do Białego Domu. A młody człowiek, który jeszcze przed chwilą rozdawał metalowe plakietki z napisem „Demokracja nie może czekać”, dołączył do tłumu powtarzającego niezmordowanie: – Yes, we can! (Tak, możemy), hasło z kampanii wyborczej demokratów.

Centrum miasta wypełniły klaksony przejeżdżających taksówek i prywatnych samochodów. Wkrótce świętowanie przeniosło się w dół miasta, do East Village, gdzie zapanowała atmosfera festynu ludowego.

Wokół placu św. Marka gromady młodych ludzi zablokowały ruch uliczny.

Ktoś otworzył butelkę szampana. Ktoś zaintonował hymn Stanów Zjednoczonych, podchwycony ochoczo przez innych. Pojawiły się amerykańskie flagi. Okrzyki „USA, USA!” przeplatały się z okrzykami „Yes, we can!”.

– Zawsze mówiono mi, że Ameryka to ja. Ale nigdy tego nie czułem. Dopiero teraz wiem, co to znaczy. To moje pierwsze wybory, jestem tak podekscytowany – tłumaczył stojącej obok dziewczynie 20-latek.

Policja przyglądała się rozentuzjazmowanym młodym ludziom tańczącym w rytm muzyki płynącej z okolicznych balkonów, pilnując jedynie, aby nie doszło do wypadku. Około trzeciej nad ranem „Daily News” jako pierwsza nowojorska gazeta wypuścił specjalne wydanie ze zdjęciem Obamy na tytułowej stronie i napisem:

Reklama
Reklama

„Prezydent Barack Obama”. A pod spodem: „Naród zagłosował za zmianą”.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama