Jędrzej Bielecki: W rozmowach z ministrami spraw zagranicznych innych państw o jakiej perspektywie blokady jest mowa: roku, aż będzie szczepionka, będą leki?
Jacek Czaputowicz: Nie, nie. Operujemy w kategoriach tygodni, najwyżej miesięcy. Perspektywę wyznaczają doświadczenia Chin, Korei Południowej, Japonii, które w takim czasie zdołały tę epidemię opanować i kontrolować. Nie można na dłużej wyłączyć gospodarki, trzeba zapewnić podstawowe towary, utrzymać jak najwięcej miejsc pracy. Rozstrzygający będzie moment, kiedy zacznie spadać liczba zakażeń.
Polska utrzymuje póki co rygorystyczne zasady izolacji społecznej, ale jednocześnie szykuje się do organizacji w maju wyborów. Jak to można wytłumaczyć zagranicznym partnerom?
Unia Europejska uznaje, że jest to kompetencja państw. Są różne doświadczenia w tym zakresie. Francja zorganizowała wybory samorządowe 15 marca.
Macron uznał to jednak potem za błąd, z organizacji drugiej tury już zrezygnował…
Jednak wybory zostały przeprowadzone, i nikt nie podważa ich wyniku, chociaż zapewne możliwości prowadzenia kampanii były ograniczone, a frekwencja była znacznie niższa niż zwykle. Wybory przeprowadzono też w minioną niedzielę w Bawarii.
Ale wyłącznie korespondencyjnie.
Myślę, że było to dobre rozwiązanie, umożliwiło realizację procesu demokratycznego, a zarazem dało poczucie bezpieczeństwa społeczeństwu. Także frekwencja okazała się wysoka.
Cały wywiad z szefem MSZ będzie można przeczytać w piątkowym wydaniu "Rzeczpospolitej" i po 21 na stronie rp.pl.