Reklama

Polityczne trzęsienie ziemi w Japonii

Historyczna porażka rządzących: po ponad pół wieku konserwatyści żegnają się z władzą – to wynik niedzielnych wyborów

Aktualizacja: 31.08.2009 08:10 Publikacja: 30.08.2009 16:07

Yukio Hatoyama

Yukio Hatoyama

Foto: AFP

Chociaż sondaże od dawna wieściły ich porażkę, wyniki wczorajszego głosowania zaskoczyły wielu Japończyków. Nawet samych konserwatystów. – Przewidywania mediów były szokujące. Wątpiliśmy w nie, ale teraz widzę, że stają się rzeczywistością – mówił tuż po zamknięciu lokali wyborczych Yoshihide Suga, wiceszef Partii Liberalno-Demokratycznej, która od 1955 roku (z krótką, niespełna 11-miesięczną przerwą) rządziła Japonią. Jeśli wierzyć exit polls, straty konserwatystów są ogromne. Dotychczas mieli 300 mandatów w liczącej 480 miejsc niższej izbie parlamentu. Teraz zdobyli około 100.

Odwrotnie niż Demokratyczna Partia Japonii (PDJ) Wczoraj to ona uzyskała prawie 300 mandatów, spychając w cień PLD.

– To koniec powojennego systemu politycznego w Japonii – oceniał Gerry Curtis, ekspert ds. Japonii z Uniwersytetu Columbia. – Nazwałbym to rewolucją, która dokonała się poprzez wybory – wtórował mu Lee Myon-Woo z Instytutu Sejong w Seulu.

Dlaczego Japończycy chcą zmiany? Bo ich kraju dosięgła największa recesja od 60 lat i nie widać z niej wyjścia. Bezrobocie już dziś przekroczyło rekordowe w Japonii 5 procent. Tysiące rodzin – w obawie o przyszłość – zaczęły oszczędzać na wszystkim. – Nie podoba mi się to, co się dzieje w moim kraju. To musi się zmienić – mówił 78-letni lekarz z Tokio, który głosował na demokratów.

Tymczasem japońskie społeczeństwo starzeje się w zastraszającym tempie – szybciej niż w jakimkolwiek innym bogatym kraju na świecie. W 2015 roku ponad jedna czwarta Japończyków będzie miała 65 lat.

Reklama
Reklama

Jak twierdzili eksperci, wybory były najważniejszym od II wojny światowej barometrem frustracji narodu. A centrolewicowa PDJ podgrzewała nastroje do ostatniej chwili. Tuż przed wyborami wydała oświadczenie: „W ciągu ostatnich czterech lat partia rządząca zdradziła naród, doprowadzając gospodarkę do krawędzi, trwoniąc pieniądze, rujnując poczucie bezpieczeństwa społecznego i powiększając przepaść między biednymi i bogatymi. My zmienimy Japonię” – obiecywała. Kusiła wyborców obietnicą bezpłatnych szkół, darmowych autostrad, wsparcia dla rolników i wyższych pensji.

Japończycy uwierzyli, choć wielu przyznawało wczoraj, że nie wiedzą, czego tak naprawdę można się spodziewać po PDJ, która nie ma przecież żadnego doświadczenia. – Nie wiemy, czy będą inaczej rządzić. Ale chcemy dać im szansę – mówił 59-letni Junko Shinoda, oddając głos.

Nowym premierem Japonii może zostać 62-letni Yukio Hatoyama, przywódca PDJ, wnuk byłego premiera. Pochodzi z bogatej rodziny przedsiębiorców i polityków. Ojciec jego matki założył firmę Bridgestone Corp., która stała się jednym z największych producentów opon. Jego ojciec był szefem MSZ.

Hatoyama zapowiada, że wzmocni stosunki z Azją, tak by Japonia była bardziej niezależna od USA. – Niepokoi mnie to, że obecny rząd robi wszystko, co powiedzą Stany Zjednoczone. Nawet wtedy, gdy jest to niezgodne z opinią ONZ – mówił, mając na myśli inwazję na Irak w 2003 roku.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama