Chodziło o akcję podobną do ataku na bliźniacze wieże World Trade Center 11 września 2001 roku. Według nieoficjalnych doniesień z Bagdaduzdominowana przez sunnitów al Kaida planowała zamachy na ważne miejsca kultu szyitów. Porwane przez zwolenników al Kaidy samoloty miały uderzać w meczety, między innymi w świątynię Imama Alego, święte miejsce szyitów w Nadżafie. Chodziło o doprowadzenie do wojny domowej w Iraku.
Waszyngton potwierdził te doniesienia, sprecyzował jednak, że były to jedynie wstępne plany i zapewne nikt nie był jeszcze gotów do przeprowadzenia zamachów.
Iracki minister obrony Abd al Kadir al Mufridżi powiedział dziennikarzom, że informacje wywiadu dotyczące tych zamierzeń są niejednoznaczne, „ale nie można kompletnie ich lekceważyć”. Rzecznik ministerstwa generał Mohammed al Askaria przyznał, że istnieją „zagrożenia”, dodał jednak, że nie powstał żaden konkretny plan ataku na szyickie meczety.
Niemniej jednak na tydzień zamknięte zostało lotnisko w Nadżafie, a na kilka godzin w Bagdadzie (w tym ostatnim przypadku początkowo informowano o problemach z radarem). Minister al Mufridżi obiecał, że lotnisko w Nadżafie – położone niebezpiecznie blisko meczetu Imama Alego – zostanie otwarte wkrótce, po podjęciu niezbędnych działań dla zapewnienia jego bezpieczeństwa.
Irackie służby specjalne sprawdzają tymczasem pilotów i innych pracowników linii lotniczych. Na polecenie premiera Nuriego al Malikiego podjęto nadzwyczajne środki ostrożności: pasażerowie i pracownicy będą dokładniej przeszukiwani na lotniskach, zostaną też zlikwidowane specjalne przejścia dla VIP-ów, którzy dotąd w ogóle nie byli kontrolowani. Jedyną osobą, która nie będzie przeszukiwana, ma być prezydent Dżalal Talabani.