Sprawę ujawniła gazeta „Wysoki Zamok”. Napisała o mejlach wysyłanych z biura gubernatora Wasyla Horbala do szefów administracji rejonowych z poleceniem, by zbierali dane o różnych strukturach państwowych i komercyjnych, w tym przedsiębiorstwach. Nie chodziło mu jednak tylko o dane dotyczące produkcji czy zatrudnienia.
„Byłem wstrząśnięty pytaniami o partyjną przynależność naszego szefa, w jakim stopniu może wpływać na elektorat, na kogo głosował w wyborach prezydenckich w 2010 roku” – opowiadał gazecie zastępca dyrektora firmy. Mówił też o ankiecie z zagadkowym pytaniem o „możliwość współpracy”. „To przypominało metody werbowania agentów radzieckiego KGB. A jeśli się okaże, że głosowaliśmy nie na tego kandydata w wyborach, co z nami będzie? Nalot służby podatkowej, Służby Bezpieczeństwa?” – pytał.
Zdaniem urzędników sprawa ma związek z wyborami samorządowymi, które odbędą się 31 października. Szefowie rejonów do 2 lipca mieli sprawdzić kondycję przedsiębiorstw i poglądy biznesmenów. Kontrola sympatii politycznych dotyczyła także radnych w rejonach. Ludzie gubernatora tłumaczyli mgliście, że chodzi o rejestrację list wyborców. Urzędniczki jednej z gmin wyznały, że same wypełniały ankiety przedsiębiorców, którzy nie chcieli brać w tym udziału.
– Wyniki wyborów prezydenckich w styczniu świadczą o nikłym poparciu dla Wiktora Janukowycza i jego Partii Regionów w naszym obwodzie. Jeśli otrzymają podobne w wyborach samorządowych, nie będą mogli rządzić. Realizują różne projekty, by to zmienić – mówi „Rz” redaktor naczelny „Gazety po Lwiwsky” Antin Borkowski.
– Na razie nikt mnie nie pytał o sympatie polityczne, moi koledzy również nic o tym nie mówili. Słyszałem natomiast o listach do rektorów tutejszych uczelni z propozycją współpracy. Jednym z adresatów był rektor Uniwersytetu Katolickiego – mówi „Rz” lwowski przedsiębiorca Ihor Wołk.