Reklama
Rozwiń
Reklama

Paryż i Londyn tworzą wspólną obronę

Paryż i Londyn chcą zacieśnić współpracę wojskową. Także w kwestii arsenałów nuklearnych

Publikacja: 02.11.2010 20:51

Nicolas Sarkozy (z lewej) i David Cameron podpisali traktaty o współpracy w dziedzinie obronności

Nicolas Sarkozy (z lewej) i David Cameron podpisali traktaty o współpracy w dziedzinie obronności

Foto: AFP

Prezydent Francji Nicolas Sarkozy i premier Wielkiej Brytanii David Cameron podpisali w Londynie dwa traktaty o współpracy w dziedzinie obronności. Pierwszy przewiduje powołanie wspólnej jednostki francusko-brytyjskiej zdolnej do przeprowadzania operacji międzynarodowych, m.in. pod egidą NATO, UE czy ONZ. Ma ona liczyć 6 tysięcy żołnierzy i rozpocząć ćwiczenia w przyszłym roku.

Drugi zakłada, że Londyn i Paryż będą wspólnie użytkować od 2014 roku przez 50 lat instalacje służące do prób nuklearnych. W tym celu powstanie w Valduc w Burgundii francusko-brytyjskie centrum badań jądrowych, które będzie współpracowało z istniejącym już ośrodkiem w Aldermaston w Wielkiej Brytanii.

Oba kraje będą także od 2020 roku wspólnie użytkować lotniskowce oraz szkolić pilotów. Wszystko to ma pozwolić zredukować wydatki na obronność. – Dziś otwieramy nowy rozdział w długiej historii współpracy militarnej między naszymi krajami – powiedział David Cameron. – Będziemy pracowali ręka w rękę – wtórował mu Nicolas Sarkozy. Obaj podkreślili jednak, że nie oznacza to, że Paryż i Londyn rezygnują z „suwerenności wojskowej“. – Nie będziemy się dzielili tajemnicami nuklearnymi – zapewnił brytyjski premier. I dodał: – Francja i Wielka Brytania pozostaną zdolne do rozmieszczenia swych sił niezależnie od siebie.

Porozumienia wywołały duży entuzjazm nad Sekwaną. Dziennik „Le Figaro” uważa, że projekt można uznać za „postęp idei europejskich sił obronnych”, którą Paryż forsuje od lat. „Zawarcie porozumienia ws. broni jądrowej świadczy o poziomie zaufania między obu państwami, który nigdy nie był tak wysoki” – pisze gazeta.

Eksperci są ostrożni. – Powodem współpracy Paryża i Londynu jest nie tyle wizja przyszłej europejskiej armii, ile czysty pragmatyzm, czyli dokonanie oszczędności w dobie kryzysu – mówi „Rz” generał Jean-Vincent Brisset z Instytut Stosunków Międzynarodowych i Strategicznych w Paryżu.

Reklama
Reklama

Według niego oba kraje mogą tak blisko współpracować, bo są równorzędnymi partnerami. – W Europie Zachodniej tylko Francja i Wielka Brytania posiadają broń nuklearną i są stałymi członkami Rady Bezpieczeństwa ONZ. Unia liczy jednak 27 państw. Niektóre z nich nie dysponują nawet własną armią. Stworzenie wspólnych struktur np. z Luksemburgiem byłoby o wiele trudniejsze. Dlatego wspólna armia europejska to wciąż mrzonki – uważa.

Brytyjskie i francuskie wydatki na obronę razem stanowią 70 proc. ogółu wydatków na ten cel w całej UE. Paryż i Londyn już pod koniec lat 90. usiłowały zacieśnić współpracę militarną, jednak spór o wojnę w Iraku w 2003 roku to uniemożliwił. Powrót Francji rok temu do struktur wojskowych NATO ponownie otworzył drogę do współpracy.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Świat
Islam w Europie, brutalna diagnoza. Europejski laicyzm przegrywa?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama