Reklama

Fiasko rozmów w sprawie Górskiego Karabachu

Prezydentom Rosji, Armenii i Azerbejdżanu nie udało się podpisać planu mającego zakończyć wieloletni konflikt

Publikacja: 26.06.2011 20:47

Fiasko rozmów w sprawie Górskiego Karabachu

Foto: Rzeczpospolita

„Strony wymieniły jedynie ogólnikowe komunikaty w stylu: doszliśmy do porozumienia" – podało w sobotę Radio Echo Moskwy, komentując piątkowe spotkanie w Kazaniu Dmitrija Miedwiediewa, Serża Sarkisjana i Ilhama Alijewa.

Według pokojowej mapy drogowej, dokumentu, który mieli podpisać w piątek prezydenci Azerbejdżanu i Armenii, armia ormiańska miała opuścić zajęte terytoria wokół Górskiego Karabachu, a uchodźcy mieli wrócić do swoich domów. Miał też zostać otwarty korytarz komunikacyjny łączący oba kraje,  a na  sporne terytorium miały wkroczyć siły pokojowe. Ostateczne określenie statusu Karabachu nastąpiłoby w drodze referendum.

Do podpisania dokumentu jednak nie doszło. W sobotę MSZ w Baku i Erewanie obarczały się nawzajem winą o fiasko rozmów. Dyplomaci w Azerbejdżanie utrzymywali, że Armenia „zażądała zbyt wiele", w Armenii argumentowano, że Azerbejdżan nie zgodził się na „ostateczny wariant uregulowania konfliktu, wprowadzając liczne zmiany".

Ilham Alijew, przemawiając podczas wczorajszej parady wojskowej w Baku, ostrzegał, że „zrobi wszystko, by odzyskać 20 procent terytorium Azerbejdżanu, które jest obecnie okupowane przez Armenię".

Zasugerował przy tym, że jego kraj jest gotowy sięgnąć po wszelkie środki, by przywrócić integralność terytorialną swojego kraju. – Powinniśmy być silniejsi – mówił Alijew. Dodał też, że jego kraj wydaje na zbrojenia znacznie więcej, niż wynosi budżet Armenii. – W 2003 roku przeznaczyliśmy na ten cel 160 milionów dolarów. W tym roku wydamy ponad 3 miliardy. Wydatki wojskowe w naszym budżecie będą zajmować najważniejsze miejsce dopóty, dopóki Armenia nie wycofa się z azerbejdżańskiej ziemi – przekonywał.

Reklama
Reklama

Rosyjskie portale podkreślają, że prezydent Azerbejdżanu zrobił z kwestii Karabachu „czynnik integrujący naród", ogłaszając separatystyczną enklawę zamieszkałą w większości przez Ormian „świętą ziemią narodu".

Eksperci twierdzą, że Azerbejdżan zrobił bardzo wiele, by wygrać w sporze z Armenią. – Władze w Baku miały nadzieję, że Rosja nie będzie wtrącała się w ewentualny konflikt zbrojny z Erewanem. Sytuacja zmieniła się po wojnie Rosji z Gruzją, gdy Moskwa jasno dała do zrozumienia, że nie pozostanie bierna wobec takich sporów – mówi „Rz" Geworg Mirzajan, analityk rosyjskiego tygodnika „Ekspert". Jego zdaniem Armenia, która chciałaby niepodległości Górskiego Karabachu, nie może liczyć na wsparcie wspólnoty międzynarodowej. – Nie jest ona na razie gotowa, by zaakceptować naruszenie integralności terytorialnej Azerbejdżanu, choćby z tego powodu, że kraj jest ważnym tranzyterem surowców energetycznych – podkreśla Mirzajan.

– Azerbejdżan chce odzyskać wszystko, dlatego konflikt na tle Karabachu nie zostanie rozwiązany przez najbliższe lata. Chyba że zmieni się sytuacja geopolityczna, a wpływy najważniejszych graczy zostaną osłabione – prognozuje w rozmowie z „Rz" moskiewski politolog Michaił Aleksandrow.

Azerbejdżański politolog Rasim Musabekow uważa, że fiasko rozmów wynika z sytuacji wewnętrznej w Erewanie. – Każde ustępstwo ze strony Armenii zostałoby uznane przez naród za zdradę. Gdyby Sarkisjan coś podpisał w Kazaniu, po powrocie zostałby aresztowany. Nawet Rosja nie ma w sprawie Karabachu jednoznacznego stanowiska. Raz mówi jedno, raz drugie.

Górski Karabach ogłosił niepodległość w 1991 r. Nie został jednak uznany przez żadne państwo na świecie. Wcześniej doszło na tym tle do wojny między Armenią a Azerbejdżanem. Spór o enklawę trwa nieprzerwanie od tego czasu. Bezskutecznie próbowały go rozwiązać UE i USA. Fiasko mediacji Miedwiediewa zostało odebrane jako jego poważna prestiżowa porażka.

Do piątku w Rosji prognozowano, że prezydent jest bliski sukcesu. „Uregulowanie tego konfliktu dla Miedwiediewa miało istotne znaczenie, bo w 2008 r. po wojnie z Gruzją o separatystyczną Osetię Południową Zachód oskarżył prezydenta o to, że wykorzystuje do swoich celów zamrożone konflikty w przestrzeni postsowieckiej" – pisał rosyjski dziennik „Kommiersant". Zdaniem pisma „Moskwa starała się rozwiązać choćby jeden z nich. Próby ustanowienia integralności terytorialnej Mołdawii i rozwiązania problemu separatystycznego Naddniestrza nie udały się. Dlatego Kreml zajął się Karabachem".

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1457
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama