Reklama

Izrael bojkotuje bojkotujących

Pomimo protestów opozycji Kneset miał przyjąć ustawę nakładającą sankcje na osoby wzywające do bojkotu Izraela

Publikacja: 12.07.2011 02:14

Izraelska flaga.

Izraelska flaga.

Foto: Fotorzepa, Bartosz Siedlik

Propalestyńscy aktywiści od lat ogłaszają akcje bojkotu Izraela. Dotyczą one przede wszystkim izraelskich produktów, ale również naukowców, wydawnictw, artystów, muzeów i innych instytucji kulturalnych. Akcje te mają być wyrazem niezgody na okupację Palestyny.

Izraelczycy reagują na podobne działania wyjątkowo negatywnie. Według nich opierają się one na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej (nie każdy Izraelczyk identyfikuje się z działaniami swojego rządu), ale przede wszystkim fatalnie się kojarzą. Przed II wojną światową „bojkot żydowskich sklepów i towarów" forsowała bowiem na terenie Niemiec NSDAP.

Rządząca w Izraelu prawica postanowiła przejść do kontrataku i opracowała ustawę bojkotową. Zgodnie z nią każda osoba, instytucja lub organizacja, która będzie nawoływała do bojkotu Izraela, musi się liczyć z konsekwencjami. Izraelski sąd wytoczy jej sprawę, w efekcie której może zostać skazana na karę grzywny.

– Jeżeli na przykład polski lekarz wezwie do bojkotu swoich izraelskich kolegów, już nigdy nie dostanie pracy w szpitalu w naszym kraju – powiedział „Rzeczpospolitej" Jonathan Lis, publicysta dziennika „Haarec". – Jeżeli jakaś organizacja zaangażuje się w akcję bojkotową, nie będzie mogła działać na terenie Izraela. Nie otworzy tu biura, nie będzie mogła realizować żadnych programów – dodał.

Co ciekawe, ustawa dotyczy nie tylko bojkotu Izraela, ale również osiedli żydowskich na terytoriach okupowanych. Czyli na przykład popularnych w Europie Zachodniej akcji niekupowania owoców wytworzonych przez osadników z Zachodniego Brzegu Jordanu.

Reklama
Reklama

O ile w przypadku zachodnich inicjatorów bojkotu ustawa będzie miała znaczenie głównie symboliczne, o tyle kłopoty w jej wyniku mogą mieć propalestyńscy Izraelczycy. Dziennik „Haarec" podaje dwa przykłady. Rok temu kilkudziesięciu lewicowych artystów ogłosiło, że nigdy nie wystąpi w nowym centrum kulturalnym otwartym w osiedlu żydowskim Ariel.

Jedna z izraelskich firm budowlanych, która wygrała kontrakt na budowę palestyńskiego miasta Rawabi, zobowiązała się zaś, że nie będzie używała materiałów i narzędzi wytworzonych w osiedlach. W obu przypadkach, gdyby wówczas obowiązywała ustawa bojkotowa, Izraelczycy ci mogliby się spodziewać odpowiedzialności karnej.

Pomimo ostrych protestów lewicowej opozycji ustawa miała zostać poddana wczoraj pod głosowanie w Knesecie. Choć popierała ją cała prawicowa koalicja, nie było jednak do końca pewne, czy projekt przejdzie. W nocy z niedzieli na poniedziałek wielu jej posłów bawiło się bowiem na hucznym weselu córki deputowanego partii Szas Nissima Zewa. Przywódcy koalicji obawiali się, że osoby te będą w poniedziałek niedysponowane i nie pojawią się na sali.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama