Reklama

Merkel do Camerona: Nie zrezygnujemy z unijnych zasad

Prawo do pracy w całej Unii jest ważniejsze od pozostania Wielkiej Brytanii we Wspólnocie – uważa kanclerz.

Aktualizacja: 08.01.2015 06:55 Publikacja: 08.01.2015 00:00

Merkel może pomóc Cameronowi wygrać wybory w maju

Merkel może pomóc Cameronowi wygrać wybory w maju

Foto: PAP/EPA

To była najważniejsza wizyta obcego przywódcy nad Tamizą od przejęcia władzy przez Davida Camerona w 2010 r. – ocenia konserwatywny „Daily Telegraph".

Równo za cztery miesiące lider torysów musi stawić czoła wyborcom. Ma dwóch przeciwników: jak zawsze laburzystów oraz populistyczną Partię Niepodległościową Zjednoczonego Królestwa (UKIP), której poparcie rośnie z powodu gwałtownego napływu imigrantów.

Aby utrzymać się u władzy, Cameron chce obiecać wyborcom, że w razie zwycięstwa wymusi zmianę zasad działania Unii Europejskiej, tak by radykalnie ograniczyć ilość pracowników osiedlających się na Wyspach. Ten plan ma także zapewnić utrzymanie Wielkiej Brytanii we Wspólnocie po referendum w 2017 r. Tyle że scenariusz Camerona nie ma żadnych szans na realizację, jeśli nie zgodzi się na niego najważniejszy kraj Unii Niemcy. Zmiana traktatu o UE wymaga jednomyślnego poparcia wszystkich państw Wspólnoty.

W środę w Londynie Merkel wyszła naprzeciw oczekiwaniom Camerona, ale tylko częściowo.

– Mamy jasno zdefiniowaną czerwoną linię: utrzymanie swobody przemieszczania się osób w Unii. To jest fundament integracji, którego nie wolno naruszać – mówi „Rz" proszący o zachowanie anonimowości wysoki rangą niemiecki dyplomata. I dodaje: – Dziwi nas, że polskie władze nie wystąpiły z równą determinacją w tej sprawie, choć przecież to jest w interesie Polski.

Reklama
Reklama

W praktyce oznacza to, że Merkel byłaby gotowa przystać na „niewielką zmianę obecnych zasad" tak, aby ograniczyć zabezpieczenia socjalne imigrantów, ale nie ich prawo do podejmowania pracy w każdym z krajów Unii. Na Downing Street wspominano ostatnio m.in. o wprowadzeniu zasady, zgodnie z którą emigranci mogliby otrzymać pomoc socjalną dopiero po czterech latach od przyjazdu. Taka regulacja dotyczyłaby przynajmniej 400 tys. emigrantów mieszkających w Zjednoczonym Królestwie, w tym wielu Polaków.

Nie ma natomiast mowy o zaakceptowaniu przez Berlin sygnalizowanego jeszcze w listopadzie przez Camerona pomysłu wprowadzenia limitów ilości przyjezdnych lub możliwości całkowitego zamknięcia dla nich granic, jeśli do danego kraju przyjechało zbyt wielu imigrantów.

– Kiedy Merkel odwiedziła Londyn w zeszłym roku, już się spodziewano, że wyjdzie naprzeciw oczekiwaniom Camerona zmiany traktatów. Nie zrobiła tego wówczas i nie zrobi tego teraz – uważa Gunther Krichbaum, przewodniczący komisji spraw europejskich Bundestagu i bliski współpracownik Merkel. – Cameron jest w trudnej sytuacji, musi stawić czoła silnej presji we własnej partii. Ale sam do tego doprowadził, próbując spełnić żądania UKIP – dodał Krichbaum.

Współpracownicy pani kanclerz wskazują, że Merkel ma podobny do Camerona problem, choć w mniejszej skali. W ciągu kilku miesięcy właściwie od zera powstała nowa partia Alternatywa dla Niemiec (AfD), która potencjalnie może zagrozić pozycji rządzącej CDU. Jednak w przeciwieństwie do brytyjskiego premiera, kanclerz nie stara się wyjść naprzeciw postulatom zgłaszanym przez populistów.

Jest też inny powód stanowiska Berlina. Merkel się obawia, że jeśli zgodzi się na otwarcie negocjacji o unijnych traktatach, zachęci to kraje Wspólnoty do wystąpienia z własnymi postulatami i do destabilizacji w Unii.

– Granice kompromisu, jaki jesteśmy gotowi zaakceptować, są znane Cameronowi od dawna – ostrzegł zastępca szefa niemieckiej dyplomacji Michael Roth.

Reklama
Reklama

Cameron i Merkel zapowiedzieli w Londynie, że są gotowi współpracować w celu otwarcia w większym stopniu Unii na konkurencję, uzdrowienia finansów publicznych oraz zawarcia już w tym roku umowy o wolnym handlu między UE i USA. Jednak zdaniem Quentina Peela, eksperta londyńskiego Chatham House, współpraca między Berlinem i Londynem ma swoje poważne ograniczenia, bo Merkel i Cameron zupełnie inaczej podchodzą do przyszłości integracji.

– Cameron uważa, że problemem jest Unia i trzeba ograniczyć prerogatywy Brukseli, Merkel odwrotnie – sądzi, że tylko pogłębienie integracji pozwoli przełamać kłopoty Europy – uważa Peel.

Merkel nie spotkała się w Londynie z liderem laburzystów Edem Milibandem. Oficjalnie Partia Pracy zapowiada, że w razie zwycięstwa w majowych wyborach nie zorganizuje referendum w sprawie pozostania Wielkiej Brytanii w Unii. Ale w Berlinie nikt nie ma złudzeń: nastroje antyeuropejskie są nad Tamizą tak żywe, że także Miliband będzie musiał przeprowadzić głosowanie w sprawie pozostania kraju we Wspólnocie.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1433
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1432
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1431
Świat
To koniec Europy jaką znamy, pożegnajmy USA. Chiny niszczą stary ład
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1430
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama