W Turynie splądrowano wiele sklepów z towarami luksusowymi. Na ulice o zmroku wyszły grupy młodych ludzi, którzy odpalali petardy i kolorowe race.

Policja odpowiedziała na to użyciem gazu łzawiącego przy próbie przywrócenia porządku w stolicy Piemontu.

Do starć doszło też w Mediolanie, stolicy Lombardii, gdzie w lutym pojawiło się pierwsze duże ognisko epidemii koronawirusa SARS-CoV-2 we Włoszech.

"Wolność, wolność, wolność" - skandowali uczestnicy demonstracji w centrum miasta.

W niedzielę rząd Włoch nakazał barom i restauracjom, by te były zamykane o 18, nakazał też zamknięcie siłowni, kin i basenów, aby spowolnić drugą falę epidemii koronawirusa, która obecnie przetacza się przez kraj.

W Lombardii i Piemoncie wprowadzono godzinę policyjną.

Właściciele drobnych przedsiębiorstw, którzy mocno ucierpieli już w czasie zamrożenia gospodarki Włoch w marcu i kwietniu twierdzą, że nowe obostrzenia mogą doprowadzić ich do bankructwa.

W poniedziałek do protestów przeciw obostrzeniom doszło też w Treviso, Trieście, Rzymie, Neapolu, Salerno, Palermo, Syrakuzach i Katanii.