Projekt przedstawiono we wtorek w urzędzie kanclerskim w Berlinie. Pełnomocniczka rządu ds. kultury Claudia Roth i wiceminister spraw zagranicznych Anna Lührmann (obie z partii Zieloni) podkreślały jego wyjątkowe znaczenie.
„Jeszcze nigdy żaden naród nie zdecydował się na realizację takiego projektu we współpracy z innym narodem, uznając swoją historyczną odpowiedzialność za zbrodnie i za ich ofiary” – to z kolei cytat z udostępnionego również we wtorek planu ramowego projektu.
O różnych projektach upamiętnienia w centrum Berlina polskich ofiar niemieckich zbrodni w czasie drugiej wojny światowej mówi się od lat. Wcześniej stosowano roboczo nazwę „polski pomnik” (Polen-Denkmal).
Czytaj więcej
W ramach prowadzonego przez Kancelarię Prezydenta projektu upamiętniającego rodzinę Ulmów ratującą Żydów w czasie II wojny światowej, na lokomotywi...
Ten projekt ma nazwę „Dom Polsko-Niemiecki. Pamięć. Spotkanie. Zrozumienie”. I jak sugerują dwa ostatnie słowa, ma szerszy zakres niż upamiętnienie ofiar nazistowskich Niemiec. Dom ma się też zajmować informacją o 1000-letniej historii związków polsko-niemieckich oraz edukacją.
II wojna światowa. Młodzi Niemcy nie wiedzą o zbrodniach
Niemcy wiedzą zdecydowanie za mało o skali i brutalności zbrodni niemieckich w czasie okupacji Polski w latach 1939–1945. O tym wspominali kilka lat temu posłowie, którzy szukali wsparcia dla utworzenia w Berlinie „miejsca pamięci i edukacji”. Uchwałę w tej sprawie przyjął poprzedni Bundestag w 2020 r. O niedostatecznej wiedzy, zwłaszcza wśród młodych, wspominały we wtorek Claudia Roth i Anna Lührmann.
Projekt ma się rodzić w czasie konsultacji z udziałem Polaków. Na razie jest w fazie wstępnej. Po dopracowaniu ma być przedstawiony Bundestagowi na wiosnę 2024 r. Już w przyszłym roku ruszą jednak inicjatywy związane z projektem, w tym wystawa objazdowa o niemieckiej okupacji (ma się też pojawić w Polsce). A także spotkania i różne formy działalności edukacyjnej z udziałem instytucji z obu krajów.
Czytaj więcej
Dla obecnych władz w Berlinie budowa pomnika poświęconego polskim ofiarom byłaby równoznaczna z „nacjonalizacją historii”.
– Nie bezpośrednio, ale bierzemy w tym udział, projekt będzie realizowany w konsultacji z Polską. Bacznie przyglądamy się jego realizacji, wyrażamy nasze opinie i jesteśmy otwarci. Nie wyobrażamy sobie realizacji tego projektu, dotyczącego najtragiczniejszego rozdziału w historii Polski, przez samych Niemców – mówi „Rzeczpospolitej” Dariusz Pawłoś, ambasador Polski w Niemczech, który był obecny w urzędzie kanclerskim w czasie prezentacji.
Jak dodaje, w mniej lub bardziej formalnych spotkaniach na temat projektu uczestniczą politycy i eksperci z naszego kraju. Zaangażowany jest Instytut Historii PAN, a także Polsko-Niemiecka Współpraca Młodzieży i Fundacja Polsko-Niemieckie Pojednanie.
Gdzie powstanie polski pomnik w Berlinie?
Najlepsze miejsce, jak wynika z wtorkowej prezentacji, to teren dawnej Opery Krolla (Krolloper) w centralnej dzielnicy Tiergarten, w pobliżu urzędu kanclerskiego i Bundestagu. Miejsce symboliczne – po pożarze Reichstagu w gmachu opery obradował parlament Trzeciej Rzeszy. Tam Adolf Hitler ogłosił 1 września 1939 r. atak na Polskę. Wcześniej jako miejsce dla „polskiego pomnika” wskazywano okolice dawnego dworca Anhalter – w rejonie, gdzie są już inne miejsca pamięci.
Nie jest pewne, czy na dawną Operę Krolla wyrażą zgodę władze stolicy. Dostępność działki „jest obecnie weryfikowana”, napisali autorzy prezentacji, wspominając, bez szczegółów, o innych potencjalnych lokalizacjach.
Kiedy w Berlinie powstanie miejsce pamięci Polaków?
Na konferencji w urzędzie kanclerskim wspominano, że budowa potrwa „kilka lat”, jeżeli będzie zgoda na lokalizację właśnie w Operze Krolla.
Nie jest pewne, czy na dawną Operę Krolla wyrażą zgodę władze Berlina
– Moim zdaniem to raczej dekady. Dla nas czas jest ważny. Nie możemy tego projektu odkładać w nieskończoność. Dlatego pozytywnie odebrałem zapowiedzi, że wcześniej będą inicjatywy towarzyszące. I mam nadzieję, że projekt będzie powstawał etapami, zaczynając od części pomnikowej, choć i w uchwale Bundestagu, i w tym projekcie nazwy „pomnik” się unika – podkreśla ambasador Pawłoś.
– Na poziomie roboczym zapewniano nas, że nazwa „Dom Polsko-Niemiecki” nie jest ostateczna. Może będzie konkurs? – dodaje.
Pomysłodawcami tego, co wcześniej nazywano „polskim pomnikiem”, byli przed laty dawni przewodniczący Bundestagu Rita Süssmuth i Wolfgang Thierse oraz architekt Florian Mausbach i były dyrektor fundacji Topografia Terroru, rabin Andreas Nachama. W marcu „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisał, że obawiają się, iż w nowym projekcie, w którym już nie uczestniczą, rozmyje się pomysł miejsca pamięci, bo jego zakres robi się bardzo szeroki. A na dodatek jest mocno spóźniony. Teraz jeden z sędziwych inicjatorów powiedział ambasadorowi, że on już realizacji zapewne nie dożyje.
Projekt przedstawiono w czasie kampanii wyborczej w Polsce. Pytana o to minister Claudia Roth powiedziała, że jest to temat zbyt ważny i długofalowy, by patrzeć na niego w takim kontekście. Jednak „musimy być ostrożni” – stwierdziła.?