Od pewnego czasu władze Korei Południowej alarmowały, że nagły wzrost liczby zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 w kraju, zwłaszcza na terenie obszaru metropolitalnego Seulu, może doprowadzić do przeciążenia systemu ochrony zdrowia.

W czwartek, drugi dzień z rzędu, Koreańska Agencja ds. Kontroli i Prewencji Chorób informowała o ponad 1 000 zakażeniach koronawirusem SARS-CoV-2 wykrytych w ciągu doby.

Zmarły to mężczyzna w wieku ok. 60 lat, u którego w sobotę wykryto zakażenie koronawirusem dające łagodne objawy. Mężczyzna uskarżał się m.in. na ból gardła.

W oparciu o zaobserwowane symptomy uznano, że chory nie musi pilnie trafić do lekarza i może leczyć się w domu.

W poniedziałek jego stan jednak gwałtownie się pogorszył i pojawiła się potrzeba hospitalizacji.

Mężczyzna cierpiał na cukrzycę i nadciśnienie.

Czekając na szpitalne łóżko chory zmarł we wtorek rano.

Obecnie w Seulu zajętych jest 79 z 80 łóżek na oddziałach intensywnej opieki medycznej przeznaczonych dla chorych na COVID-19.

Południowokoreański resort zdrowia przyznał, że jest to pierwszy przypadek śmierci chorego na COVID oczekującego na łóżko w szpitalu w Seulu, ale nie w całym kraju, gdzie takie przypadki zdarzały się już wcześniej.