W piątek w Tajlandii miały rozpocząć się szczepienia z użyciem szczepionki AstraZeneca.

Pierwszym zaszczepionym miał być premier kraju Prayut Chan-o-cha. W piątek szczepić mieli się też członkowie jego gabinetu.

Władze w Bangkoku zdecydowały się jednak na opóźnienie rozpoczęcia szczepień, po tym jak w czwartek Dania, Norwegia i Islandia zawiesiły stosowanie szczepionki AstraZeneca w związku z pojawiającymi się doniesieniami, że u niektórych zaszczepionych wykrywane są zakrzepy we krwi.

Kiattiphum Wongjit, stały sekretarz w Ministerstwie Zdrowia Publicznego podkreślił, że Tajlandia może pozwolić sobie na opóźnienie rozpoczęcia szczepień i dokładniejsze zbadania bezpieczeństwa stosowania szczepionki, ponieważ władze w Bangkoku zdołały opanować epidemię.

Yong Poonvorawan, wirusolog, na konferencji prasowej podkreślił, że władze w Bangkoku sprawdzą, czy problemy z krzepliwością nie pojawiają się w przypadku jedynie konkretnych partii szczepionki, które trafiły do Europy. Dodał, że szczepionki, które trafią do Tajlandii, wyprodukowano w Azji.

W Tajlandii wykryto jak dotąd ok. 26,5 tys. zakażeń koronawirusem i 85 zgonów chorych na COVID-19.

W kraju wykonano już ok. 40 tys. szczepień z użyciem chińskiej szczepionki CoronaVac koncernu Sinovac.

W ubiegłym tygodniu Tajlandia otrzymała pierwszych 117 300 dawek szczepionki AstraZeneca.

Wcześniej kilka europejskich krajów zawiesiło stosowanie jednej partii szczepionki AstraZeneca, po zgonie zaszczepionej szczepionką z tej partii pielęgniarki w Austrii. Kobieta zmarła w związku z zaburzeniami krzepliwości krwi.

Szczepionka AstraZeneca została dopuszczona do użycia w UE. W Polsce podawano ją już nauczycielom, a obecnie mają ruszyć z jej użyciem szczepienia osób w wieku 69 lat.