Reklama

Brexit: Londyn nie ma już żadnych złudzeń

Brytyjska gospodarka straci na wyjściu z UE w każdym możliwym scenariuszu.
David Davis, minister ds. brexitu, robi wszystko, by zmniejszyć negatywne skutki wyjścia swojego kra

David Davis, minister ds. brexitu, robi wszystko, by zmniejszyć negatywne skutki wyjścia swojego kraju z UE

Foto: AFP

Korespondencja z Brukseli

Według analizy ujawnionej przez portal BuzzFeed, i potwierdzonej potem przez źródła rządowe, straty gospodarcze wynikające z brexitu będą poważne niezależnie od tego, jaki model przyszłych relacji uda się Londynowi wynegocjować z Brukselą.

W tym najbardziej optymistycznym, czyli pozostaniu częścią rynku wewnętrznego, produkt krajowy brutto byłby za 15 lat niższy o 2 proc. od punktu odniesienia, czyli pozostania w UE. Warto przy tym pamiętać, że ten scenariusz jest nierealny – odrzuca go Londyn, bo wiązałoby się to z koniecznością pozostawienia granic otwartych na przepływ pracowników, płacenia do unijnego budżetu (choć w skali mniejszej, niż robią to państwa członkowskie) oraz pozostaniem pod jurysdykcją unijnego Trybunału Sprawiedliwości.

Prawdopodobne 8 proc.

W drugim scenariuszu przyszłych relacji na wzór umowy między UE i Kanadą straty dla gospodarki wyniosłyby 8 proc. PKB.

To opcja najbardziej realistyczna: nie rynek wewnętrzny, ale zniesienie barier celnych i pozataryfowych praktycznie dla wszystkich towarów, dopuszczenie do udziału w przetargach publicznych, pewne zbliżenie regulacyjne. Umowa z Kanadą nie zawiera jednak żadnych preferencji dotyczących usług, w tym finansowych, a na tym bardzo zależy Wielkiej Brytanii. Bo w handlu z resztą UE ich bilans jest lepszy w obrocie usługami niż towarami. Na ile jednak nastąpi jakaś liberalizacja w tej dziedzinie, będzie zależało od przyszłych negocjacji.

Reklama
Reklama

Wreszcie trzeci scenariusz, najbardziej pesymistyczny, to brak jakiegokolwiek porozumienia handlowego i oparcie przyszłych relacji na wspólnym członkostwie w Światowej Organizacji Handlu (WTO). To oznaczałoby PKB niższy aż o 15 proc. Przy czym, jak precyzują autorzy rządowego raportu, straty poniosłyby właściwie wszystkie sektory gospodarki, może z wyjątkiem rolnictwa, gdzie jest szansa na zachowanie status quo. Wszystkie te scenariusze oparte są na optymistycznym założeniu, że Wielka Brytania zdąży w krótkim czasie wynegocjować porozumienia handlowe ze wszystkimi, z którymi je miała poprzez UE, a dodatkowo również ze Stanami Zjednoczonymi.

Który z tych scenariuszy będzie realizowany w przyszłości, jeszcze nie wiadomo. W grudniu 2017 roku zamknięto prowizorycznie pierwszy etap negocjacji dotyczący warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

Okres przejściowy

Teraz zacznie się drugi etap rozmów, bo UE przyjęła w poniedziałek wytyczne na negocjacje dotyczące okresu przejściowego, czyli tego, co będzie się działo między 29 marca 2019 roku – dniem wyjścia Wielkiej Brytanii z UE – a 31 grudnia 2020 roku. To powinno dać obu stronom czas na sfinalizowanie trzeciego etapu negocjacji dotyczących przyszłych relacji.

UE oczekuje, że w okresie przejściowym Wielka Brytania będzie wykonywała pełnię obowiązków państw członkowskich: stosowała u siebie unijne prawo, płaciła do wspólnego budżetu, podlegała jurysdykcji unijnego sądu, miała otwarte granice na swobodny przepływ osób, dóbr, usług i kapitału na rynku wewnętrznym UE, i sama też oczywiście będzie z tych swobód korzystała.

Ale w tym czasie nie będzie miała już żadnego wpływu na unijną legislację. Nie będzie więc brytyjskich eurodeputowanych w parlamencie, zniknie Brytyjczyk z Komisji Europejskiej, nie będzie przedstawicieli tego kraju w unijnym Trybunale Sprawiedliwości, Trybunale Obrachunkowym czy traktatowych instytucjach doradczych, takich jak Komitet Regionów czy Europejski Komitet Społeczno-Ekonomiczny. No i przede wszystkim unijne szczyty będą odbywały się bez udziału premiera Wielkiej Brytanii, a ministrowie rządu Jej  Królewskiej Mości nie będą dopuszczani na posiedzenia rad ministrów UE.

– Nie będzie statusu obserwatora – podkreślił wyraźnie Michel Barnier, unijny komisarz brexitu. I dodał, że o okres przejściowy prosi strona brytyjska. Brytyjczycy co do zasady zgadzają się z propozycją unijną, ale nie podoba im się fakt, że będą musieli w tym okresie stosować również prawo uchwalane już bez ich udziału po brexicie. Chcieliby także móc uczestniczyć, bez prawa głosu, w dyskusjach o legislacji, która w tym czasie będzie miała dla nich istotne znaczenie.

Reklama
Reklama
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1485
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1484
Świat
„Rzecz w tym”: Czy Trump wyprowadzi USA z NATO? Kulisy napięć i wojny z Iranem
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1483
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama