Orzeczenie Sądu Najwyższego uznawane jest za rewolucyjne, bo otwiera drzwi do zalegalizowania aborcji w katolickim Meksyku, drugim po Brazylii najludniejszym kraju w Ameryce Łacińskiej (130 mln mieszkańców).

– To historyczny dzień dla praw kobiet w Meksyku. To początek drogi wolności, przejrzystości, godności i szacunku nie tylko dla ciężarnych, lecz wszystkich kobiet – powiedział przewodniczący sądu Arturo Zaldivar.

Konserwatywni politycy oraz przedstawiciele Kościoła katolickiego, który nadal ma znaczny wpływ na to, co się dzieje w tym kraju, potępili decyzję SN. „Ci, którzy wierzą w wartość życia, nie mają potrzeby popierania takiego zabójczego prawa" – napisali biskupi w oświadczeniu.

Decyzja sądu spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem aktywistów, którzy planują podważyć obowiązujące w większości kraju przepisy przewidujące więzienie oraz inne kary dla kobiet decydujących się na usunięcie ciąży. – Jesteśmy gotowi do przedstawienia prawnych argumentów przeciwko zakazywaniu bezpiecznego usuwania ciąży – powiedziała Rebeca Ramos, dyrektor GIRE, grupy walczącej o prawa kobiet.

Aktywiści mają nadzieję, że zwycięstwo ruchów kobiecych w Meksyku wzmocni wysiłki tych, którzy działają na rzecz o prawa kobiet w Teksasie

Środowiska kobiet w Meksyku od lat protestują i domagają się większych praw. Udało im się doprowadzić do legalizacji aborcji w mieście Meksyk w 2007 r., a później do podobnych zmian m.in w stanach Oaxaca, Hidalgo oraz Veracruz. Masowo protestują też przeciwko przemocy wobec kobiet, która przybrała rozmiary kryzysu ogólnokrajowego. W ubiegłym roku średnio dziesięć kobiet było mordowanych w Meksyku każdego dnia, a ponad 2000 zginęło w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku.

Komentatorzy przypuszczają, że decyzja SN w Meksyku odbije się echem w Ameryce Łacińskiej, gdzie zwycięstwa ruchów kobiet w jednym kraju mobilizują podobne wysiłki w innych. Przykładowo legalizacja aborcji w Argentynie w 2021 r. była świętowana w innych krajach kontynentu, dodała też siły środowiskom kobiet w Meksyku.

Aktywiści mają nadzieję, że zwycięstwo ruchów kobiecych w Meksyku wzmocni wysiłki tych, którzy działają na rzecz o prawa kobiet w Teksasie, gdzie w ubiegłym tygodniu weszło w życie najsurowsze w USA prawo, zakazujące aborcji po szóstym tygodniu ciąży i pozwalające na pozwanie do sądu każdego, kto pomoże kobiecie w usunięciu ciąży, np. przez dowiezienie jej do kliniki aborcyjnej.

Demokraci oraz aktywiści walczący o prawa kobiet apelują do administracji Joe Bidena, by zablokował to prawo. „Apelujemy o działania prawne, w tym karne ściganie tych, którzy będą postępować na podstawie tego rażąco niekonstytucyjnego przepisu" – napisali w liście do prokuratora generalnego kongresmeni z przewodniczącym komisji sądowniczej Jerroldem Nadlerem na czele.

Autopromocja
PRENUMERATA 2022

Znacznie więcej o biznesie, finansach oraz prawie

Zaprenumeruj

Biden wyraził w ubiegłym tygodniu oburzenie, nazywając nowe prawo „prawie nieamerykańskim" i nakazał Departamentom Sprawiedliwości i Zdrowia, by znalazły sposób, aby umożliwić kobietom w Teksasie dostęp do bezpiecznej aborcji. Prokurator generalny Merrick Garland zapewnił, że Departament Sprawiedliwości „w trybie pilnym rozważa opcje" podważenia prawa w Teksasie, w celu „ochrony konstytucyjnych praw kobiet i innych osób, w tym prawa do aborcji".

Komentatorzy podkreślają, że nowe prawo antyaborcyjne w Teksasie to konsekwencja mianowania trzech konserwatywnych członków SN za kadencji Donalda Trumpa. SN, w którym wśród dziewięciu członków sześcioro jest konserwatywnych, nie zajął stanowiska wobec nowej ustawy w Teksasie, pozwalając wejść jej w życie.