Reklama

Wicepremier Włoch, co złodziejskim Rzymem straszył

Umberto Bossi po wylewie nie do końca włada lewą stroną ciała, mówi niewyraźnie potwornie schrypniętym głosem. Ale gdy przemawia na wiecach w północnych Włoszech, wiwatują nieprzebrane tłumy. Jego Liga Północna, ufundowana na legendzie godnej rojeń polskiej szlachty o Sarmatach, szermując ksenofobicznymi i populistycznymi hasłami w ostatnich wyborach zdobyła 8,2 procent głosów w skali kraju i 30 procent na północy. Teraz 66-letni Bossi, który utrzymuje, że podciera się włoską flagą, zostanie wicepremierem.

Aktualizacja: 27.04.2008 11:26 Publikacja: 27.04.2008 09:29

Umberto Bossi

Umberto Bossi

Foto: AFP

Co szczególnie trudne do wytłumaczenia, Bossiemu udało się przekonać setki tysięcy ludzi do udziału w komicznych obrzędach Ligi, odwołujących się do tradycji legendarnej Padanii, nigdy nieistniejącej krainy w dolinie Padu. Jednym z nich jest organizowana co roku sztafeta, która przenosi ampułkę z wodą z Pian del Re, gdzie swój początek bierze Pad, by wylać ją z wielką pompą do morza w okolicach Wenecji. Wszystko symbolizować ma jedność i wspólne historyczne tradycje ludu Padanii, a też podkreślić jej niezależność i odrębność – zarówno od Rzymu, jak i Brukseli, największych wrogów Padańczyków.

Bossi bardzo odważnie wywiódł tradycję swojej partii z Ligi Lombardzkiej, związku państw-miast północnowłoskich zawartego w 1167 r. przeciw Fryderykowi I Barbarossie w Pontide. Wszystkie zjazdy Ligi odbywają się właśnie tam, a na partyjnym godle widnieje średniowieczny rycerz. Dla tak historycznie wywiedzionej i geograficznie wytyczonej Padanii Bossi najpierw żądał secesji, a teraz pełnej autonomii. W imię tych idei nazwał jednego syna Roberto Liberta, a drugiego Sirio Eridano (antyczna nazwa Padu).

Studiował medycynę, ale przerwał, bo bez reszty pochłonęła go regionalna polityka. Rzucił się w wir małych i rozsianych po całej północy ruchów i partyjek, domagających się większej autonomii. Początkowo, żeby się utrzymać, pisał teksty do piosenek i handlował włoskimi warzywami i owocami w Szwajcarii.

Dzięki niezaprzeczalnym zdolnościom przywódczym i instynktowi politycznemu, energii i charyzmie, ruchy autonomiczne zjednoczył w 1989 r. w Ligę Północną. Szermując hasłem „Roma ladrona” (Złodziejski Rzym), szczególnie nośnym, gdy okazało się, że włoska polityka żyje z łapówek, Bossi propozycją secesji Padanii zdobył w wyborach 1992 dla Ligi 8,4 procent głosów, dwa lata później aż 10,4 procent.

Beppe Severgnini, publicysta „Corriere della Sera”, tłumaczy ten sukces splotem kilku okoliczności: – Gdy skandal korupcyjny zmiótł ze sceny politycznej wszechwładną chadecję i socjalistów, powstała polityczna próżnia, która wessała polityczny, hałaśliwy folklor. Poza tym Włosi chcieli diametralnej zmiany, kogoś nowego. Tak wypłynął Bossi, a potem Berlusconi. Trzeba też pamiętać, że państwo włoskie jest wynalazkiem świeżej daty. Stąd tak silne regionalizmy i tendencje odśrodkowe. Zwłaszcza że różnice w kulturze, mentalności, a nawet w języku między północą a południem nadal pozostają ogromne, nie mówiąc o zasobności kieszeni. Bardzo łatwo zbić na tym polityczny kapitał wykorzystując niezadowolenie społeczne – mówi „Rz” Severgnini.

Reklama
Reklama

W 1996 r. Bossi w Mediolanie ogłosił deklarację niepodległości Padanii, a nawet powołał zbierający się do dziś nie do końca wiadomo, w jakich sprawach, rząd Padanii. Rok potem, za co był przez kilka lat ciągany po sądach i skazany za obrazę włoskiej flagi, powiedział: „Wkurzam się, gdy widzę ten trójkolorowy sztandar. Używam go tylko do podcierania tyłka”, a pani wymachującej włoską flagą poradził, żeby „wrzuciła ją do sracza”.

Z biegiem czasu, choć kilkakrotnie, a ostatnio w marcu, groził, że lud Padanii chwyci za broń, separatystyczną retorykę zastąpiły wyraźnie artykułowane żądania daleko idącej autonomii. Teraz Bossi domaga się, by Włochy stały się państwem federacyjnym, w którym 90 procent podatków ściąganych w regionie byłoby tam wydawanych. Chce, by każdy region miał niezależne i finansowane z własnej kasy szkolnictwo, policję i służbę zdrowia. Żąda, by wprowadzić obowiązek wizowy dla Rumunów, usunąć nielegalnych imigrantów i wprowadzić moratorium na budowę meczetów.Luca Ricolfi, politolog piszący dla „La Stampa”, twierdzi w rozmowie z „Rz”, że Bossi świetnie wyczuł obawy północy przed imigrantami, bo jest ich tam coraz więcej i popełniają statystycznie najwięcej przestępstw (35 procent w skali kraju, a 45 procent na północy – przyp. red.), nagłaśnianych dodatkowo przez histeryzujące media. Wskazuje poza tym, że drożyzna i zastój gospodarczy dotknęły boleśnie z natury zorganizowanych i pracowitych północnych Włochów. Trudno się więc dziwić, że hasła „Złodziejski Rzym” i „Nie będziemy więcej łożyć na skorumpowane i leniwe południe”, zdobyły sobie taką popularność. Przypomina, że Bossi zawsze zdobywał dużo głosów, gdy ludziom działo się źle, a mało, gdy mieli poczucie, że się im wiedzie.

Veronica, żona Silvio Berlusconiego, która zdaje się znów głosowała na centrolewicę, w wywiadzie dla „La Stampa” apelowała, by odrzucając napastliwą retorykę i folklor Ligi, wziąć poważnie postulaty Bossiego, zwłaszcza że nie tylko jej zdaniem Włochy zjednoczone zostały na siłę i do dziś nie dojrzały do idei państwowości.

Poważni komentatorzy z jednej strony wskazują na demagogię idei federalizmu fiskalnego, no bo na przykład dlaczego podatek ściągany z mających swoją siedzibę w Mediolanie czy Turynie przedsiębiorstw petrochemicznych, firm ubezpieczeniowych czy inwestycyjnych ma służyć wyłącznie północy, skoro zarabiają sprzedając swoje usługi również na południu. Z drugiej przyznają, że wszelkie dotychczasowe próby wyrównania dysproporcji między północą a południem pochłonęły ogromne pieniądze, ale zakończyły się fiaskiem. Po raz pierwszy pomysł, że południowe Włochy pozbawione przynajmniej części dotacji w rezultacie postawią na własną zaradność i staną na nogi, traktowany jest poważnie. Z koniecznością uregulowania narastającego problemu imigrantów nikt już nawet nie dyskutuje.

Z demagogiem z namaszczeniem przenoszącym ampułkę wody z Padu do morza powoli zaczynają się liczyć wszyscy, a wybrzydzające i wyśmiewające go dotychczas elity gotowe są nawet przyznać mu rację.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1459
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Świat
Indie i Chiny – wielkie starcie jest nieuniknione? Polska kupuje więcej złota niż Chiny
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1458
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1457
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama