Sarkozy nie miał powodów do radości. Mimo radykalnej zmiany stylu sprawowania rządów jego notowania w rankingach popularności wciąż spadają. Według najnowszych sondaży cieszy się obecnie poparciem zaledwie 36 procent Francuzów. 62 procent jest przekonanych, że Francję czeka poważny kryzys gospodarczy. Również dziennikarze surowo oceniają pierwszy rok jego prezydentury.
„Było to pasmo porażek i kłamstw wiecznego kandydata, który myśli, że wystarczy wygrać wybory, by zmienić Francję” – pisze dziennik „Le Monde”. Zdaniem tygodnika „L’Express” Sarkozy „wkroczył do Pałacu Elizejskiego z atutami, których nie miała większość jego poprzedników”. – Mimo to je zmarnował – skarży się gazeta.
Suchej nitki na prezydencie nie zostawia opozycja. Partia Socjalistyczna nazwała 12 miesięcy prezydentury Sarkozy’ego „rokiem utraty złudzeń i regresji”. Także zdaniem ekspertów sytuacja kraju niewiele się zmieniła od końca kadencji Jacques’a Chiraca. Ich zdaniem wzrost gospodarczy słabnie, a bezrobocie i zadłużenie państwa rosną. Nie przeprowadzono żadnej z planowanych reform.
Francuzów zraził też nowy kurs prezydenta w polityce zagranicznej: powrót do wojskowych struktur NATO, zaangażowanie w Afganistanie i zbliżenie z USA.
Sam Sarkozy uważa, że na ocenę jego działania jest za wcześnie. – Rozliczcie mnie pod koniec kadencji – apeluje. Jego partia Unia na rzecz Ruchu Ludowego (UMP) i rząd premiera Francois’a Fillona wciąż stoją za nim murem. – Ostatni rok to rok reform i dotrzymanych obietnic – powiedział Fillon rozgłośni France Info.